EMIGRACJA

Jak znaleźć wymarzone mieszkanie w Anglii?

Jak znaleźć mieszkanie w Anglii? Sprawdziłam, co w tym temacie podpowiada Google. Prawdę mówiąc – więcej dowiesz się ode mnie. Bo takie rzeczy, jak ciepła woda, ogrzewanie czy brak grzyba porastającego ściany to podstawy podstaw. Każdy powinien to wiedzieć, niezależnie od tego czy jest szukającym pierwszego lokum kawalerem czy samotną matką z trójką dzieci.

1. Zastanów się czego szukasz.

Pierwsze, co musisz określić, to jakiego rodzaju mieszkania szukasz, ile ma mieć sypialni i – oczywiście – jaki zakres cenowy cię interesuje. Na wstępie odrzuć najtańsze, bo na 100% nie będą spełniały Twoich oczekiwań i uważnie czytaj ogłoszenia – najniższe oferty to najczęściej dom/mieszkanie do podziału czyli pokój ze wspólną łazienką i kuchnią. Może fajna opcja dla kawalera, który przyjechał na parę miesięcy do pracy, ale dla rodziny z dzieckiem odpada. Wymarzone mieszkanie to to nie będzie. Jednym z głównych kryteriów ustalania ceny przez właścicieli/agencje  jest ilość sypialni, niezależnie od ich wielkości. Druga rzecz to rodzaj: szeregówka, bliźniak, dom wolnostojący, bungalow, blok mieszkalny? Jeśli chcesz się dowiedzieć, jakie są między nimi różnice, najlepiej przeglądać oferty w Internecie. Także te nieaktualne.

Dzięki temu zorientujesz się jakie rodzaje lokali występują najczęściej w interesującej cię okolicy i ile mniej-więcej kosztują. Po co przeglądać nieaktualne oferty? Na przykład po to, żeby w przypadku połowy bliźniaka wiedzieć, jaki układ wnętrz jest w środku, jakiej wielkości jest mieszkanie (podawanie metrażu jest rzadko spotykane, ale częściej znajdziecie go w przypadku domów wolnostojących lub bliźniaków niż przy szeregówkach). Dokładnie tak zrobiliśmy z domem, w którym obecnie mieszkamy. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać zanim zaczęliśmy oglądać lokal „na żywo”. Uniknęliśmy w ten sposób np. zaskoczenia  małą łazienką.

2. Przejdź się po mieście i poznaj okolicę, w której chcesz mieszkać.

Warto zrobić research wśród znajomych lub w Internecie i sprawdzić które dzielnice wchodzą w grę. W naszym mieście dwie odpadły od razu – miały bardzo złe opinie. Jeśli masz zamiar codziennie dojeżdżać do pracy autobusem albo pociągiem, ważna będzie bezpośrednia bliskość tych środków transportu. Rodzina z dziećmi będzie potrzebowała blisko sklepu, parku, placu zabaw czy przedszkola/szkoły – te też są lepsze i gorsze, więc warto poświęcić chwilę czasu i zorientować się w temacie.

W naszym pierwszym mieszkaniu mieliśmy bardzo blisko supermarket, więc codzienne zakupy nie stanowiły żadnego problemu, nawet z dwójką dzieci bez samochodu. Obecnie mamy do wyboru więcej mniejszych sklepów i też jest w porządku. Oprócz tego chwalę sobie bliskość trzech placów zabaw, każde w innej okolicy dzięki czemu nigdy się nie nudzimy. Nie bez znaczenia jest umiejscowienie budynku – na to też zwróć uwagę. Bezpośrednio przy ruchliwej ulicy, w zacisznym miejscu, czy w centrum miasta.

3. Szukaj mieszkania na własną kieszeń, ale myśl racjonalnie.

Wysokość miesięcznego czynszu zależy od wielu wypadkowych. Wielkości, lokalizacji, renomy. To jasne, że jeśli chcesz przeznaczyć na mieszkanie £1200, to nie wyczarujesz nagle dwóch tysięcy miesięcznie. Zawsze jednak warto oglądać o 50-100 funtów droższe mieszkania od kwoty, którą chcemy wydać. Może się okazać, że to cena wyższego standardu, jednej sypialni więcej (na wagę złota, jeśli masz dzieci albo prowadzisz własny biznes!), ładnego ogródka itd. To jednocześnie na tyle niewielkie pieniądze, że czasem urokiem osobistym tę kwotę zbijesz, starając się o wynajem, a nawet jeśli nie – zaoszczędzisz na drobiazgach, które są warte o wiele mniej niż kawałek zieleni i przestronne wnętrza.

Na dzień dobry w przedbiegach odrzucaliśmy wszystkie najtańsze mieszkania. Kusiły ceną, ale nic poza tym nie miały do zaoferowania. Betonowy ogródek wielkości małej łazienki, wykładzina w kuchni (albo łazience, są i takie kwiatki!) albo grzyb na ścianie. Nie, dziękuję. Odpadały też najdroższe, w których cenę windowało wyposażenie (nie potrzebowaliśmy umeblowanego mieszkania) czy świeżo położone tapety 😉 – bardzo angielskie, ale nie dla nas. Na szczęście udało się trafić na dom idealny, z którego kilka ujęć pokazywałam już na instagramie.

4. Popytaj znajomych.

Masz znajomych, którzy mieszkają w tym samym mieście? Po prostu zapytaj ich co by zmienili, na co zwracali uwagę, dlaczego wybrali akurat to mieszkanie. Jeśli ich nie masz – na pewno masz konto na facebooku. Niemal każde miasto w UK ma swoją grupę na fejsie, warto tam popytać o dzielnice, agencje nieruchomości czy prywatnych landlordów.

5. Przygotuj się na papierologię.

Nie wiem jak to dokładnie wygląda, jeśli chcemy wynając mieszkanie od prywatnego landlorda. Z całą pewnością musimy podpisać z nim umowę, w której ustalona będzie nie tylko wysokość czynszu, ale i sposób płatności, odpłatności za media itp. Niezależnie od tego, czy umowę podpisujemy z landlordem czy z agencją, będzie Ci potrzebny dowód tożsamości albo dwa (np. paszport i dowód osobisty). W przypadku agencji tych dokumentów jest trochę więcej – udokumentowane dochody, wysokość pobieranych świadczeń (jeśli występują), historia mieszkaniowa do trzech lat wstecz. Nieraz wymagane są także referencje lub gwarantator, który bierze na siebie odpowiedzialność, jeśli nagle przestaniesz płacić czynsz.

W wypadku pierwszego mieszkania, które chcesz wynająć na dłużej, a nie masz niektórych wymaganych dokumentów np. referencji czy danych poprzedniego landlorda, możesz oczywiście wynająć dom, ale musisz przygotować się na zapłatę 3, 6 lub 12 miesięcy z góry, w zależności od tego, ile ma trwać umowa najmu. W takim wypadku, gdy nie dysponujemy konkretną kwotą, lepiej rozglądać się za prywatnym landlordem i agencję obejść szerokim łukiem.

6. Możesz, ale nie musisz znać landlorda.

Jeśli wynajmujesz dom przez agencję nieruchomości, poznanie landlorda może okazać się trudne. Nie zawsze chcą mieć do czynienia z wynajmującymi, często nie mają czasu i ochoty, bo wynajmujący jest – wiadomo – wymagający. Kiedy wszystko załatwia agencja i wszystkie twoje pytania wędrują za jej pośrednictwem, załatwienie konkretnej sprawy może trwać dłużej. Dlaczego mimo wszystko warto znać właściciela mieszkania, którym się interesujesz? Być może uda ci się przeforsować jakiś pomysł, który agencja będzie chciała uciąć w zarodku (np. przemalowanie pokoju, powieszenie obrazków albo drobny remont).

7. Patrz szerzej niż cztery kąty.

Kiedy oglądasz internetowe ogłoszenia z biur nieruchomości, robi ci się słabo na widok wytapetowanych ścian, wykładzin, mebli czy dodatków. Nie bez powodu osoby zajmujące się urządzaniem wnętrz do sprzedaży mówią, żeby zdepersonalizować dom zanim wystawimy go na widok publiczny. Spróbuj zrobić to samo. Skup się na rozstawie ścian, naturalnym oświetleniu (nowych okien nie dorobisz!). Wyobraź sobie, że na kuchennym blacie stoją twoje bibeloty, a nie angielskiej gospodyni domowej. Spróbuj rozrysować sobie rzut i powstawiaj swoje meble do środka. Zobacz, czy w ogóle się tam pomieścicie i co ewentualnie chcielibyście zmienić. Wiele razy słyszałam, że takie domy jak ten, w którym mieszkamy bardzo rzadko się zdarzają w Anglii.  I to jest prawda, ale samo się nie zrobiło. Zadbaliśmy o to, żeby wnętrza były jasne, oddaliśmy właścicielowi wszystko, co chciał zostawić – od dywaników po szklane ozdoby na ścianach. To, co przez lata kupowałam, żeby urządzić swój dom w Polsce, a potem w Anglii, było w „moim stylu” i pasuje wszędzie tam, gdzie jesteśmy.

Mówi się, że dom tworzą nie rzeczy, tylko ludzie. Dom w pojęciu „home” owszem, ale nad „house” zawsze trzeba popracować. 

Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz się podzielić swoim doświadczeniem zapraszam do komentowania tu lub na facebooku.

Share: