EMIGRACJA

Emigracja vs Boże Narodzenie.

swieta na emigracji

Jakie smutne i szare jest życie emigranta. Trochę jak na innej planecie, ale czy życie na innej planecie na pewno jest takie straszne, jak je malują? Czy święta można przeżywać prawdziwie tylko w ojczyźnie? Sama się zastanów  – co tak naprawdę znaczy DOM. Kiedy odpowiesz sobie na to pytanie, wskazówki dotyczące świąt okażą się zbędne.

Święta na emigracji? Na pewno usłyszysz to pytanie. 

Nie zliczę ile razy usłyszałam w tym roku pytanie o święta. Nie gdzie je spędzam albo z kim tylko czy wybieram się do domu, czyli w domyśle do Polski. I wiesz, z jednej strony to oczywiste, że Polska zawsze będzie moim domem, ale od zawsze też wychodzę z założenia, że tam jest mój dom, gdzie moi najbliżsi. Skoro mąż, dzieci i w tym roku wyjątkowo rodzice są w Anglii, to tu jest w tej chwili mój dom. Nie czuję się w żaden sposób zobowiązana zaszczycać swoją obecnością pozostałych członków rodziny, a już zwłaszcza jakieś pociotki i wujków, którzy ledwo pamiętają moje imię na ślubach i pogrzebach. Święta na emigracji spędzone z rodziną są równie wartościowe.

A nie smutno ci tak na obczyźnie?

Kurcze, minęły dwa lata. W tej chwili lepiej znam dziury w miejscowym chodniku niż w drodze przed moim polskim domem. Czasem mi smutno z tego powodu i bardzo intensywnie myślę o powrocie (mniej więcej do momentu, w którym widzę w wiadomościach czerwone kropki oznaczające iluśkrotne przekroczenie dopuszczalnego poziomu zanieczyszczenia powietrza w Polsce), ale nie jest mi smutno, bo mam tu wszystko, czego mi potrzeba do otarcia łez. Jest i policzek mamy, który od urodzenia koił każdy najmniejszy ból. Jest silne ramię taty i radość, że może z nami tutaj być. Jest w końcu koszula męża, która przyjmie wszystko, bo w nią się można i wypłakać i wykrzyczeć i śmiać do rozpuku i w końcu są dzieci, a z nimi smucić się nie da, bo…Nie ma czasu ;). Święta na emigracji z rodziną mogą być naprawdę piękne.

Czy święta w Anglii różnią się od świąt w Polsce?

Nie starczy mi znaków w klawiaturze, żeby napisać wszystko, ale spróbuję trochę skrócić i ścieśniać: TAK. W moim odczuciu różnią się bardzo. Nie są lepsze ani gorsze, po prostu inne, dlatego my Boże Narodzenie spędzamy tak, jak to wyglądało w Polsce i przemycamy tradycje, które poznaliśmy jako dzieci. Święta na emigracji można spędzić po swojemu.

1. Większość Brytyjczyków choinkę ubiera 1 grudnia. W związku z tym jeśli widzisz kogoś, kto gorączkowo szuka choinki tuż przed Bożym Narodzeniem, możesz zakładać że to Polak. Poza tym w grudniu ciężej niż w listopadzie kupić ozdoby choinkowe. Pierwsze podrygi pojawiają się w październiku, boom przypada na drugą połowę listopada. Nie masz się co martwić, w grudniu łatwo kupisz wszystko w okazyjnych cenach, a za rok przecież możesz wykorzystać łupy z poprzedniego święta.

2. Nie zjesz bigosu, kutii i karpia. Świątecznym mięsiwem jest indyk, a jeśli chcesz przekąsić coś z tradycją, proponuję mince pies, czyli kruche babeczki nadziewane bakaliami, które na szczęście nie mają już mięsa w składzie (jak niegdysiejsze minced meat pies). Można przyjąć, że odpowiednikiem tuch babeczek są świąteczne pierniczki. A! Nikt nie pości!

3. Niby nikt tu sobie nie zagląda do okien, ale…Wszystkie świąteczne ozdoby wywiesza się dla przechodniów, a nie dla siebie. Światełka, pompowane Mikołaje, choinki, jeszcze raz światełka, gwiazdki, cuda wianki.

4. Od tego powinnam zacząć. Najważniejszym świątecznym dniem jest 25 grudnia, a nie Wigilia. W Polsce przyjęło się, że święta rozpoczynamy uroczystą kolacją, po której rozpakowujemy prezenty. Co prawda Anglicy tego nie robią…Z wyjątkiem rodziny królewskiej. Czyżby w naszych polskich żyłach płynęła błękitna krew?

5. Podzielmy się opłatkiem. Albo crackersem. Tak naprawdę jedno z drugim nie ma nic wspólnego, ale są to bardzo charakterystyczne świąteczne tradycje. W Polsce dzielimy się opłatkiem, składamy życzenia. W Wielkiej Brytanii ciągniemy z sąsiadującą osobą za końcówki cukierka, w którym jest schowany mały upominek. Najczęściej to są drobiazgi przydatne na co dzień albo zabawne rzeczy służące do zabawy.

6. Boxing Day czyli drugi dzień świąt. Tego dnia dajemy napiwki i chodzimy na wyprzedaże, oczywiście pod warunkiem, że mieszkamy w Anglii. W Polsce drugi dzień świąt kojarzy mi się z odwiedzaniem bliskich i odmawianiem jedzenia „dziękuję, już jadłam sałatkę”, „dziękuję, jeszcze kęs śledzia i moje obawy, że nie zmieszczę zadu do samochodu zostaną potwierdzone”, „dziękuję, nie upchnę więcej do kieszeni”.

***

Szczerze mówiąc, od kilku lat kompletnie nie czuję klimatu świąt i, może was to zaskoczy a może nie, dokładnie od momentu, w którym zostałam mamą. To nie ma związku z emigracją ani miejscem, w którym obchodzimy święta. Prawdziwa magia świąt to czas dzieciństwa. Wtedy można w 100% skupić się na tej radości, oczekiwaniu, prezentach. Z czasem my dorośli przejmujemy na siebie obowiązki świętego Mikołaja i wszyscy dobrze wiemy, że ten brzuchaty koleś ma kawał drogi do przejechania i roboty po kokardy. To nie znaczy, że tej magii nie ma, ale ona przyjmuje zdecydowanie inny wymiar, bo to my sami jesteśmy twórcami czarującego dziecięcego świata. I to od nas zależy jakie święta będą miały nasze wnuki.

***

Na koniec zostawiam Was z najsmutniejszą i najpiękniejszą kolędą. Za każdym razem mam ciary kiedy jej słucham i muszę w końcu przestać, bo oczy mam w morym miejscu. Dziś, choć może to nie czas ani miejsce na politykę, w miejsce Warszawy można podstawić inne miasta, które cierpią równie mocno…


  • Katarzyna Kate Kulis

    Jestem w UK 11 lat, ale nie wyobrażam sobie świętowania po angielsku. Jestem tylko ja i mąż. Nie jeździmy do Polski na święta, pare razy nawet byliśmy w ciepłych krajach w tym czasie. Tęskno, ale te święta w Polsce nie były tym, o czy marzyliśmy. Dlatego spędzamy ten czas sami. Ale nie po angielsku tylko z naszymi tradycjami. A już na pewno nie po dwóch czy trzech latach pobytu tutaj. Ich tradycje i zwyczaje są tak różne, że trudno je zaadaptować i obchodzić święta w brytyjskim stylu.

    • Nasze święta są bardzo polskie, nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia z jednym obiadem w pierwszy dzień świąt :), to już się wynosi z domu <3