FOOD

Co jeść, skoro wszystko szkodzi?

co jeść

Chciałabym napisać, że możemy spróbować żyć samym powietrzem, ale jak wygląda stan powietrza w Polsce chyba już nikogo nie trzeba informować. Każdego dnia zalewa nas milion informacji na temat szkodliwości jednych składników, wyższości innych. W końcu potencjalny użytkownik Internetu, bo o takich tutaj mówię, zostaje sam, zagubiony, ze sprzecznymi informacjami. Komu wierzyć? Co robić? 

Tak, też prowadzę bloga, na którym poruszam kwestie związane z odżywianiem. Jestem świadomym konsumentem, co oznacza mniej więcej tyle, że kiedy kupuję do jedzenia parówki, robię to świadomie. Jeśli skuszę się na płatki śniadaniowe z toną cukru, to z pełną świadomością skutków. Nie jestem kuchennym nazistą. Używam cukru, soli, jem mięso. I nie ufam, kiedy ktoś mi mówi, żeby tego nie robić, bo aktualnie panuje taka moda. Nie mówię o osobach, które danego produktu unikają ze względów zdrowotnych – z tym się po prostu nie dyskutuje.

Moda na dietę bezglutenową.

Moda na wegetarianizm.

Moda na brak soli w diecie.

Sól też jest potrzebna. Na badaniach (takich prawdziwych zwanych morfologią, a nie na podstawie google) wszyscy mieliśmy obniżony poziom sodu. Od dłuższego czasu wszędzie pisano, żeby ograniczać sól, bo wszystko jest nią naszpikowane. Moja czujność była uśpiona: wszystko, co przetworzone – pewnie tak, ale my praktycznie nie jedliśmy przetworzonej żywności i ograniczanie soli w “normalnych” potrawach było zupełnie zbędne, a wręcz szkodliwe! Przez dietę ubogą w sód, nasz starszy syn podczas choroby był bardzo osłabiony.

JESTEM UWAŻNA

Czytam składy produktów, które kupuję. Staram się je analizować, ale nie panikuję, kiedy umieram z głodu, a w piekarni została jedna pszenna bułeczka. Kupię ją, a następnym razem zjem coś, co może będzie dla mnie zdrowsze.

CHCĘ BYĆ ZDROWA

Dlatego unikam tego, co w sposób potwierdzony naukowo, negatywnie wpływa na mój organizm. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to co szkodliwe dla jednej osoby, na drugą może w ogóle nie wpływać. Do tych produktów zaliczam gluten, laktozę, mięso. Wiem, że nasz syn powinien unikać glutenu, bo chociaż nie ma celiakii, jest bardziej “zalepiony” po spożyciu produktów bogatych w gluten. Z kolei moi rodzice czy mąż nie odczują tak mocno wpływu glutenu na zdrowie.

Ja jako dziecko byłam uczulona na mleko i źle się po nim czuję. To w żaden sposób nie dowodzi szkodliwości mleka krowiego, a jedynie potwierdza, że może wpływać na człowieka negatywnie.

Z unikaniem pewnych produktów w diecie i namawianiem na to inne osoby jest trochę, jak z matkami, które spacerówką wożą twarzą lub plecami do siebie. Każde z tych rozwiązań ma wady i zalety, ale nie oznacza to, że są uniwersalne dla wszystkich.

WYBIERAM

Każdy z nas ma wybór i myślę sobie, że jeśli coś nas nie dotyczy, to nie wtrącajmy się aż tak bardzo. Jasne, możemy (w tym ja, jako blogerka), jeśli mamy konkretną wiedzę na dany temat, zasugerować że coś jest pożyteczne bardziej lub mniej, ale na litość! Budzi we mnie sprzeciw stawianie sprawy na ostrzu noża i potępianie kogokolwiek za jego wybory żywieniowe.

Wśród najbardziej problematycznych produktów ostatnich lat, są:

  • gluten
  • cukier
  • sól
  • olej kokosowy
  • olej palmowy
  • mięso i jego przetwory
  • mleko krowie
  • kawa
  • herbata
  • alkohol
  • glutaminian sodu
  • ryby
  • emulgatory

Czy wszystkie te produkty są szkodliwe? Niektóre bardzo i to nie tylko ze względów zdrowotnych. Inne mniej, a niektóre w ogóle lub tylko dla nielicznej grupy osób. Dlatego natura wyposażyła nas w zdrowy rozsądek i możliwość podejmowania świadomych decyzji. A to, że niektórzy wybierają tą najmniej zdrową drogę? Ich wybór.

Mój tekst o płatkach śniadaniowych spotkał się z pozytywnym odbiorem, za co jestem wam bardzo wdzięczna. Pisałam go prosto z serca, ale nie wyzywałam każdego, kto w komentarzu przyznał, że najbardziej smakują mu akurat czekoladowe kółeczka z najdłuższym składem. Uważam, że takie posty pełnią przede wszystkim rolę INFORMACYJNĄ. Nawet jeśli naszym marzeniem jest jakakolwiek misyjność przekazu.

Patrzę na to w ten sposób: ktoś, dzięki mojej wiedzy lub sumiennej analizie, podejmie decyzję o zastąpieniu jednego niezdrowego posiłku czymś zdrowszym. Jedna osoba poda dziecku na śniadanie proste płatki kukurydziane zamiast tych samych z cukrem. Ktoś z nadwagą zrobi sobie pyszny deser, który zje bez żalu zamiast się bezsensownie głodzić. Ktoś się dowie, dlaczego olej palmowy może i da radę pod względem chemicznym, ale i uświadomi sobie, jak bardzo środowisko naturalne cierpi, żeby był dodany do wielu produktów, które być może kupuje każdego dnia. To wszystko są małe sukcesy na skalę gospodarstwa domowego, ale wciąż in plus.

co jeść

WIEM, CO JEM

Lubię zdrową kuchnię, ale mam też zdrowe podejście do kuchni. Wielu rzeczy chcę spróbować bez tej głupiej obawy z tyłu głowy, że świat się zawali, jeśli do sałatki śródziemnomorskiej dostanę grzankę czosnkową z glutenem, a przy przeziębieniu wypiję ciepłe mleko z miodem.

I takiego podejścia chcę nauczyć moich synów. Warto być ciekawym, próbować, testować i przekonywać się, czy coś jest faktycznie dla nas złe tylko dlatego, że ktoś inny tak napisał, a do tego żyć, jeść będąc świadomym człowiekiem i konsumentem.

 

Cieszę się, że tu jesteś! Będzie mi miło, jeśli udostępnisz i skomentujesz ten wpis.

 


avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrypcja  
Powiadom o