EMIGRACJA

PRIMARK, NEXT CZY LINDEX?

Lubię ubierać moje dzieci, siebie zresztą też. Jeszcze kilka lat temu popularne w Anglii sieciówki nie były na wyciągnięcie ręki. Z czasem sklepy wprowadziły światową wysyłkę, a mamy z chęcią z tego korzystają, używając dziecięcych ubranek jako pretekstu do własnych zakupów. 

Dzisiaj na widelec wezmę trzy sieciówki, które znam najlepiej, w których czasami kupuję i z których nie zawsze jestem zadowolona, ale o tym za chwilę. Najtańszym z tych trzech sklepów jest niewątpliwie Primark. Ma szeroką ofertę asortymentu dla dorosłych i dzieci oraz dodatków domowych. Ceny są bardzo przystępne, ale…

1. Primark.

Jeśli chcecie kupić tanio, uderzajcie do Primarka. Jeśli chcecie kupić świetnej jakości ubrania – nie wchodźcie tu, bo zmarnujecie czas. Zwłaszcza, jeśli macie go niewiele. Można znaleźć niezłe sztuki – sukienki, jeansy dla chłopców, tenisówki. Warto w Primarku kupić body, śpiochy, pajace, czyli wszystko to, z czego dziecko szybko wyrasta. Za pakiet 3 sztuk body zapłacicie 6-7 funtów, 3-pak śpiochów to koszt około 10-11 funtów. 100% bawełna, nic się z nimi nie dzieje po praniu, można znaleźć takie w neutralnych kolorach. Przejechałam się na spodniach dresowych dla Starszaka. Pierwszy nieudany raz, jak to w życiu bywa, nie zniechęcił mnie do kolejnego podejścia. Niestety i jedne i drugie po praniu wyglądają jak szmatki do podłogi, a i do niej nie bardzo się nadają. Zostaję przy dresiwie z H&M i Zary, te się nie mechacą, nie rozciągają i nie tracą koloru.

Z działu damskiego polecam szaliki, apaszki, są dwukrotnie tańsze niż w H&M a nie odbiegają od nich jakością. Kaszmir i jedwab to to nie jest, ale dla maniaczek wszelkich chust i szalików będą jak znalazł. Męskie ubrania to nie moja broszka, mąż w Primarku zaopatruje się w bawełniane koszulki z długim rękawem. Często, bo lubią się kurczyć w praniu, a do ręcznego mam zbyt delikatne dłonie ;).

ubprim

2. Lindex.

Odkryty przeze mnie niedawno, w poszukiwaniu fajnych dziecięcych ubrań. Ceny porównywalne do Zary lub odrobinę wyższe, wzornictwo stonowane (co nie oznacza braku tak zwanych ‘żywych’ kolorów). Jakość w porządku. Jeśli już muszę się czegoś przyczepić – na wyprzedażach często wieje nudą, ale może to wynik tego, że ciekawe sztuki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Kolekcji damskiej i męskiej nie znam. Poniżej rzeczy, na które zdecydowałabym się dla moich młodych.

lindex

3. Next.

Kto nie zna Nexta, niech pierwszy rzuci kamieniem. To trzecia (obok HM i Zary) sieć sklepów, w której z przyjemnością robię zakupy dla dzieci. Ubrania są dobrej jakości, nie zmieniają kształtu i koloru po praniu. Śpiochy, body, wykonane z porządnej bawełny (przez porządną rozumiem na tyle grubą, żeby nie robiła się półprzeźroczysta po praniu a do tego była miękka i przyjemna w dotyku). Next i Lindex to miejsca, gdzie można znaleźć ubrania bardzo pstrokate ale smakowite, stonowane tak bardzo że aż mdłe i coś po środku, co idealnie strzela w mój gust. Black&white, ładne grafiki, prosty krój.

nextTo pierwsze i pewnie ostatnie takie zestawienie u mnie. Który zestaw najbardziej do Was trafia? Ja, choć często unikam kolorów z palety innej niż barwy ziemi, bardzo lubię kolekcję dziecięcą Lindex. A i tak sieciówki są dwa kroki za małymi firmami, którymi kierują ludzie z wielkimi pomysłami :).

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

10 comments

  1. Ola 31 stycznia, 2016 at 19:31 Odpowiedz

    Ja prajmaniego bardzo lubie 🙂 ciuchy moze nie wieczne, ale mi sie szybko nudza, a dla mlodego do wycierania sie w nursery tudziez gubienia sztuk odziezy przez opiekunki (tak, to nie pl, opiekunki w przedszkolu nie dbaja o szczegoly ;)) – w sam raz. Z lepszych firm dla dzieci bardzo lubie GAP, i tam najczesciej kupuje ciuchy mlodemu, takie nieprzedszkolne. Bluzy z kapturem, spodnie, kurteczki. Normalne kolory, zadna pstrokacizna, dobra jakosc. No i ciuszki tematyczne – dziecko mialo faze na tomka i przyjaciol, peppe, teraz paw patrol. U tu, uwaga, niespodzianka – asda 🙂 maja sporo ubranek z dzieciecymi bohaterami bajek. Jakosciowo ujdzie, stamtad syn mial/ma pizamki z tomkiem i minionem, koszulki w paw patrol, jakas bluze z dżordzem od peppy. Dla trzylatka niewazna firma, wazny obrazek na ciuchu 😉
    Maz tez ubiera sie w GAP, on nie lubi czesto zmienac garderoby a gapowe ubrania sa bardzo wytrzymale, no na pewno meskie 😉
    A ja.. Nosz kurcze, jednak ten prajmani 😀 i sklepy sportowe 😉

  2. Ola 31 stycznia, 2016 at 19:35 Odpowiedz

    Aaa, no i bardzo nie lubie nexta. Jak dla mnie ceny z kosmosu a jakosc taka sobie. I za pstrokato. Maz chyba z raz sobie tam koszule do pracy kupil, ale zdecydowanie woli koszule z Debenhams.

    • Anna Bartnik 31 stycznia, 2016 at 21:13 Odpowiedz

      Mój koszule ma z Massimo Duty, jedyne które jakos ogarnely jego sylwetkę (szczupły i wysoki). Ogólnie nigdy nie ubieramy się w jednym sklepie – tu coś skubniemy, tam coś skubniemy :D.

  3. Drop 31 stycznia, 2016 at 23:15 Odpowiedz

    Ja nie mam dobrych doświadczeń z t-shirtami Zara. Kupiłam już sporo, niestety większość wykręca się po praniu (ustawiam maks na 40st.), w sensie szwy zaczynają biec po skosie. Lubię za to ich bawełniane spodnie.
    Często kupuję w Tesco rzeczy z F&F, jakość bawełny w moim odczuciu lepsza niż ta z Zary i wzory też trafiają się świetne, szczególnie w dziale dla najmłodszych. Ach, no i KappAhl uwielbiam, ale tylko dziecięcy, dla siebie jeszcze nigdy niczego tam nie znalazłam.

    • Anna Bartnik 1 lutego, 2016 at 00:05 Odpowiedz

      Prawda! Z Zarą mam ostatnio na bakier, bo Starszak wg tego co jest uszyte nosi rozmiar na 6-latka 😮 a zakupy robię głównie przez internet, bo stacjonarnie daleko. F&F i KappAhl też lubimy <3

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.