DOM I PODRÓŻE

Dlaczego (nie) warto mieszkać na wsi?

warto mieszkać na wsi

Dlaczego (nie) warto mieszkać na wsi?

Słyszałam, że nie warto mieszkać na wsi. Jest brudno i śmierdzi. Drogi w tragicznym stanie. Zimą tylko pługiem da się przejechać, a do tego sąsiad z uporem maniaka zapuszcza żurawia do cudzego ogródka. I nie ukrywajmy, ale do kina to Ty piechotą nie pójdziesz! To chyba najczęściej wymieniane minusy mieszkania na wsi, choć tych jest oczywiście więcej…dużo więcej!

Ale…

Nie dajmy się zwariować!

Raz dwa obalę popularne mity, podzielę się swoim doświadczeniem i pokażę Ci, że na wsi może być fajnie. Ba! Na wsi jest fajnie! Bo po pierwsze i przede wszystkim wszystko, ale to naprawdę wszyściutko zależy od tego…gdzie ta wieś. Pierwsza, jaką pamiętam, to ta z mojego dzieciństwa. Każde wakacje, ferie i kilkudniowe przerwy w szkole spędzałam  u babci pod Wrocławiem. Myślę, że już wtedy gdzieś w serduchu zrodził się pomysł zamieszkania na wsi.

Śmierdzi? Pewnie!

Kiedy z pól znika rzepak, cała okolica capi kilkudniowym kalafiorem. Albo kiedy sąsiad próbuje wylewać szambo gdzieś poza swoją działkę. Ponoć ktoś kiedyś widział takie praktyki i myślę, że powinien wiedzieć gdzie się je zgłasza. Jedyny problem, jaki mam ze smrodem na wsi, to idioci spalający odpady na podwórkach. Tak, zdarzają się, także u nas. Każdy taki przypadek jest przez nas zgłaszany, ale oprócz tego już przed wyborem działki braliśmy takie rzeczy pod uwagę (a także wiek zabudowań i paliwo, z którego korzystają sąsiedzi) i wybraliśmy taką, żeby do minimum ograniczyć ilość jakichkolwiek sąsiadów. Smog na wsi jest ogromnym problemem, szczególnie w gęstej zabudowie występuje kłopot z niską emisją zanieczyszczeń, ale o tym może innym razem.

 

Polskie drogi, pługi i stare chałupy.

Nasze wiejskie dróżki są w lepszym stanie niż niektóre w ścisłym centrum Wrocławia. Bo tu w ogóle nie ma znaczenia, czy mieszkacie na wsi, czy w mieście. Istotny jest podział tortu z kasą i czy kawałek tej słodyczy zostanie przeznaczony na remont dróg. Dla mnie większy kłopot stanowi nowy asfalt przed domem, na którym okoliczni mieszkańcy czują się jak pogromcy szos i korzystają do woli z braku ograniczenia prędkości np. do 20 km/h. 

A przy tych drogach pewnie oczyma wyobraźni widzisz rozpadające się chałupy, pamiętające króla Ćwieczka? Cóż, zaniedbane gospodarstwa zamieszkałe przez starsze osoby, które nie mają już siły ogarniać obejścia, są wszędzie. Bywa też, że ktoś ma w dupie czy koło domu jest „ładnie”, bo to w końcu jego kawałek świata i z grubsza rzecz ujmując ma w tym wiele racji. I znów – dla mnie o wiele większym problemem są psy na łańcuchach niż nieuporządkowane palety za domem. 

A jak jest z tym pługiem? Jeśli drogi są zasypane – pług pojawia się koło 7 rano. Nie wiem jak inni, ale ja liczę się, że budując lub kupując dom w górach, będę w dużej mierze zdana na siebie. Że gdzieś na sam koniec świata nie przyjedzie armia żołnierzyków ratować mnie jedyną. No tak nie będzie i między innymi dlatego w tej chwili nie mieszkamy w górach ;).

Dzień dobry!

Tu wszyscy się znają. Siebie i swoje rodziny, często do kilku pokoleń wstecz. Na starych wsiach nowi mieszkańcy są na początku traktowani jak kosmici i przez jakiś czas trwa wzajemne obczajanie ;). Bywało nawet gorzej: zwracano nam uwagę, że dzieci nie mówią wszystkim dzień dobry, a do tego mieliśmy czelność PRACOWAĆ w niedzielę. Plewić, kosić, robić swoje…w jedynym dniu, który mogliśmy na to przeznaczyć. Po jakimś czasie sąsiedzi przyzwyczaili się do naszej obecności i ją zaakceptowali, a my poczuliśmy się jak u siebie.

Do kina to Ty piechotą nie pójdziesz.

Minusów jest więcej. Otóż decydując się na mieszkanie na wsi, decydujesz się na pewien styl życia. Na to, że nie wszystko da się zaplanować, a jednocześnie musisz planować wszystko. Musisz brać pod uwagę zaopatrzenie, pogodę, prace do wykonania (w domu zawsze jest coś do zrobienia!) oraz, że jedyną rozrywką na wyciągnięcie ręki jest rodzina i natura. Nie ma kina, porządnej restauracji, supermarketu, butików z cudami na kiju i anonimowości.

Do domu może wejść mysz. Z rodziną. I walizkami. Kwiatki podgryzą Ci nornice, rynna się zatka, a jeśli dzieciaki zaczną krzyczeć i będziesz chciała trzasnąć drzwiami by potem iść w miasto podziwiać swoje odbicie w witrynach sklepów, to pamiętaj, że najbliższy jest jakieś 15 km od domu. A żeby tego było mało, bo przecież wiem, że jest, to wyobraź sobie, że możesz zapomnieć o spontanicznych randkach, długich posiadówach w restauracjach i szerokim wyborze placówek oświatowych dla dzieci.

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal uważasz, że te wszystkie minusy są MINUSAMI, twoim żywiołem jest miasto.

Co dla jednych jest sufitem…

Na wsi widać dokładnie jak zmieniają się pory roku, jak dojrzewa otoczenie i my wraz z nim. Można docenić bliskość rodziny i kontakt z naturą. Wielu rzeczy człowiek się uczy i doświadcza. Choćby planowania zakupów i posiłków – po masło o 19:00 spacerkiem nie podskoczysz.

Mamy tu wszystko, co kochamy. Mamy duży dom, który ciągle ulepszamy i jest naszą skarbonką bez dna, ale taką, na którą się pisaliśmy i wymyśliliśmy od zera ze wszystkimi błędami, jakie mogliśmy po drodze popełnić. Mamy rodzinę, za którą tak tęskniłam w Anglii. Niepojęte, że mieliśmy tu nigdy nie wracać! Do miejsca, gdzie zimą mróz szczypie w nos, a lato pachnie zbożem, lasem, łąką i tym, co spłodził warzywnik.

Do kina możemy pojechać samochodem, a wieczorne randki urządzamy sobie w polu kukurydzy. Dzieciaki mają prawdziwe dzikie dzieciństwo. Z kałużami, błotem pod dostatkiem, poranną rosą, palącym słońcem. Nawet nie mam słów, żeby opisać ile radości daje nam mieszkanie tutaj. Czy warto mieszkać na wsi? Hell yeah! Ale tylko pod warunkiem, że się ten klimat czuje i akceptuje wszystko, co ze sobą niesie.

Pssst: pisałam też o absurdach polskiej wsi 😉 TUTAJ i TUTAJ.

Wolisz miasto czy wieś?

Będę wdzięczna jeśli polubisz i udostępnisz mój wpis na fb <3

 

5 comments

    • ewa 15 stycznia, 2020 at 16:33 Odpowiedz

      wieś nie jest dla mieszczuchów, czy idiotów, ktorzy myślą,że umrą bez restouracji, kina, czy wielkich marketów….bez tego normalnie się żyje, mam netfliksa, więc kino zbędne, do restouracji nie chodzę, wolę sama coś dobrgo ugotować….wieś jest piękna, trzeba dbać o podwórko, sprzątać, ale dom powyżj 150 metrów, to bzdura, po co coś tak ogrmnego, tu są polskie realia, a nie jak w stanach zjednoczonych…….mniej sprzątania….ale ,żeby w piżdżamach iść do sklepu, to doprawdy trzeba mieć kulturę we krwi….

  1. Kasia 25 sierpnia, 2018 at 15:23 Odpowiedz

    Mieszkam w mieście, ale non stop jeżdżę z rodziną nawet nie na wieś ile do osady lesnej. Ze względów szkolnych i pracowych mieszkamy w mieście, ale kochamy las i głusze ☺ mogłabym mieszkać na wsi, ale las musi być pod ręką ☺

  2. piter 30 września, 2019 at 09:32 Odpowiedz

    Mieszka sie tam gdzie sie zyje, a niestety dobre miejsca pracy, szkoly, handel i rozrywka glownie sa w miescie. Przeprowadzilem sie z duzego domu na wsi do mniejszego w miescie. Jest o niebo lepiej.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.