Jeśli filozofia slow to życie powoli, bez pośpiechu, w przemyślany sposób to właśnie takie są nasze święta. Kiedy czytam, że ten czas kojarzy się komuś z myciem okien, biegiem i brzuchem pełnym do wypęku, myślę: smutne. Tak samo jak to, że i mi się tak kojarzą. Choć nie tylko, bo pamiętamy w nich o tym, co najważniejsze.

Akurat mycie okien jestem w stanie zrozumieć. Jeśli zakładamy robienie tego dwa razy do roku to przed zimą i po. Dziwnym trafem wypada akurat na Boże Narodzenie i Wielkanoc, co zrobić. W sumie i jedzenie w granicach zdrowego rozsądku jest ok. Ale dziwią mnie inne rzeczy.

1. Bo oto suto zastawione stoły widzę nie tylko u katolików. Na potęgę żrą wszyscy jak leci. Bezbożnicy, grzesznicy, ateiści, wierzący w nie wiadomo co albo moc światła. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, jako jeden z siedmiu grzechów głównych, pomińmy. Katolicy też miewają słabą pamięć.

2. Kościoły nagle pełne są wiernych. Wiernych, od których jedzie wódą na kilometr.

3. Dostaję życzenia od osób, z którymi nie utrzymuję kontaktu. WTF?  “Tak wypada”? Wręcz przeciwnie!

4. Gorączka dwudniowego świętowania skończy się już w połowie poniedziałku. Bo ciężko się będzie ruszyć będąc napchanym balonem.

5. Dla większości to kolejny długi weekend. Ci bardziej obrotni i leniwi wzięli 7 dni wolnego, zyskując 16 ciurkiem. Polacy są w tym mistrzami. Dyscyplina godna olimpiady.

Nasze święta są w rytmie slow. Nie spieszymy się, najwyżej odwiedzimy rodziców trochę później. Jemy tyle co zwykle, tylko potraw więcej do skosztowania. Odpoczywamy, cieszymy się sobą nawzajem. Świętujemy, celebrujemy, nie biegamy. No może trochę, podlewając niedawno wysiane warzywa w ogródku. Kiedyś trzeba.

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

5 comments

  1. Magduśka 22 kwietnia, 2014 at 13:38 Odpowiedz

    My też właśnie tak lubimy spędzać Święta. Spokojnie, najlepiej w zaciszu domowym. I chyba czasem budzimy tym zdziwienie. Bo jak to tak można?

  2. Beata Mr 16 marca, 2015 at 11:23 Odpowiedz

    My nie celebrujemy specjalnie Wielkanocy. Nie wstaję bladym świtem aby lecieć do kościoła i wraz z wybiciem 9 zasiąść do śniadania u Teściów – operacyjnie prawie nie możliwe z 3 dzieci w domu 🙂 Zbyt dużo nerwów i stresu 🙂 Uwielbiam za to w spokoju zasiąść do porannej kawy z dużym kawałkiem sernika i mazurka , popatrzeć jak dwójka młodszych dzieci szuka po domu słodkich prezentów od Zajączka – tak przejęliśmy zachodnie zwyczaje , ale co w tym złego ? Rodzinę odwiedzam po południu , robimy już tak od kilku lat. Poniedziałek to czas na długie spacery, wypad na rowerach do lasu itp.
    Od zeszłego roku mamy jeszcze jeden zwyczaj , niestety związany z emigracja – laptop lądujący na stole i rozmowy przez Skype z Tymi , których nie ma z nami przy stole 🙁

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.