Faworki – przepis na bardzo puszyste, kruche faworki.
W 2020 roku tłusty czwartek wypada 20 lutego. Tradycyjnie w naszym domu zawsze pojawiały się oponki, pączki lub faworki – przepis na nie znajdziesz poniżej, bo są to najlepsze faworki, jakie kiedykolwiek zrobiłam. Bazowałam na przepisie mojej mamy, ale wykorzystałam rady z innych blogów kulinarnych – na przykład ubijanie ciasta w celu napowietrzenia, ale o tym za chwilę.
Faworki – przepis.
SKŁADNIKI
- 500 g mąki
- 5 żółtek
- 2 łyżki spirytusu
- 150 ml śmietany
- szczypta soli
- pół łyżki cukru pudru
- olej do smażenia
Faworki – przepis.
WYKONANIE
Mąkę z żółtkami, solą i śmietaną zagnieść, dodać spirytus i ponownie zagnieść. Odłożyć na kwadrans na bok.
Teraz patent, który odkryłam na blogu Moje Wypieki, czyli wybijanie wałkiem ciasta. Zazwyczaj wkładałam je do lodówki i po pewnym czasie wałkowałam oraz wykrawałam faworki, ale nie! Ta metoda nie jest dobra.
Ciasto, które chwilę poleżało, ubijamy wałkiem. Składamy na pół i znów ubijamy, znów składamy i znów ubijamy i tak przez 15-20 minut (dłużej moje ręce nie wytrzymały). Następnie przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na godzinkę.
To ciasto się nie rwie, nie ciągnie i nie robi tego wszystkiego, co robi nam nieraz cienko rozwałkowane ciasto. Ciasto tniemy wzdłuż na prostokąty mniej więcej tej samej wielkości, nacinamy na środku i jedną część ciasta przewlekamy przez dziurkę.
Wiem, że najzdrowiej byłoby zrobić pieczone faworki, ale mam wrażenie, że czegoś im wtedy brakuje (pewnie tłuszczu ;)), dlatego robię smażone. Ten raz w roku.
Faworki smażymy na rozgrzanym tłuszczu (najlepiej wsadzić jednego i ocenić czy już jest w porządku). Smażyć chwilę do zrumienienia, obrócić na drugą stronę, następnie odsączyć na papierze z nadmiaru tłuszczu.
Jeśli uważasz ten przepis za przydatny, pokaż go swoim znajomym i udostępnij na facebooku!