DZIECKO

By niejadek zjadł obiadek. Jak sobie radzić z niejadkiem?

niejadek

Niejadek. Marzysz, żeby zjadł… Cokolwiek! Nie wie ten, którego dziecko z radością zjada wszystko, ile to ja się muszę napocić, natrudzić i naskakać żeby Budzik zjadł cokolwiek. Wybredna z niego bestia! Nie mam pojęcia po kim bo zarówno ja, jak i TB jesteśmy SMAKOSZAMI. Tak właśnie. Smakuje nam prawie wszystko co jadalne, choć potrafimy kręcić nosem gdy potrawa nie urzeka smakiem czy zapachem. Może po prostu trafiamy do dobrych knajp i ja sama świetnie gotuję (nie musiałam tego pisać, powinniście to wiedzieć). Zaręczam, że to co Budzik dostaje na obiad jest nie tylko jadalne ale i smaczne.

Teraz widzę, że za elegancko go ubrałam na pierwszy posiłek. Nasz niejadek potrawy inne niż mamine mleko zaczął kosztować po skończeniu szóstego miesiąca. No, żeby być całkiem szczerą to dwa tygodnie wcześniej. Nie wytrzymałam presji spojrzeń w nasze talerze. Wcześniej w 5 i 6 miesiącu życia wprowadzaliśmy gluten w postaci kaszy manny. Nic nie uczulało toteż teraz na kolację mały zjada kaszkę Nestle 8 zbóż (nie jest dosładzana, zawiera gluten).

I tak można powiedzieć, że ulubionym daniem Budzika od 3 miesięcy jest marchewka właśnie. Niech Was jednak nie zmyli ta nazwa. Marchewka musi być karotką i pochodzić ze słoiczka. Ta, którą pielęgnowałam cały sezon na grządce nadaje się tylko do zupek bo jest za ostra jak na kubki smakowe naszego syna.

Staramy się trzymać schematu żywienia bo uważamy, że z jakiegoś powodu dane produkty wprowadza się wcześniej lub później. Ramy nie są takie sztywne na jakie wyglądają. Możemy dopasować jadłospis do upodobań dziecka. Naszym ostatnim odkryciem jest pasternak. Sama w życiu tego czegoś nie jadłam, ale dziecku zaserwować można, prawda? Czasem warto poeksperymentować bo to co wydaje nam się smaczne może zupełnie nie odpowiadać młodzieży. Inne produkty będą ulubionymi posiłkami. Obecnie testujemy produkty Holle zawierające cukinię i pasternak właśnie. Widzę tu kpiące miny mam, które same gotują swoim pociechom. Ja też to robię! Jeśli jednak na sklepowej półce uśmiecha się do mnie bakłażan z Hiszpanii – dziękuję bardzo. Nie kupuję dla dziecka warzyw w supermarkecie. Jeśli nie mam dostępu do produktów z rolnictwa ekologicznego, korzystam z natury zamkniętej w słoiku. Wierzę, że da się to zrobić bo sama przygotowuję w sezonie przetwory. Można? Pewnie, że tak! Muszę uwierzyć na słowo, że to co jest na etykiecie znajduje się też w środku. W innym wypadku moje dziecko nie jadłoby nic albo prawie nic.

Lista wypróbowanych produktów nie jest długa, bo wprowadzamy wszystko powoli, najczęściej mieszając z marchewką. Ziemniak, pasternak, cukinia, marchew, pietruszka, groszek, kukurydza, ziemniak, marchewka….oj, przepraszam, to chyba już było ? Sami widzicie.

Chcieliśmy jak najlepiej w związku z czym nasza zamrażarka ugina się od ciężaru królika. Jak wprawni rzeźnicy porcjowaliśmy mięsko dla młodego organizmu. I co? Jakby to delikatnie ująć…  Królik za żadne skarby świata. Świnka to i owszem. Dzisiaj wypróbowana pierwszy raz. Bo musicie wiedzieć, że Budzik musi jeść mięso codziennie ze względu na niski poziom żelaza. Brokuły, buraki też mają sporo tego pierwiastka dlatego staram się je po troszkę przemycać do obiadu. Do tego żółtko jaja. Na początku nie doczytałam i młody dostawał całe żółtko co drugi dzień. Później po pół (tak się zaleca) po czym w ogóle zapomniałam bo skupiłam się na podawaniu mięsa! Albo to ja jestem nieogarnięta albo naprawdę łatwiejsze w przygotowaniu są posiłki dla dorosłego egzemplarza.

Mija dzień za dniem. Posiłki nie są ogromne, ale odpowiadają wielkości żołądka małego dziecka.  Nie wyobrażam sobie żeby miał zjadać 200 czy 300g . Około godziny 16-tej Budzik dostaje to na co czeka chyba cały dzień: podwieczorek. Zazwyczaj odrobina banana z jabłkiem, najlepiej surowym. Pieczone w piekarniku czy gotowane nie jest dla Niego tak atrakcyjne. Zdarza się, że do podwieczorku dodaję trochę marchewki. Sama też lubię to połączenie.

Oprócz tego mleczko, mleczko, mleczko. Mówią, że nie ma nic lepszego i synio zdaje się potwierdzać tę opinię. To czego nie mam zamiaru robić by niejadek zjadł obiadek to: tańce huga-buga, fikanie koziołków, słodzenie lub solenie potraw, wpychanie dziecku łyżeczki na siłę żeby tylko zjadł. Przyjdzie kryska na Matyska. Nauczy się, pozna i rozsmakuje w bogatej palecie warzyw i owoców. Gdyby nie to nieszczęsne żelazo już zaczynalibyśmy przygodę z BLW. Budzik próbuje czasem tego co jemy: skórka chleba, jabłko w całości, banan, brzeg pizzy własnej roboty i ta forma bardzo mu odpowiada. Nie boimy się bałaganu ale mięsa do rączki nie podamy. Musi być rozdrobnione i wmieszane do posiłku.

.Głodny nie chodzi. Wygląda na szczęśliwego. Kochany jest nad życie. Prędzej czy później zje cały obiad. Amen.

 

 

.


  • Dominika

    Aniu a czemu nie podacie mięska do rączki? Ja jak tylko Lenka usiądzie chcę próbować BLW i również mięso chcę tak podawać 🙂
    I powiedz mi jeszcze czy w jakimś supermarkecie udało Ci się dostać słoiczki Holle? Bo ja tylko w sklepie ze zdrową żywnością je napotkałam i dość mały wybór był – żadnego bakłażana z Hiszpanii 🙁

    • No właśnie bakłażana z Hiszpanii nie kupuję do gotowania bo nie jest polski – nie dotyczył słoiczków :).
      Holle kupuję w aptece. Teraz będę zamawiać słoiki i kaszkę.

      Nie mogę dać mięsa do rączki bo nie wiem ile wtedy dziecko rzeczywiście zjadło, ile wypluło itd. Muszę ściśle kontrolować ilość mięsa, które młody zjada. Przynajmniej do czasu kolejnego badania krwi czyli za jakiś tydzień-dwa. Oprócz tego żółtko, którego na sucho nie zje. Nie chodzi o to, że w BLW się nie podaje bo tak właśnie się robi ale ja jeszcze BLW nie wprowadzam.

      Na początek mam zamiar dać kaszkę do zjedzenia rączkami. Będzie brudno :).

      • Dominika

        Oho tej kaszki sobie nie wyobrażam 😀
        Rozumiem juz o co chodzi z tym mieskiem 🙂
        Ja czekam aż Lena stabilnie usiadzie i jedziemy z BLW 🙂 dzis dotarla do mnie ksiazka to zdaze się podciagnac w tym temacie 🙂

        • Budzik zaczął parę dni temu stawać na nóżki, siedzi stabilnie i szykuje sie do raczkowania. Z BLW je banana, jabłko. Obiady nadal ciężko, więcej zje kiedy TB karmi.

  • Kurcze, ja nie potrafię się trzymać tych schematów. Po pierwsze gubię się w tym co, kiedy i jak (śledziłam dwa pierwsze miesiące, ale jest tyle sprzeczności…), po drugie nasz mały nie da nam w spokoju zjeść, jak nie dostanie czegoś do ręki. Czekamy więc na ząbki i siadanie, żeby zacząć przygodę z BLW, ale przyznam, że Kuku już smakował czekoladki (to wiesz, mój brat tak go przekupuje, jak mamy nie ma w pobliżu. Żeby było śmieszniej, dzieci brata po raz pierwszy dostały czekoladę około drugiego roku życia :/), jogurtu naturalnego (patrzy i patrzy na mnie tymi swoimi ślepiami, jak jem śniadanie, a jak mu daję polizać łyżeczkę, to nie może się oderwać, więc dostaje jeszcze trochę), chleb je na co dzień, bo zupełnie nie toleruje jedzenia niemowlęcego (mleka, kleików, słoiczków). Także niby łasuch, ale też muszę się mocno głowić, żeby mleko przemycać. Czekamy, aż będzie mógł jeść jogurty naturalne „na legalu” :).

    • Mamuniu, Kuku nie jest alergikiem to możecie testować do woli :). Już mu zazdroszczę tej czekolady!
      Dla mnie schematy żywienia są bardzo klarowne, inne dla dzieci karmionych piersią, inne dla tych na mleku modyfikowanym. Oprócz tego trzeba słuchać intuicji, wszak w żadnych schemacie nie napisali żeby dać dziecku brzeg pizzy :D.

      Naszym jedzeniem młody się interesuje ale raczej w ramach rozróby!

  • annNS

    „To czego nie mam zamiaru robić to: tańce huga-buga, fikanie koziołków, słodzenie lub solenie potraw, wpychanie dziecku łyżeczki na siłę żeby tylko zjadł. Przyjdzie kryska na Matyska. Nauczy się, pozna i rozsmakuje w bogatej palecie warzyw i owoców. ”
    tez mam nadzieje ze przyjdzie taki dzień i moje młodsze dorówna starszemu 😉 niestety obecnie bez huga-buga koziołków fikołków buzi nie otworzy!…ile dziecko może funkcjonować bez warzyw owoców i mięsa jedząc tylko suche kasze ryż i makaron? :/ jemy wspólne posiłki przy stole o w miarę stałych porach, nigdy tv nie jest włączany (raz na jakiś czas może fakty i ddtvn;), jemy kolorowo, zdrowo, smacznie…przez pierwsze 12-13 mcy nie było ŻADNYCH problemów, mała jadła wszystko co jej podałam, sama gotowałam zupki, skrobałam jabłuszka, czasami były słoiki. odkąd skończyła 13mcy walczymy o każdy kęs ;( nie mam pomysłów co jej gotować? naszych posiłków nie chce próbować, jak jej dzisiaj ugotuje coś co cudem zjadła ze smakiem 2dni wcześniej to pewnie nawet tego nie tknie…i tak dzień w dzień…

    • Nie wiem jak to jest. Do tej pory z obserwacji doszłam do wniosku, że to od rodziców zależy czy dziecko jest niejadkiem. A jednocześnie dziecko to osobny byt i ma prawo mieć własne preferencje, co potwierdzasz! I bądź tu mądry człowieku.

      Współczuję, wiem ile muszę się naskakać. Nie wiem czy to co zjada mu wystarcza czy nie. Wiem, że sam się nie zagłodzi i pije jeszcze dużo mleka, tyle dobrze. Zobaczymy co będzie dalej. Syn znajomej na śniadanie zjada pomidora i zagryza cebulą, surową! Córka mięsko i brokuły jak delicje. Jak tego dokonać?

  • dorkota

    A mój egzemplarz na początku przyjmował wszystkie nowości z otwartą buzią. Teraz gardzi i jabłkiem i bananem. Warzywa jeszcze przełknie. Ale… zapomnij matka, że zjem 90g tego pomarańczowego… Dawaj mleko!! 😀

    • U nas też mleko na topie! Mleko i mleko, a żelaza mlekiem nie wolno popijać argh..

  • Magduśka

    Aniu, mam wrażenie, że czytam o sobie. Tyle tylko, że u nas to trwa już trochę dłużej ;). Do tego mięsko już dobre nie jest (a przez chwilę było), jabłko też przestało smakować, ba! nawet kaszka, dotąd najlepszy przysmak, powoli robi się niesmaczna. Za to mleczko mamine niezastąpione :D.
    Ale ale… pyszne są np. śliwki, kiszony ogórek i sok z kiszonej kapusty(?!).

    ps. Budzik cudowny. Tekst i podsumowanie super. To samo mówi mój mąż :).

    • O jeśli mąż mówi to dziękuję, Ty jesteś nieobiektywna! 😉
      B. lubi śliwki, pewnie kiszonego ogórka też zje, ale jeszcze chwilę zaczekamy.

      • Magduśka

        🙂
        Zapomniałam jeszcze dodać, że warzywa dane do rączki zazwyczaj lądują na podłodze z wyraźnym okrzykiem „be”! 😉

  • Ala

    W moim rodzinnym domu nie było niejadków i tak samo mój syn niejadkiem nie był. Nie mogłam zrozumieć rodziców dzieci, które jeść nie chciały a najciekawsze jest to, że niejadki we własnych domach w moim domu niejadkami nie byli. Czy to jakies czary mary????
    Ja nigdy nie zmuszałam Mi do jedzenia, nie chciał nie jadł, czasami był to cały dzień, miał tez okres gdzieś około roku, że zaczął wybrzydzać tego nie jadł tamtego, nigdy nic na siłe nie robiłam, na siłę nie wkłądałam do busi jedzenia, nie odwracałam uwgai itp. Zwsze po kilku tygodniach wracal do swoich nieby nielubianych potraw. Ale Mi bardzo dużo przebywał na powietrzu i zawsze miał bardzo dużo ruchu. Czy ktos sobie może wyobrazić dziecko będące pół dnia na plaży, biegąjce, kąpiące się, skaczące na balonie, kopiące dołki w piasku, biorące udział w zawodach, które organizowała mama, że ono przyjdzie do domu i powie, że nie chce jeść???? To dziecko było tak głodne, że wręcz się jeść domagało. Mi nawet jak nie umiał jeszcze chodzić, tylko raczkował to spalał w ciagu dnia tyle kalorii, że apetyt mu dopisywał.

    • Myślę Alu, że powodem u nas, co potwierdza lekarz i pielęgniarka jest obniżone żelazo. Wtedy apetyt ma prawo być mniejszy i jest zamknięte koło. Mniejszy apetyt = mniej spożywanego żelaza = mniej żelaza = mniejszy apetyt.

      Też nie mogłam zrozumieć póki nie zobaczyłam na własne oczy. Z resztą trochę mu się nie dziwię, przez pół roku był przyzwyczajony do jedzenia z piersi, ciężko mu pokochać nowe smaki co wydaje mi się kwestią czasu, jest każdego dnia trochę lepiej.

  • Agnieszka Wroniecka

    A skąd wzięłaś pasternak? Ja właśnie tutaj w Anglii małemu zrobiłam i bardzo mu smakował, ale w Polsce nie widziałam…

    • Kupiłam słoiczek Holle. Warzywa są z upraw eko, jeśli wierzyć temu co na opakowaniu.

  • Pingback: Dziecko nie chce jeść? To wam na pewno pomoże!()