DOM I PODRÓŻE

5 absurdów polskiej wsi #1

życie na wsi

Panie, za czym Pan stoi? Na autobus czekam. A o której będzie? O, Panie, a kto to wie? Od 3 lat, jak żem mieszczuch z krwi i kości, mieszkam na wsi. Z mężem, dzieckiem i kotem burżujem, nie wypuszczanym na podwórko. Jeden spacer okazał się bardzo inspirujący.  Życie na wsi. Bo na wsi, wiedz mieszczaninie, absurd goni absurd. Paradoks ściga się z paradoksem. Z dobrego serca na początek wybrałam tylko 5.

Życie na wsi, to PKS

DSC_0497

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Fakt – jest. Jeździ i nawet na zdjęciu udało mi się go uwiecznić. Autobus. Niestety, jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć kiedy wyjść z domu, żeby zdążyć i dojechać do najbliższego miasta, a np. nie ma internetu to chyba tylko na plebanii mogą coś wiedzieć na temat rozkładu jazdy (albo i nie bo miejscowy ksiądz jeździ samochodem). Ot taka drobnostka, tajemnica wielka, sztuka przekazywana z ojca na syna. Jako nowi mieszkańcy nie mamy dostępu do tej zakazanej wiedzy. W sumie trudno, bo mieszkamy ledwie 25 km od Wrocławia, ale PKS i tak tam nie dojeżdża, o nie.

Życie na wsi zabawne jest (tę oszczędność rozumiem tylko odrobinę), że przystanek jest zawsze tylko w jedną stronę. W drugą trzeba czekać tam, gdzie….inni. Po prostu. A jeśli innych nie ma? Najprawdopodobniej pomyliłeś godziny odjazdu. PKS to u nas widok tak rzadki, że kiedy już się pojawi, ma bez liku pasażerów.

Życie na wsi, to SKRZYNKI POCZTOWE

DSC_0499

Nie byłoby w nich nic dziwnego, gdyby nie to że zrobiono je dla listonosza a nie ludzi. Podjeżdża pod zbiorowisko niebieskich skrzynek, pakuje listy po kolei jak w bloku i gotowe. A Ty dylaj człowieku do tej skrzynki przy -20. Kłódka zamarznięta, ręce zgrabiałe a z kopert wiszą sople. Nie ma mrozu? Spokojnie, tylko wyjmij korespondencję przed deszczem, bo po może już nie być co wyjmować. Ach, byłeś w pracy? To bardzo mi przykro, te rozmazane literki musisz sobie wyobrazić.

Załóżmy jednak, że oto wielkie szczęście nas spotkało i pogoda jest wymarzona do odbioru awizo. Poczta wiochę obok. Tylko z pracy trzeba się zwolnić. Otwarte od 9:00-15:00. Well, well, well…

KOŚCIÓŁ

DSC_0500

Nie na każdej wsi jest, to oczywiste. Ale jeśli jest, możesz się tam pomodlić tylko i wyłącznie w czasie mszy. Jednej. W niedzielę. Godzina w tygodniu to moim zdaniem za mało. Niestety i w miastach kościoły są zamykane, bo nie ma ich kto pilnować, ale tutaj na plebanii ludzi jest aż nadto. Za to jeśli trzeba się na kwiatki złożyć na Boże Ciało to znajdą Cię wszędzie ;). Możesz pielić, uciekać, wyjechać a i tak jakiś wierny będzie chciał zebrać daninę. To nic, że nawet nie było Ci dane zobaczyć, jak kościół wygląda.

PALENIE ODPADÓW

Z czym kojarzy się wieś? Ze zdrowym, świeżym powietrzem. Tak było kiedyś. Ale przecież spalone śmieci pachną tak pięknie i niepowtarzalnie. I jakie to ekologiczne! Świadomi obywatele polskiej wsi na potęgę używają swoich pieców i kominków. Tu nic się nie zmarnuje. Palenie opon na asfalcie jest już passe, teraz ogrzewa się  w ten sposób dom. Czarny, smrodliwy dym jest tak duszący, że nie mam pojęcia jak oni tam oddychają, skoro mnie mdli a mieszkam hen, hen za łąką i lasem? Reaguję, kiedy czuję – moje wiejskie motto. Nawet, jeśli to dzieje się tam gdzieś, o tam!

DSC_0465 (2)

DROGI

DSC_0501

Tfu! Szosy! Bo to czarne, asfaltowe, jak z najlepszych hamerykańskich filmideł. I wiecie co w tych drogach jest takiego szczególnego? Że idę ja sobie z wózkiem, krokiem spacerowym, rzeczoną drogą. Patrzę, a tam zabudowania! Hurra – myślę sobie – cywilizacja, zobaczymy co tam jest! I, proszę ja Was, tam nie ma nic. Kompletnie. Ta, jak i wiele innych dróg, po prostu nagle się urywa. To nic, że według mapy jest najkrótszą możliwą trasą do Wrocławia. To nic….

Tych absurdów, choć może na pierwszy rzut oka nie widać, jest znacznie więcej. Im dłużej mieszkam na wsi, tym boleśniej się o tym przekonuję i coraz częściej zastanawiam nad dalszą egzystencją w tym miejscu. Ot taki przykład, że sklep jest tylko jeden ale tak drogi, że nie opłaca się w nim robić zakupów. Że na każdej jednej wsi, pod sklepem, stoi przynajmniej dziesięciu chłopa, żłopiących piwo. Że do kościoła ludzie nie ubierają się czysto, schludnie i ładnie tylko w najlepsze ciuchy, jakie mają pt. garnitur do trumny. Że moda weselna na wsi nie zmieniła się od 20 lat, że wszystkie babcie mają fioletowe fartuchy, że zwrócił ktoś uwagę na numerację skrzynek ?!

P.S. Ale i tak kocham to miejsce. Moje jest.

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

13 comments

  1. Kuku-Mamuniu 21 marca, 2014 at 19:32 Odpowiedz

    O kurcze… Świetny tekst.
    Arcyciekawy. Serio. Ja wiedziałam, że na wsi bywa niefajnie, ale nie miałam pojęcia, że aż tak!

    Choć niektóre punkty (czarny smród z kominów, skrzynki pocztowe w jednym miejscu, pks bez rozkładu, absurdalne ceny w sklepach i tłumy pijące piwo pod sklepem w godzinach, kiedy człowiek powinien być w pracy) znam z autopsji, a pochodzę z małego miasteczka, któremu jednak bliżej do wsi niż do miasta. Dlatego, kiedy tylko wyjechałam, stwierdziłam: nigdy więcej. Nie wrócę tam ani w żadne podobne miejsce.

    • Boodzik 21 marca, 2014 at 20:34 Odpowiedz

      Na szczęście to są wyjątkowe przypadki (np. z tym paleniem). Do reszty można się przyzwyczaić tylko trzeba z góry wiedzieć, na co się piszemy bo w gruncie rzeczy plusy przeważają, inaczej nie dałoby się tu żyć :).

  2. Drop 21 marca, 2014 at 21:05 Odpowiedz

    Na wsi, z której ja pochodzę (chyba trochę większej, mieliśmy nawet 2 supermarkety:D) listonosz na szczęście nosił dzielnie nie tylko listy, ale i wielkie paczki 🙂 Pod tym względem moje obecne miejsce zamieszkania wypada niekorzystnie – tu nawet najmniejsze polecone awizują (oczywiście bez najmniejszej nawet próby sprawdzenia, czy jest ktoś w domu). Za to godziny otwarcia były identyczne, podobnie z apteką – pracujące osoby nie miały szansy zdążyć. A w bonusie panie w okienku wyjęte z prl-u i wiecznie walczące z komputerem.

  3. mamania 21 marca, 2014 at 21:08 Odpowiedz

    no tak skrzynki ja przez 10 lat mialam tyle dobrze ze te skrzynki stoja kolo plotu mojego domu z dziecinstwa 🙂 (bo ok ponad roku mieszkam w miescie) ale co do pks-u u nas na szczescie rozklad jazdy jest wywieszony a i cala wioska wie kiedy autobusy jezdza a na dodatek od roku jezdzi autobus miejski i to 3 razy w dzien O.O wiec zamiast placic 10 zl za ta sama trase place juz 5 aby moje dziecie moglo sie pobawic na “swiezszym” powietrzu najbardziej ubolewam nad tym ze ja miaszkalam kolo najmniej uczesczanej ulicy na wiosce bo dalej to mozna bylo pojechac co najwyzej do lasu (czyli w zimie zero aut a w lecie (czyt. sezon grzybowy) nie bylo ich widac bo ludzie jezdzili rano a wracali poznym wieczorem) bo niestety odkad wioska sie rozbudowala to ta ulica nie jest juz najmniej uczesczana i moje dziecko juz sie na tej ulicy nie pobawi bezpiecznie w zbijaka piec kamieni czy panstwa miasta 🙁

  4. Mama 24 marca, 2014 at 09:50 Odpowiedz

    na wsi jest super fajnie! a minusy beda wszedzie. ja mieszkam obecnie w miescie, ale troche tesknie za wsia. to moze nastepny post: plusy polskiej wsi?

  5. Michał 28 marca, 2014 at 09:27 Odpowiedz

    Wybrałaś sobie takie miejsce to ja nie rozumiem czemu narzekasz i jedziesz po tej polskiej wsi.
    Jak kupowałaś/budowałaś dom nie widziałaś tego wszystkiego?

    • Anna Bartnik 28 marca, 2014 at 10:47 Odpowiedz

      Naprawdę nie widzisz humoru w tym tekście ;)? Mieszkanie na wsi nie oznacza, że muszę ją hołubić i że jest doskonała w każdym calu. Nie jest. No chyba, że to co opisałam uważasz za plusy – można i tak.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.