PRZEPISY I TIPY

Blogger Food Festival 2019

blogger food festival

Mamy już 28 maja, a to oznacza, że czas płynie nieubłaganie. Cały miesiąc był wypełniony nieznanymi mi wcześniej emocjami. 24 maja udaliśmy się z Michałem i młodszym synem do Bydgoszczy, żeby kolejnego dnia wziąć udział w cyklicznej imprezie, czyli Blogger Food Festival. Pierwszej takiej w moim kulinarnym życiu.

Blogger Food Festival trzeci już rok przyciąga mieszkańców Bydgoszczy smacznym jedzeniem. Jak się tam znalazłam? W poszukiwaniu nowych emocji, w ramach walki ze złym samopoczuciem i z potrzebą zmiany otoczenia, zgłosiłam się do konkursu jako bloger kulinarny. O tym, że nim nie jestem na pewno już wiesz, bo od lat SimplyAnna jest blogiem parentingowym, lifestylowym z elementami ochony środowiska. Są tu przepisy i moje pomysły, ale nigdy nie będę zajmowała się tylko gotowaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że kuchnia, zdrowe odżywianie jest bardzo ważnym elementem naszego życia, więc dlaczego nie?

Blogger Food Festival 2019 – jak to wyglądało “od kuchni”?

W piątek 24 maja spotkaliśmy się z uczestnikami i częścią jury, żeby zobaczyć jak gotować w konkursowych garach. Dawid Budzich wyczarował dwa pyszne dania. Wymieniliśmy się doświadczeniami, a kolejnego dnia spotkaliśmy na Wyspie Młyńskiej, żeby stanąć do bitwy na noże. Nie będę Was zanudzać szczegółami – ot przywitanie, losowanie wyposażonych stanowisk, losowanie pomocników, odliczanie i lecimy do spiżarni po składniki. Mój pierwotny zamiar wzięcia składników tylko do pierwszego z trzech dań zweryfikowałam już po chwili widząc, że wszyscy biorą całość od razu…

Pomysły na potrawy miałam oczywiście przygotowane już w domu, ale podczas konkursu jury sugeruje zmiany, a my szyjemy na bieżąco pod presją czasu. Czy był stres? O dziwo…nie. W gruncie rzeczy świadomość swoich umiejętności (albo raczej ich braku) i nastawienie na dobrą zabawę pozwalają stresu się pozbyć. Poza tym nie ma na niego czasu!

Całość pomagał mi ogarniać Albert – uczeń szkoły gastronomicznej w Bydgoszczy. Trzeba przyznać, że odwalał brudną robotę, za co mu bardzo dziękuję. Obierał, mył, kroił i dbał o czystość stanowiska. Jedną z ocenianych rzeczy jest właśnie delegowanie zadań i podział pracy. Oprócz tego ocenie podlegają smak i estetyka dania (to raczej oczywiste), ale również higiena pracy, zużycie składników, wielkość porcji, techniki użyte do przygotowania potraw, innowacyjność itp.

Blogger Food Festival – co ugotowałam i co zepsułam?

Zacznijmy od tego, co przygotowałam:

PRZEKĄSKA – chrupiące grzanki z niebieskim serem pleśniowym, duszoną na maśle z rozmarynem szynką od partnera p-rogramowego Prosiaczek i sosem żurawinowo-jeżynowym marki Stovit.

PRZYSTAWKA – morszczuk australijski z sosem pomarańczowym na białym winie podany z placuszkami z zielonych szparagów

DANIE GŁÓWNE – grilowana pierś z kurczaka z truskawkami w occie balsamicznym na smażonych na maśle wiórkach z batata i lekka sałatka z rukoli, fety i truskawek

W czasie konkursu jurorzy wędrowali między naszymi stanowiskami, zadawali pytania, udzielali porad i poddawali w wątpliwość nasze pomysły. Wszystkie uwagi brałam sobie do serca i tak np. grzanki z pieca wylądowały na patelni na maśle z tłuszczem wytopionym z szynki. Napiszę Wam też, co moim zdaniem zrobiłam źle, bo to nie tak, że wszystko poszło zgodnie z planem: przekąska była zdecydowanie za duża, a to co napaćkałam na talerzu obok grzanki wołało o pomstę do nieba.

blogger food festival

Zdaniem jurorów sos pomarańczowy nie pasował do ryby. Mają prawo do tej opinii, zabrakło mi do sosu śmietanki 30%, która sprawia, że robi się bardzo delikatny. Jednocześnie inspiracją do mojego sosu był przepis Roberta Makłowicza, który miał zasiadać w jury i próbować naszych dań.

Trochę szarpnęło tą rybą, to danie ekspozycyjne – wybieraliśmy najbrzydsze ;), najładniejsze talerze wędrowały do jury. Ryby na Blogger Food Festival dostarczył Abramczyk.

Oprócz tego placki były za suche, bo użyłam do nich mąki kukurydzianej. Bardzo rzadko używam pszennej, więc…trudno się mówi :). Nie wiem co schrzaniłam w daniu głównym, na pewno jest to bardzo specyficzne połączenie, które nie każdemu przypadnie do gustu.

Było miło, ale…

Łyżka dziegciu w beczce miodu być musi. Po pierwsze wspomniany Robert Makłowicz i nie jest to tylko moje zdanie – brakowało nam jego opinii i smaku. Pan Robert dał swoje znane nazwisko, mające przyciągnąć ludzi do Jego pokazu kulinarnego i całego wydarzenia. Pojawił się na przywitaniu i wręczeniu nagrody. Ani przy stoliku, ani przy nas go nie było. Szkoda, to dla mnie największy zawód tego konkursu, bo kto oglądał moje stories na IG wie, że między innymi dla pana Roberta Makłowicza tam pojechałam. We wszystkich pojawiających się publikacjach i filmach wymieniany jest jako członek jury i jego brak nie wpłynął na wynik konkursu, ale był dla nas, jako uczestników odczuwalny.

Ostatnia rzecz jest w sumie zabawna, daje też pogląd na tego typu konkurencje, jeśli chcielibyście kiedyś wziąć udział w wydarzeniu kulinarnym – każdy ma swój gust i preferencje. Podczas gotowania juror mówi, żebym grzanki smażyła tylko z jednej strony, po czym podchodzi kolejny i mówi, żeby z dwóch. Jeden krytykuje dodanie skórki z pomarańczy do placków ze szparagów, drugi mówi, że to fajne połączenie. Najważniejsze to gotować w zgodzie ze sobą i własnym smakiem.

Nie ma tego złego.

Zostałam wychowana na obiadach złożonych z ziemniaków, schabowego i kapusty. Stałe połączenia smaków królowały w domu rodzinnym i dopiero, kiedy poznałam Michała, zaczęłam eksperymentować w kuchni, bo i on miał dość tłustego, ciężkiego jedzenia.

Dzisiaj nie mam problemu z wymyślaniem przepisów i niestandardowym podejściem do kuchni. Lubię nietypowe połączenia (jak kurczak z truskawkami), próbuję i nie zawsze wychodzi, ale każda porażka, to też nauka.

Największą wartością konkursu Blogger Food Festival byli ludzie, czyli pozostali uczestnicy. Bo jeśli pod presją czasu, stresu, patrzących na ręce ludzi jesteś w stanie poszukać dla mnie ostrego noża, pożyczyć obieraczkę lub użyczyć na chwilę palnika (mieliśmy tylko 2 do dyspozycji!). Niniejszym przedstawiam Wam towarzyszy konkursowych, a nie rywali:

Wygrana, radosna i świetnie zorganizowana Sylwia Chrzanowska, czyli autorka Foodielife.pl. Osiemnastoletni uczeń szkoły gastronomicznej, laureat wielu konkursów Maciek, W kuchni u Maćka, Paweł czyli zdolny kucharz z fantastycznymi zdjęciami kulinarnyJa, Patrycja – pokoleniefit.pl, roześmiana pozytywnie nastawiona do życia dziewczyna (serio, wulkan energii!) i zdolna, miła Alicja WielkiApetyt.

Z tego miejsca dziękuję moim towarzyszom i organizatorom za możliwość wzięcia udziału w tym konkursie i kto wie, może odważę się jechać za rok wiedząc już z czym to się je.


  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

2 comments

  1. Mirka 29 maja, 2019 at 06:21 Odpowiedz

    Kurczę, jak to możliwe, że nie wiedziałam o takim konkursie organizowanym w moim rodzinnym mieście? Chyba słabo był medialnie nagłośniony, bo coś takiego momentalnie by zwróciło moją uwagę. Postaram się być czujna za rok! Tak czy inaczej poradziłaś sobie świetnie, sama chętnie skosztowałabym Twoich potraw. Nie wiem tylko, czy poradziłabym sobie z robieniem ich w większej ilości, także naprawdę szacun! ❤️

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.