EMIGRACJA

10 zaskakujących rzeczy u Anglików.

Naród jak naród. O Anglikach krążą różne plotki i powiedzonka. Flegmatyczni, eleganccy, tolerancyjni…Ale czy na pewno? W swoim życiu miałam (do czasu przyjazdu tutaj) do czynienia tylko z nejtiw spikerami. Z jednym nie lubiliśmy się w ogóle, a drugi moją sympatię zyskał dzięki nazwisku – Butcher. Nijak te znajomości nie pozwoliły mi wyrobić sobie zdania na temat Brytyjczyków. Jak jest naprawdę? Moim okiem oczywiście.

1. Wierzą na słowo.

Serio. Lekarz, położna, pani w banku, sprzedawca. Jeśli mówisz, że w pierwszej ciąży w 12 tygodniu było tak i tak, nikt nie prosi Cię o dokumentację z tego okresu. Po prostu grzecznie odnotowują wszystko, co ważne w Twojej książce ciąży. Kupiłaś 2 serki, kasjerka nabiła 3. Wracasz do sklepu i oddają Ci pieniądze. Przychodzi facet od licencji telewizyjnej. Mówisz, że nie masz telewizora i…A nie, przepraszam, akurat ten facet na słowo mi nie uwierzył (może wyglądam na telemaniaka?) i sprawdził czy aby faktycznie. Jednak w większości przypadków naprawdę tu się człowiekowi wierzy. To nie dotyczy drogówki.

2. Są życzliwi.

Chociaż dopiero się wprowadziliśmy, nie znaliśmy nikogo, mąż zapukał do najbliższych drzwi i poprosił o pomoc w przeniesieniu pralki i lodówki z samochodu. Czy ktoś mu zamknął drzwi przed nosem? Otóż nie, facet założył kapcie, przedstawił się, powiedział co nieco o poprzednich lokatorach i dźwigał razem z mężem. Ta życzliwość nie ogranicza się do takich przypadków. Mam wrażenie, że ludzie są pomocni. Uśmiechają się do Ciebie albo mówią Twojemu dziecku, że sobie z czymś świetnie radzi. A kiedy raz jakiś wariat próbował nas przejechać na ulicy, zaraz po wejściu na chodnik doskoczyło do mnie starsze małżeństwo i zapytało czy wszystko jest w porządku, jak się czuję i czy nie potrzebuję pomocy. I to mnie bardziej zaskoczyło niż ten samochód celujący w wózek.

3. Naprawdę są powolni.

Niby wiedziałam, rozumiałam, ale trzeba się na własnej skórze przekonać, że Anglikom w większości przypadków nigdy i nigdzie się nie spieszy. I tu nawet nie chodzi o to, że z nas jacyś narwańcy. Ale jeśli jadą dwa razy wolniej niż można, ciągle wszędzie stają i popychają pierdoły, a Ty się spieszysz do szpitala, bo mąż akurat ma pół godziny wolnego w pracy, człowieka Polaka może trafić szlag.

4. Kochają hartowanie.

Przez całe życie. Noworodek najlepiej jakby leżał w zimie przy otwartym oknie (słowa położnej), ale nie że w kombinezonie tylko jednym bodziaku. U dzieci nie uświadczycie czapek, normą jest krótki rękaw z grubsza rzecz ujmując, niezależnie od pogody. A tak serio: jeśli ktoś mi powie, że to w jakikolwiek sposób pomaga w budowaniu odporności, tylko prychnę. W życiu nie słyszałam podczas jednego krótkiego spaceru tylu kaszlących i smarkających ludzi. W końcu krótki rękaw i kaszel to całkiem do rzeczy para. Co ciekawe, postępowanie z gorączką jest odrobinę inne niż u nas. W Polsce panuje przekonanie, że gorączkę trzeba wypocić – położyć się pod ciepłą kołderką i czekać. W Anglii przy wsokiej temperaturze trzeba się rozebrać do majtek i tak chodzić, żeby odtajać. Co wybieracie?

5. Są cholernie głośni.

Jeśli byłaś kiedykolwiek w małym włoskim miasteczku, gdzie latem mammy zasiadają wspólnie do robienia makaronu przed swoimi domami, na pewno pamiętasz ich głośne rozmowy. Tylko tam wydaje się to naturalne, a ja uważałam Brytyjczyków za cichych i spokojnych. Tymczasem ciągle trafiam na matki, które drą się na dzieci, nawet z najprostszymi komunikatami. Sąsiedzi rozmawiają tak głośno, że oprócz ich telewizora, słyszę wzmianki o rodzinnych uroczystościach, obiedzie i problemach z lokówką. Ale dla równowagi, Polacy w Anglii też są bardzo głośni. Jest też druga opcja: to my jesteśmy zbyt spokojni i cisi i dlatego wszyscy wydają nam się ponad miarę.

6. Nie przywiązują wagi do detali.

Sklepy pękają w szwach od pięknych dodatków, które pozwalają zrobić ze zwykłego mieszkania naprawdę przytulne gniazdko. Tymczasem wnętrza wołają o pomstę do nieba. Widziałam raptem kilka domów, urządzonych z dużym smakiem i wyczuciem. Najgorzej znaleźć mieszkanie do wynajęcia z bazą, która pozwala na własną inwencję. Ciągle królują wzorzyste, kwieciste tapety, które niestety mają niewiele wspólnego z wnętrzami w angielskim stylu, jakie serwują nam magazyny wnętrzarskie. Ale o gustach się nie dyskutuje ;).

7. Anglik złota rączka? Zapomnij!

Jeśli jesteś nauczona, że facet powinien umieć położyć nową podłogę, zainstalować ledy pod szafkami, podłączyć nowy sprzęt w domu, wbijać gwoździe i oprócz tego być najlepszym kurem domowym (tym od zmywania, odkurzania i prasowania), nie szukaj pratnera wśród Anglików. Z mężem ciągle się śmiejemy, bo jego pracownicy są pod nieustannym wrażeniem jego umiejętności, które powiedzmy sobie szczerze, są całkiem zwyczajne. Jeśli w firmie coś przestaje działać, od razu dzwonią do niego, bo sami boją się czegokolwiek dotknąć. Tylko czemu ja się dziwię, jeśli w Anglii normą jest, że najpierw ustawia się meble w kuchni, a dopiero potem kładzie podłogę :D. Zmiana aranżacji? Powodzenia!

8. Okna!

To może nie dotyczy Anglików, ale budownictwa. Naprawdę bardzo mnie zaskoczyło, że wszystkie okna otwierają się na zewnątrz :). Po pierwsze dlatego, że miałam problem z umyciem okien na piętrze. Dopiero po jakimś czasie zauważyłam, że tutaj chyba nikt nie myje sam okien tylko zamawia ekipę do mycia. Nawet, jeśli mieszkanie ma raptem 4 okna. No ale może to ma związek z punktem 7?

9. Oni nie mówią po angielsku!

Skądinąd wiem, że mieszkamy w regionie, gdzie angielski akcent daleki jest od…angielskiego akcentu. Jeden będzie mówił jak Amerykanin, drugi jak Niemiec, a trzeci jak Rosjanin. Przy tym wszystkim moja angielszczyzna naprawdę ma się całkiem nieźle. Ale jeśli myślicie, że ludzie tu mówią jak w serialu “Co ludzie powiedzą” to sorry, może gdzieś bliżej Londynu?

10. Anglicy i Angielki.

Jestem zaskoczona otyłością. No niestety. Zapytana przez położną o to czy czuję już ruchy odpowiedziałam, że nie bo jestem za gruba. Wyśmiała mnie. I stwierdziła, że jestem jedną z chudszych pacjentek, co mogłam sama zauważyć patrząc na krzesła w poczekalni. Jasne, że to nie jest regułą. Tak jak rude włosy czy nieładne zęby (a propos rude Brytyjki są naprawdę piękne!). Mimo wszystko da się zauważyć, że średnia waga jest wyższa niż u Polek. Po drugie jest tu znacznie mniej zakompleksionych kobiet. Odrobinę wyższa waga to jeszcze nie powód do workowatych ubrań i często zauważam świetnie ubrane panie. I jakże inaczej wyglądają tu emerytki! Jeszcze nie widziałam babuleńki w bamboszach i chustce na głowie :).

Byłam też naiwna, jeśli chodzi o mężczyzn. Że dobrze dobrane spodnie, marynarka w kratę z łatkami na łokciach, oksfordy i modne uczesanie. Hahahhahahahh haha hahahhaHA. Pooglądam ich sobie na filmach :).

To pierwsze co mi przyszło do głowy. A wszystko składa się na coś, co nazwiemy po prostu mentalnością. Jest daleka od naszej, ale nie zaporowa. Łatwo w tłumie o pomocną dłoń i miłe słowo. O uśmiech bez okazji i zrozumienie. Tak samo łatwo jak o dostanie w ryj, jeśli przez pomyłkę pokażesz komuś angielskie fuck you (i nie, to nie jest środkowy palec).

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

11 comments

  1. Anna Bartnik 30 maja, 2015 at 13:21 Odpowiedz

    Hahaha <3 sprzedawca w B&Q liczył w google ile metr ma milimetrów :D. Dla nas to była abstrakcja, ale teraz już nie dziwi.

    Mamy blisko do Walii, a tam angielski jest naprawdę ciekawy :). Emigrantów łatwo poznać, ale sami Anglicy mają mnóstwo swoich akcentów (co szczególnie nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę Polskę – Wrocław, Poznań, Śląsk, Warszawa, wszędzie odrobinę inaczej).

  2. Anna Bartnik 30 maja, 2015 at 14:35 Odpowiedz

    Mam pole do popisu, nawet coś popełniłam, ale jeszcze czeka na zdjęcia i publikację.

    Udało nam się znaleźć mieszkanie bez tapety, wykładzin (to był dla mnie priorytet) i z neutralnymi ścianami (beżowe). Zdążyliśmy już przemalować jeden pokój, kafelki w łazience, zmienić podłogę w przedpokoju itd. Staram się jak mogę, żeby było po mojemu, chociaż wszystkiego zmienić się nie da :).

  3. Ola 30 maja, 2015 at 14:58 Odpowiedz

    Poczytuje sobie Twoje niektore watki – jak ten wlasnie, z niejakim sentymentem. Bo 10 lat temu mialam podobne przemyslenia, i pewnie kazdy nowoprzybyly je ma. Nic odkrywczego, ale usmiechnelam sie do swoich wspomnien 🙂
    Po tylu latach pobytu zapomnialam juz o tych dysonansach, tutejszy sposob zycia to po prostu codziennosc. Sa rzeczy ktore lubie i takie ktorych nie znosze, ale to samo bylo w pl i pewnie byloby na Madagaskarze czy gdziekolwiek badz indziej.
    Acha, sposob na rozbieranie przy goraczce akurat do mnie przemawia, sadze ze cialo rozpalone goraczka nie potrzebuje dodatkowego grzania tylko wlasnie schlodzenia. Ale to tak tylko, bo pytalas ktora opcje wybieramy 😉
    To wysmiewanie inteligencji Anglikow tez juz mnie od dawna nie bawi, sa ludzie wyksztalceni lepiej, sa mniej. Jak wszedzie. Nie czyni ich to imho gorszymi. Raczej winilabym za to kulejacy system edukacji, nie wrodzona inteligencje.

    • Anna Bartnik 30 maja, 2015 at 15:22 Odpowiedz

      Nikt nie rodzi się ze znajomością tabliczki mnożenia, to jasne. Faktem jest, że Anglicy jeśli już się w czymś specjalizują to jest to raczej wąska, konkretna dziedzina. Czy to coś złego? W sumie nie, bo dzięki temu ludzie mają pracę. Nie każdy jest bohaterem w swoim domu, chyba sama bym się odnalazła w budowlance :D.

      A z gorączką to właśnie wydaje się logiczne, ale często przy gorączce czuje się zimno i latania na golasa to ostatnie na co ma się ochotę :D. Sama nie wiem, chyba jak będę miała gorączkę to spróbuję obu sposobów!

      • kate 1 czerwca, 2015 at 15:23 Odpowiedz

        Z ta goraczka to i w Polsce juz tez jest różnie, jak bylam z synem w szpitalu to leżal odkryty przy wysokiej temp na polecenie pielęgniarek.od tego czasu tez tak robię w domu. Tzn nago nie biegam, ale nie stosuje juz metody wypocenie

  4. Ola Małkowska 15 lipca, 2015 at 17:25 Odpowiedz

    Oooo tak, ! Lepiej bym tego nie ujęła ! U siebie o tym nie napiszę bo by się zdublowało więc po co to komu ? 🙂

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.