EMIGRACJA

Pudding kontra budyń. Przedszkole w UK czy PL?

przedszkole w uk

Drogie dzieci, zapisujemy na tablicy temat dzisiejszych zajęć. “Przedszkole – Polska vs Anglia. Pudding kontra budyń.”

Wiem, że długo się zbierałam za napisanie tego wpisu, ale mam swój powód. Chciałam, żeby moje dziecko chodziło do obu przedszkoli porównywalnie długo. Na tyle długo, żebym mogła się odnieść do takich podstaw, jak zabawa, czas spędzany na dworze, posiłki, podejście nauczycieli, stosowane metody, zabawki czy organizacja przestrzeni. Naprawdę ze wszystkich sił staram się być obiektywna, ale pamiętajcie, że na oba przedszkola patrzę tylko i wyłącznie przez pryzmat naszej rodziny, naszego dziecka i naszego podejścia do tematów związanych z wychowaniem. Przedszkole w UK kontra przedszkole w PL. Jestem ciekawa, które byście wybrały!

Nasz syn, obecnie pięciolatek, do angielskiego przedszkola uczęszczał ponad rok. Potem miał rok przerwy i od około roku chodzi do polskiego gminnego przedszkola. Gdybym zaczerpnęła najlepsze cechy ich obu, powstałoby przedszkole idealne. Nastawione na potrzeby dziecka, kierujące się jego dobrem, reagujące na uczucia i dbające o ich rozwój. Pozwalające na samodzielność, ale będące na tyle blisko, by dziecko nie czuło, że jest pozostawione samo sobie. Integrujące dzieci i rodziców, uczące współdziałania i troski o innych, nierozdzielające dzieci ze względu na płeć, wyznanie czy kolor skóry. Wychowujące rzesze dzikich dzieci, doceniających otaczający świat i uczące jak o niego dbać.

Wierzę, że są takie przedszkola i z całą pewnością dużo bliższe ideału było brytyjskie przedszkole. Piszę to z niemałą przykrością, bo gdzie, jak nie w przedszkolnych murach, dzieci powinny tego wszystkiego doświadczać? Jak wiele czasu jeszcze zajmie, żeby nasze ojczyste placówki nie odbiegały tak bardzo od tamtejszych?

Przedszkole w UK może być różne.
Ale to od rodzica zależy, czy zdecyduje się na lepsze czy gorsze przedszkole.

Bardzo różne, bo znajdujące się w różnych hrabstwach, miastach i dzielnicach. Zarządzane przez różnych ludzi, zresztą dokładnie jak w Polsce. Zawsze gdzieś na końcu każdej decyzji znajduje się człowiek i to od niego zależy, jak placówka funkcjonuje. W Warrington zdecydowaliśmy się na Sandy Lane Nursery and Forest School. Przedszkole spełniało kryteria przedszkola integracyjnego i uczęszczały do niego zarówno dzieci zdrowe, jak i maluchy z różnymi ułomnościami. Zanim posłaliśmy do niego Antosia, odwiedziliśmy przedszkole w czasie dnia otwartego. A tak naprawdę przegapiliśmy dzień otwarty i zostaliśmy zaproszeni innego ;).

Bardzo spodobała nam się duża otwarta przestrzeń z wydzielonymi sekcjami tematycznymi, osobna “brudna” sala do prac plastycznych i wielkie, otwarte przez cały dzień podwórko. Na podwórku robótki DIY dla dzieci, drewniane domki z narzędziami i prywatny ogród/las należący do przedszkola o wdzięcznej nazwie Robin Wood :). Byliśmy zdumieni ilością personelu i tym, że pomimo ulewy dzieciaki bez przeszkód bawią się na zewnątrz! Dlatego zacznę może od organizacji przestrzeni w przedszkolu.

ORGANIZACJA PRZESTRZENI I CZASU W PRZEDSZKOLU

1. Przedszkole w UK.

Po wejściu na teren otaczający przedszkole wchodzi się z dzieckiem do przedsionka. O określonej godzinie (u nas to była 8:30) pani dyrektor (najczęściej) lub któryś z nauczycieli (rzadziej) otwiera drzwi do dalszej części przedszkola. Rodzic wchodzi razem z dzieckiem, pomaga mu się przebrać, zapisać imię na wielkiej kartce i wychodzi. Dzieci na początku roku szkolnego zostały podzielone na 4 grupy starszaków przebywające w głównej części przedszkola oraz kilka grup maluszków w innej, dostosowanej do ich wieku. Maluchy i starszaki nie mieszały się ze sobą w trakcie dnia, ale już grupy w obrębie sekcji wiekowej tak.

Nasze przedszkole w UK było złożone z dużej sali z sekcjami: kulinarną (drewniane kuchnie, warzywa, akcesoria), budowlaną (drewniane klocki, tory, pojazdy, kształty), fryzjerską, sensoryczną (różne zabawki i akcesoria do dotykania, zabawy fakturą, obserwacji zmian kolorów), lalkową (lalki, kołyski, ubranka etc.), biblioteczną (wygodny kącik do relaksu, z koszami wypełnionymi książkami, wygodnymi poduszkami i pluszakami) oraz osobną salę przeznaczoną do prac plastycznych. W sali tej znajdowały się małe stoliki z krzesełkami, regały z różnościami do wyklejania, ozdabiania, malowania, fartuszki do malowania farbami oraz korytka wypełnione piaskiem oraz wodą do brudnej zabawy wewnątrz budynku. Oprócz tego wspomniane podwórko z możliwością wykorzystania do wielu różnych aktywności. Dwie ogromne piaskownice, drewniany tor przeszkód, kamienne bloki do skakania, mostki, lasek itd. W czasie deszczu dzieci dostawały specjalne dwuczęściowe stroje przeciwdeszczowe i kalosze.

Zajęcia zaczynały się przywitaniem (piosenka powitalna). Bardzo często dzieci miały dni tematyczne np. dzień Indii, dzień kurczaka, dzień dyni i wiele, wiele innych. Antek uczęszczał na poranne zajęcia w ramach przysługujących darmowych godzin, czyli 3h dziennie. Po piosence przywitalnej, jeśli nie przewidziano dla dzieci innych aktywności, maluchy musiały odnaleźć na tablicy magnetycznej plakietkę ze swoim imieniem i przyczepić ją pod obrazkiem obrazującym wnętrze “inside” lub podwórko “outside” tak, żeby panie wiedziały, gdzie dziecko woli spędzać swój czas.

Rodzice przed każdym semestrem (w roku 4 semestry) byli informowani, co się będzie działo konkretnego dnia, kiedy dzieci mają urodziny itp. Opłata za jeden semestr wynosiła symboliczne 7 funtów przeznaczone na owoce i mleko dla dzieci. Dla swojego dziecka dostarczałam oprócz tego mleko roślinne, żeby nie czuło się pominięte.

2. Przedszkole PL.

Mamy to szczęście, że akurat kiedy Antek startował do przedszkola, na ukończeniu był nowy budynek. A nowy w Polsce ma ogromne znaczenie, bo w ramach dotacji z UE pani dyrektor mogła pozwolić sobie na naprawdę dobre wyposażenie sal dla dzieci, zapewnienie im świetnych warunków sanitarnych i bezpieczeństwa.

W zasadzie w Polsce poranek wygląda bardzo podobnie, jak w UK. Z tą różnicą, że dzieci wchodzą do przedszkola w różnym czasie, odprowadzane są do szatni, gdzie następnie przejmuje je któraś z pań nauczycielek i zaprowadza do odpowiedniej sali. Przedszkole podzielone jest na niewielkie sale, każda przyporządkowana do danej grupy. Jest także bardzo sprawnie funkcjonująca kuchnia (dzieci posiłki jedzą w swoich salach), podwórko z placem zabaw, łazienka z przeszkloną ścianą przy każdej sali.

Wszystkie sale wyposażone są w podobne sprzęty. Moim zdaniem (co pewnie podyktowane jest względami finansowymi) za dużo w nim zabawek z tworzywa raczej odtwórczych, a za mało naturalnych materiałów do kreatywnej zabawy, ale jestem w swoim zdaniu odosobniona, to i siłę przebicia mam niewielką. Na salach w wyodrębnionej części znajdują się stoliki do pracy (i jedzenia) z ergonomicznymi krzesełkami. Oprócz tego dzieciaki leżakują i ku mojemu zdumieniu, również mój pięciolatek. Nie śpi, ale po obiedzie ma czas na odpoczynek. Tę siestę chyba przejęliśmy z Ameryki Południowej ;).

Niestety polskie przedszkole przegrywa w starciu z brytyjskim z prostej przyczyny. U nas dzieci gnieżdżą się w 20-25 osób na stosunkowo niewielkiej, ograniczonej przestrzeni. Dzieciaki nie mają większego wpływu na to, co będą robiły (pisząc ogólnie, bo w obrębie konkretnych zajęć jakiś wpływ pewnie mają). I do tego nie wychodza na dwór niezależnie od pogody, chociaż nie od dzisiaj wiadomo, że nie ma złej pogody, tylko najwyżej złe ubrania! To ma znaczenie zwłaszcza u maluchów w wieku 2-4 lat (w UK starsze dzieci idą już do szkoły, co zresztą jest jedną z przyczyn naszego powrotu do Polski).

Pomimo dostrzeżonych przeze mnie minusów, podoba mi się sposób organizowania czasu dzieciom, w którym jest także miejsce na indywidualną zabawę według własnych preferencji.

METODY WYCHOWAWCZE I PODEJŚCIE NAUCZYCIELI

1. Przedszkole w UK.

Bardzo skierowane na dzieci i ich potrzeby. Akceptacja zarówno dla pozytywnych uczuć, jak i tych negatywnych. Bywa, że z tymi negatywnymi dziecko zostawione jest do samotnego uspokojenia, ale tylko wtedy, gdy wyraźnie sygnalizuje, że nie chce pomocy osoby dorosłej.

W przedszkolu synka w Anglii była dziewczynka, której rodzice pracowali i musieli ją posyłać do przedszkola. Tylko że ona nie chciała – nie wiem czy tak mocno tęskniła za rodzicielskim ciepłem, czy nie potrafiła się przystosować do przedszkolnych warunków, ale dość powiedzieć, że jej płacz zaczynał się wraz z przekroczeniem progu placówki i konczył dokładnie w momencie, kiedy zobaczyła mamę lub tatę. Każdego dnia jedna i ta sama pani poświęcała niemal 100% swojego czasu tylko i wyłącznie dla tej dziewczynki.

Antoś na początku także miał problemy z adaptacją. Większość dzieci mówiła w obcym mu języku, nie rozumiał też nauczycielek i ich poleceń. Mieliśmy trochę czasu na adaptację, co bardzo pomogło i jemu i mi (każda mama wie, jaki to stres). Znalazła się wtedy jedna pani, która znalazła z Antosiem wspólny język. Porozumienie ponad podziałami, które wtedy stanowiły olbrzymią przeszkodę. Obdarzyła go uwagą, starała się nauczyć najważniejszych dla niego polskich słów i uważnie słuchała, kiedy opowiadał np. o rodzinie. Jeśli za czymkolwiek tęsknił, to na pewno za Sarah o wielkim serduchu do dzieci.

Nie stosowano w przedszkolu kar, ale były nagrody. Za wyróżniające zachowanie – np. pomoc koledze w potrzebie, dzieciaki dostawały naklejki. Oprócz tego wybierano “Star of the week“, ale w taki sposób, żeby każde dziecko było wyróżnione. Maluszki miały także owacje na stojąco związane z pożegnaniem pieluszki lub smoczka (ani pielucha ani smoczek nie stanowiły w przedszkolu żadnego problemu).

Spotkaliśmy się także z niechęcią w stosunku do naszego syna ze strony nauczycieli, jak sądzę związanej z pochodzeniem. Nie było to nic wypowiedzianego wprost, ale wyraźnie wyczuwalne negatywne emocje, pomijanie go w niektórych zadaniach itp., ale było minęło, nie będziemy się tego czepiać.

2. Przedszkole w PL.

W związku z tym, że na 25 dzieci przypada jedna pani wychowawczyni plus jedna osoba do pomocy (doraźnie), nie ma fizycznie takiej możliwości, żeby każde dziecko, które tego wymaga, było tak samo zaopiekowane. To mnie bardzo boli i doskwiera, bo w przypadku malucha z problemami z przystosowaniem się, zaburzeniami SI czy przy skutkach ubocznych podczas stałego przyjmowania leków (np. leki na astmę mogą działać pobudzająco, sprawiać że dziecko zachowuje się “niegrzecznie” itd.) – zajęcie się nim jest trudniejsze, jeśli często nie niemożliwe.

Nauczyciele muszą się jeszcze wiele nauczyć. Wiem, że wykonują cholernie trudny zawód, który na domiar złego nie cieszy się w Polsce takim szacunkiem, jak za granicą, ale istnieją rzeczy, o których warto mówić i warto się ich uczyć, chociażby od brytyjskich kolegów: kiedy rodzic pyta, jak minął dzień, skupić się mimo wszystko na pozytywach, a nie wymienianiu w czym dziecko zdaniem nauczyciela było beznadziejne. Być pewnym metod, które się stosuje. Na moje pytanie w zeszłym roku do wychowawczyni syna, jakie jest jej podejście do kar i nagród usłyszałam:

Nie no, mam nadzieję, że dzieci będą grzeczne i nie trzeba będzie ich karać!

Czyli się z panią nie dogadam, a do tego czeka mnie kilkukrotnie więcej pracy z synem w domu i tłumaczenia na przykład, że to, że nie dostał naklejki, bo nie chciał tańczyć tak, jak inne dzieci nie jest jego winą i nie zrobił nic złego.

W naszym przedszkolu pieluchy nie są także stygmatyzowane, chociaż z oczywistych względów wygodniej i bardziej komfortowo jest, kiedy maluch już ich nie używa. To ostatnia rzecz, która nas trzyma przed posłaniem Niko do tej samej placówki, do której chodzi Antoś.

 

Teraz pytanie do Ciebie: do którego przedszkola wolałabyś posłać swoje dziecko? Napisz w komentarzu tutaj lub na facebooku <3. I koniecznie pokaż ten wpis znajomym!


3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
SimplyAnnaKasia Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Z tego co piszesz, Polska przegrywa w zasadzie pod każdym wzgledem. U nas 3 lata chodzenia do przedszkOla ze starszym synem i w zasadzie mogę potwierdzić. Faktycznie w Polsce system kar i nagród się trzyma mocno i długo długo to się nie zmiEni (choć pewnie są wyjatki). Natomiast młodszy chodził na razie pół roku i na samym wstępnie mieliśmy przykazanie od pani – prosze nauczyć syna w domu, że Pani się SLUCHA! ( chodzilo o sytuacje, że syn proszony przez panią nie podał jej nożyczek 🙂 Dużo zależy od pani, wychowawczyni starszaka była bardzo wyrozumiała z poczuciem humoru i duża… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

P.S. oczywiście patrząc po opisie angielskie przedszkole wygrywa i skradlo moje serce ☺