INNE

Dzień z życia psa.

O ile pies, który pojawił się w naszym domu wyglądem przypominał i przypomina pluszowego misia, ma od niego o wiele większe wymagania. Potrzebuje dużej ilości interakcji z przewodnikiem, zabawy, rozsądnego szkolenia, zajęcia głowy i ciała. Nie jest psem “na kolanka” czy tak zwanym towarzyszącym i oglądającym świat z wysokości kanapy. Co to, to nie. Swoją obecność potrafi głośno i dosadnie zaznaczyć, a jeśli się trochę zapomnimy i próbujemy jednego dnia odpocząć – nic z tego. Dlatego lagotto nie jest rasą polecaną dla początkujących, ale lubimy wyzwania i wiedzieliśmy, że charakterny pies w skórze owcy jest dla nas stworzony.

Pomyślałam, że skoro jest w naszym domu od równych niemal 4 miesięcy mogę już powiedzieć, jak wygląda nasz unormowany plan dnia – co robimy z psem, czego używamy i ile faktycznie czasu potrzebujemy, żeby wszystkie potrzeby psa były spełnione.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy nasza relacja z psem się pogłębiła, trochę też zmienia się rytm codzienności – taki dwumiesięczny berbeć wymaga szybkiego wyjścia na siku co 30 minut, w tej chwili pies spokojnie wytrzymuje kilka godzin. Nie podgryza już naszych nóg, nie biega za dzieciakami, jak szalony. Dlatego skupię się na tym, co robimy obecnie.

Zaznaczam jednocześnie, że nie jestem trenerką psów i pewnie popełniam błędy, ale stale się uczę. Zaczęliśmy z Fango trening podstawowego posłuszeństwa w psiej szkole, dzięki czemu jestem w stanie z pomocą trenerek skorygować nieprawidłowości i zalecam to też innym. O wiele lepiej jest wypracować dobrą metodę od razu niż później naprawiać ewentualne błędy. Pamiętajcie proszę, że ten wpis nie ma służyć udzielaniu Wam rad ani nauce, jak szkolić i wychowywać psa. Dzielę się z Wami tym, co sami robimy.

7:00 rano – nasz dom (i pies) budzi się do życia.

Oczywiście zapieraliśmy się rękami i nogami, że pies w łóżku, to nigdy. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że nie ma lepszego budzika niż mokry język na policzku i trzaskanie łapą po czole. O tej godzinie pies nas budzi i domaga się pierwszego spaceru.

A skoro o spacerach mowa. Co, gdzie i jak?

W ciągu dnia wychodzę z psem 5-6 razy, z czego 3 spacery są raczej kwestią toalety, jeden/dwa spacery “stacjonarny” odbywający się na polu/w parku lub przydomowym ogrodzie poświęcony węszeniu i kopaniu, a jeden dłuższy, to połączenie ulubionych aktywności psa – węszenie, nosework, trening posłuszeństwa, pływanie i zabawa. Taki spacer trwa godzinę, czasem dłużej. Nie możemy całego wyjścia poświęcić na chodzenie ze względu na rozwijające się stawy psa, ale to nic, bo okazuje się, że…

…z badań i obserwacji wynika, że pies powinien być zmęczony nie tylko fizycznie – długą wędrówką, aportem czy bieganiem bez celu, ale także (lub przede wszystkim) psychicznie. W tym celu właśnie trenujemy komendy w coraz większych rozproszeniach (czyli w takich sytuacjach, które utrudniają psu skupienie na danej czynności – najpierw w domu, potem na zewnątrz itd.), chowamy smaczki pod doniczki lub rozrzucamy je w trawie oraz trenujemy szukanie cynamonu i skórki pomarańczy.

Posiadacze przydomowych ogrodów mają ułatwione zadanie przy nauce czystości na samym początku, ale uwaga – nie wpadnijcie w pułapkę klatki wielkości ogródka. Znam właścicieli psów, którzy z (jak sądzę) lenistwa albo niewiedzy nie wyprowadzają pupili poza posesję. To błąd. Pies potrzebuje eksplorowania nowych terenów, sczytywania informacji zapachowych zostawionych przez inne psy – kawałek ogródka nie daje takiej możliwości. Nie wyobrażam sobie nie wychodzić z psem na spacery “w teren”.

Krótkie spacery: 7:30, 14:00, 22:00
Długie spacery: 12:00, 17:00

Czego używamy podczas spacerów?

  1. SASZETKI NA PRZYSMAKI
  2. LINKI TRENINGOWEJ O DŁUGOŚCI 10 METRÓW
  3. DO LUŹNEGO SPACEROWANIA PODSTAWĄ JEST WYGODNA OBROŻA DLA PSA – TRZEBA PAMIĘTAĆ O AKTUALIZOWANIU ROZMIARU, ŻEBY BYŁO WYGODNIE I BEZPIECZNIE

4. DO TRENINGU ZAKŁADAMY SZELKI TYPU NORWESKIEGO (NP. DOG COPENHAGEN) – DZIĘKI TEMU PIES ROZPOZNAJE, CO BĘDZIEMY ROBILI

Od pewnego czasu staramy się bawić z psem wyłącznie na zewnątrz. Przede wszystkim dlatego, żeby w domu się wyciszał i odpoczywał. Chcielibyśmy, żeby dom kojarzył się ze spokojem. Na zewnątrz bawimy się za to niezależnie od pogody.

Amatorski trening z psem

Dlaczego zaznaczam, że amatorski? Cóż, uczę się swojego psa metodą prób i błędów. Na samym początku (a tak naprawdę długo przed tym, nim Fango zawitał w naszym domu) przyjęłam kilka zasad, którymi postanowiłam się kierować:

1. POZYTYWNE SZKOLENIE w oparciu o wzajemne zaufanie. Tak, do psa trzeba mieć zaufanie, w końcu to on jest ekspertem w byciu psem. I chcę, żeby on ufał mi – musi wiedzieć, że nie zostawię go w trudnej sytuacji, w razie potrzeby pomogę.

2. NIE STOSUJEMY WOBEC PSA KAR, KRZYKU I METOD AWERSYJNYCH. Różnego typu badania analizujące kary a wychowanie psa potwierdzają, że drobne negatywne działania mogą mieć długofalowy, negatywny wpływ na psa,

3. WYMAGAMY PSA WYŁĄCZNIE TEGO, CO WIEMY, ŻE JUŻ POTRAFI. To pomaga także nam – ludziom – nie irytować się, kiedy pies na początku nie reaguje na przywołanie, niekoniecznie chce wykonać komendę czy współpracować. Wkładamy dużo pracy w budowanie motywacji psa. Lagotto jest rasą, która lubi współpracować z człowiekiem. Przyjemność daje mu możliwość wykonania zadania, ale póki co największym motywatorem naszego psa są smaczki.

Zaczęliśmy od tego, od czego pewnie zaczyna większość – Fango zna komendy: siad, leżeć, do mnie, noga, łapa, piątka, kółko, wstań, zejdź, nie, poproś. Wszystkie naprowadzone smakami. Obecnie wszystkie potrafi wykonać, jeśli są wydane słownie lub samym gestem. Ćwiczymy też wchodzenie na niskie podesty, czołganie, wskakiwanie na plecy przednimi łapami, ale są to rzeczy, które robimy dla przyjemności i w ramach urozmaicenia.

Na początku zastanawiałam się po co uczyć psa czegoś tak nieprzydatnego, jak podanie łapy. Szybko się okazało, że o ile sama czynność nie jest nam ani psom szczególnie potrzebna, to sprawia, że psiak trenuje swoją głowę – musi pomyśleć, co i w jaki sposób zrobić. Wyższa szkoła jazdy zaczyna się w momencie, kiedy nagroda w formie smakołyku dostaje się dopiero po perfekcyjnym wykonaniu komendy 🙂 do tego jeszcze nie doszliśmy.

Odpoczynek

Mamy już psa wyspacerowanego i ze zmęczoną głową. Czas na odpoczynek i relaks. Po spacerze przydają nam się maty do lizania, kongi wypełnione smakołykami, naturalne gryzaki (żwacze i penisy wołowe) i mata węchowa. Nie przeszkadzamy psu podczas odpoczynku i uczymy tego dzieci. Nie zabroniliśmy psu wskakiwać na kanapę (niegdyś, khem, białą), ale zapewniliśmy też dodatkowe miejsce w postaci klatki kennelowej. Aktualnie pies jest na etapie swobodnego wchodzenia i wychodzenia z klatki – jeszcze nie lubi tam odpoczywać i prawdę mówiąc nie wiem, czy polubi. Mamy to szczęście, że szczeniak bez problemu zostaje sam w domu i czas naszej nieobecności przesypia bez zniszczeń i jojczenia pod drzwiami. Gdyby jednak coś kiedyś, klatka jest naprawdę świetnym rozwiązaniem – pod warunkiem dobrego wprowadzenia jej do użytku.

Słówko o podróżowaniu

Skoro mówimy o spędzaniu dnia z psem, warto tu coś napisać o podróżowaniu. Staramy się przynajmniej raz w tygodniu zabrać Fango na przyjemny spacer do miasta. Życie we Wrocławiu toczy się w szalonym tempie w porównaniu do naszego wiejskiego spokoju. Nie zależy nam na interakcji z innymi psami (choć nadmienię, że mijanie ich na spacerze idzie Fango świetnie), ale zmianie otoczenia, poznawaniu różnych powierzchni, dźwięków, zachowań.

Psa przewozimy w transporterze umieszczonym w bagażniku ze względu na bezpieczeństwo psa oraz pasażerów auta. Apeluję także do Was o bezpieczne i odpowiedzialne transportowanie pupili. Nie wyobrażam sobie przewożenia psa “na kolankach” czy swobodnie chodzącego po samochodzie. Pies, jak widać, nie jest szczególnie zachwycony tym rozwiązaniem.

Minęło trochę czasu – czego z wyprawki nie polecam?

Biorąc pod uwagę, jak dużą dyskusję wywołała wyprawka dla psa, pewnie Cię zaskoczę tą informacją, ale…nie ma takiej rzeczy, którą kupiliśmy i żałujemy. Ku mojemu zaskoczeniu szampon i odżywka nadal z pierwszej kupionej butelki (łapy i brzuch psa musimy myć obecnie po każdym spacerze, ale szamponu używamy raz/dwa razy w miesiącu).

Na bieżąco uzupełniamy zapas worków na odchody, karmę, smakołyki i zabawki, które lubią wybuchać. Szczęśliwie wszystkie legowiska są w całości. Gdybym dziś kompletowała wyprawkę, prawdopodobnie uzupełniłabym ją o specjalne nożyczki groomerskie i zasypkę do uszu do wyrywania włosów.

Podsumowanie

Nasze dni bywają intensywne i przewidywalne, innym razem obfitują w błotniste przygody i przypadkowe pływanie. Nie zamienilibyśmy tego na nic. Pies jest moim motywatorem. Dzięki niemu wiele się uczę, poznaję i doświadczam. Jeśli po dwójce dzieci coś jest jeszcze w stanie przewrócić życie do góry nogami, pies znajduje się w czołówce.

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.