LIFESTYLE

Dom zero waste – śmieć przykładem!

zero waste

Moje początki i dom zero waste.

Deszcz, a w deszczu dzieci ustawione parami. W każdej małej ręce worek. Krok za krokiem dzieci przeczesują teren szkolnego boiska. Worki powoli się zapełniają. W Polsce w latach 90. w mojej szkole podstawowej tak wyglądał Dzień Sprzątania Świata. Jeszcze nie było segregacji ani wyboru worków biodegradowalnych. Nie było tak dużej świadomości ekologicznej, ale już wtedy pokazano nam, że warto zadbać o otoczenie i zawsze najlepiej jest zacząć od własnego podwórka. Dzisiaj sama staram się prowadzić dom zero waste, czyli dom, w którym staramy się nie generować ton odpadów i nie wyrzucać rzeczy, które mogą się jeszcze do czegoś przydać.

Zero waste. Tak naprawdę bardzo trudno jest być absolutnie ZERO śmieciowym człowiekiem. Pierwsze przeszkody napotykam już na początku – kupuję lokalnie, najbliżej miejsca zamieszkania, ale na wsi wszystko pakuje się w plastikowe worki. Dwa pomidorki zamyka się w pudełku z tworzywa, ser żółty najpierw ląduje w reklamówce, a potem papierku i takich przykładów mogłabym mnożyć setki. Zresztą w tej kwestii jeszcze gorzej było w UK.

Ale do rzeczy. Co możesz zrobić, żeby dołączyć do tej pięknej idei, jaką jest zero waste i być odrobinę bardziej eko, nawet nie będąc ekoświrem?

22 sposoby na zmniejszenie ilości śmieci i dom zero waste

Bo dziś zero waste uważane za styl życia, tak naprawdę jest koniecznością.

1. Nie używam słomek jednorazowych. 

Moje dzieci uwielbiają kolorowe słomki do napojów. Kiedyś kupowaliśmy duże worki, pakowane po 100 i trochę mi wstyd z tego powodu. Odkąd kupiłam cztery słoiki z przedziurawionymi zakrętkami i słomkami z grubego tworzywa, używamy tylko i wyłącznie tych wielorazowych. Zmywam je wraz z naczyniami w zmywarce, absolutnie nic się z nimi nie dzieje i są naprawdę supertrwałe.

2. Nie kupuję butelkowanej wody lub kupuję ją tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Mamy dzbanek do filtrowania wody (można także filtr zamontować już na etapie instalacji wod.-kan. podczas budowy domu lub bezpośrednio na wylewce). Wymieniamy tylko filtry i pijemy kranówkę. Akurat nasza woda nie nadaje się do bezpośredniego spożycia bez filtrowania, ale słyszałam, że np. w Warszawie jak najbardziej!

3. Robię rozsądne zakupy.

Często kupuję tak zwane samotne owoce ;). Wiesz, o co chodzi. Najłatwiej złapać piękną kiść bananów, a taki biedny pojedynczy banan potrzebuje ratunku. Wtedy wchodzę ja, cała na biało. Planuję też zakup torebek wielorazowych do produktów na wagę (np. orzechów), natomiast większe warzywa i owoce, jak jabłka, gruszki, śliwki, cebule, pomidory etc. po prostu kładę na taśmie obok siebie i nie pakuję ich w pojedyncze woreczki dostępne na dziale.

4. Zaczęłam korzystać z biblioteki!

Pierwsze wrażenie: jaki to ma związek z byciem eko? Otóż raz przeczytane książki często lądują w worku z makulaturą – nie od razu, ale po pewnym czasie podobny los czeka wiele książek. I chociaż nie mam nic przeciwko makulaturze, okazało się, że biblioteka jest nie tylko ekologiczna, ale i ekonomiczna…dla mojego portfela ;).

5. Oddaję rzeczy, których nie potrzebuję.

Ubrania w dobrym stanie mogą powędrować do kogoś z rodziny, do kontenerów Czerwonego Krzyża (i nie ma nic złego w tym, że część tych ubrań jest odsprzedawana do lumpeksów lub fabryk w celu ponownego wykorzystania). Zabawki, naczynia można także oddać do sklepów charytatywnych, które w Anglii są baaardzo popularne, a w Polsce jeszcze będą. Jestem o tym przekonana!

6. Zmieniłam podejście do prania.

Nie wiem z czego to wynikało (ok, wiem, z niewiedzy po prostu), ale przy pierwszym dziecku prałam wszystkie ubranka po jednym użyciu. Zupełnie bez sensu, bo nie były ani zapocone, ani brudne.

7. Wykorzystuję jedzenie do ostatniego okruszka

Dosłownie. Jeśli zdarza mi się wyrzucać jedzenie, to znaczy, że zjedzenie go zagraża zdrowiu – zepsuło się zwyczajnie i nie da się już tknąć. Daty ważności na wielu produktach traktuję czysto orientacyjnie (w UK takie daty znajdują się na wszystkim – jabłkach, pieczarkach, szczypiorku…).

Zobacz: 40 sposobów na wykorzystanie resztek z lodówki

8. Planuję tygodniowe menu.

Dzięki temu jestem w stanie tak rozplanować posiłki, żeby wykorzystać wszystko do końca, nie marnować jedzenia, a dodatkowo mniej wydawać na zakupy. Nie kupuję nic pod wpływem impulsu – unikam dodatkowych, niepotrzebnych opakowań.

9. Do sklepu zabieram własną torbę na zakupy.

Zazwyczaj robimy tygodniowe “zapasy” i zabieramy ze sobą plastikowe składane koszyki. Do IKEA też zabieram torbę, którą kupiłam podczas jednego z poprzednich zakupów.

10. W domu używam wyłącznie żarówek LED.

Na oświetlenie domu zużywam bardzo mało energii i niewiele za nią płacę. Mimo to wyłączam światło wszędzie, gdzie go nie używam. Oświetlenie LED ma bardzo długą żywotność, produkujemy mało elektrośmieci.

11. Ale oświetlenie to nie wszystko!

Zakręcamy wodę podczas mycia zębów i golenia. Nie nalewamy też wanny po korek, kiedy nie ma takiej potrzeby. Jednocześnie nie odmawiam sobie relaksu w kąpieli z bąbelkami, ale mam tę kąpiel w pamięci, kiedy ponownie odkręcam kran.

12. Używam ekologicznych środków czystości.

Ze względu na alergię starszaka, myję podłogę częściej niż większość ludzi. Nie mam dywanów, a ilość wszelkich tkanin ograniczyłam do minimum. Wiele związków znajdujących się w konwencjonalnych środkach dostępnych w każdym markecie, uczula mojego syna. Nie mogę wycierać półek byle czym. Używam w zasadzie tylko TYCH produktów i polecam je każdemu, bo nie różnią się skutecznością od ciężkiej chemii. Kiedy się skończą, opakowania wykorzystuję ponownie.

13. Robię własne odświeżacze powietrza.

Wystarczy woda, soda oczyszczona, olejek zapachowy i butelka z rozpylaczem.

14. Kupuję lokalnie, zwłaszcza warzywa i owoce. A do tego jem sezonowo. 

15. Robię własne weki.

I wykorzystuję do nich także spady z drzewa, których pewnie niektórzy by nie tknęli.

16. Wykorzystuję każdy słoik wielokrotnie.

Szkło wystarczy wyparzyć i spokojnie można w nim robić kolejne smakołyki.

17. Zepsute naprawiam. Jeśli się nie da – wykorzystuję tyle części, ile to możliwe. Jeśli się nie da – segreguję.

18. Hoduję własne warzywa i owoce. Czekam na nasiona i wykorzystuję je w kolejnym roku. 

19. Wybieramy rzeczy dobrej jakości.

I ten punkt dotyczy nie tylko jedzenia czy ubrań, ale także sprzętu. Znasz pewnie powiedzenie, że biedny dwa razy płaci? Otóż to, z tym, że on nie tylko płaci, ale i śmieci dwa razy więcej. Nie otaczamy się przedmiotami tylko po to, żeby je posiadać i zauważyłam, że od pewnego czasu nie przywiązuję się do rzeczy materialnych. Podejrzewam, że to zasługa kilku przeprowadzek w krótkim czasie, kiedy trzeba szybko i skutecznie oddzielić rzeczy niezbędne od niepotrzebnych.

Jeśli mnie nie stać na porządne, zazwyczaj rezygnuję z zakupu.

20. Nie używam naczyń i sztućców jednorazowych.

Zmora w sezonie grillowym. Po pierwsze nie widzę żadnego powodu, dla którego nie miałabym zabrać normalnych naczyń na łono natury. W większym gronie świetnie sprawdzają się papierowe.

21. Od przeszło 15 lat używam akumulatorów zamiast baterii. 

22. Kartki zapisujemy i zadrukowujemy (jest takie słowo) po obu stronach!

 

Zero waste a polityka gospodarowania odpadami.

Cóż, najpiękniej byłoby prowadzić samowystarczalne gospodarstwo domowe, ale leży to poza naszymi możliwościami. Ideałem wydaje się gospodarka o zamkniętym obiegu. To taki rodzaj zarządzania odpadami w gospodarstwie domowym (a także szerzej: w mieście, państwie, globalnie), w którym celem jest jak najwyższy poziom recyklingu i ciągłe używanie tych samych surowców, bez generowania jakichkolwiek odpadów. Problem leży jednak w tym, że istnieją również odpady już składowane, z którymi należy coś zrobić oraz takie, które do ponownego przetwarzania się nie nadają.

Przez lata odpady z Polski były transportowane do Chin. Od marca 2018 roku istnieje zakaz eksportu odpadów do tego kraju, a nasze marzenia o GOZ mogą się, że tak brzydko powiem, gonić. Bowiem w tym czasie nie wpadliśmy na pomysł, co by było gdyby i zostaliśmy nie tylko ze śmieciami z rodzimego podwórka, ale i tymi, które są do nas transportowane przez kraje członkowskie za sprawą niskich opłat za składowanie odpadów na wysypiskach. Czy ktokolwiek o tym myśli, pakując każdego pomidorka w osobną reklamówkę?

Wiele razy zastanawiałam się, czy moje małe działania mają sens. Bo skoro ja nie wezmę torby jednorazowej, weźmie ją przecież ktoś inny. Pamiętajmy: popyt i podaż są nie tylko zagadnieniami z przedsiębiorczości, ale także naszymi małymi, codziennymi wyborami. Jeśli będziemy zużywać mniej reklamówek, nie będzie potrzeby produkować ich tak wiele.

Waste, sraste: skąd tyle śmieci w naszym domu???

Zauważyłam, że najwięcej plastiku zostaje mam po zakupie konkretnych produktów. Są to sypkie kasze, płatki i makarony. Jeśli mam wybór, biorę te w papierowych opakowaniach, ale zdecydowanie lepiej byłoby kupować na wagę. Mam tylko obiekcje, co do higieny i warunków przechowywania takich rzeczy. Drugie: mięso! Nikt kawałka schabu, mielonego czy innej kaczki nie pakuje w papier ani ekologiczne opakowania. Wszystko ląduje w jednorazówkach z tworzywa i w tym wypadku one są naprawdę jednorazowe. Ograniczenie spożycia mięsa = mniej odpadów.

Jest jeszcze dużo do zrobienia!

Na mojej liście rzeczy do ogarnięcia w kwestii zero waste jest jeszcze zakup bambusowej szczoteczki do zębów, robienie własnego proszku do prania, zaopatrzenie się w torby (siatki) wielorazowe do produktów na wagę i kubeczek menstruacyjny :o. Od czego by tu zacząć?

 

Źródła:
1. http://wyborcza.biz/ekodzialania/7,162868,23211277,gospodarka-o-obiegu-zamknietym-goz-czy-to-wystarczy-statystyka.html?disableRedirects=true

 

 


1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
adaa Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
adaa
Gość

to trudne tak trzeba sie nauczyc co kupic co wazne:)