DZIECI I RODZINA

Przedmioty w szkole, których powinno się uczyć Twoje dziecko.

przedmioty w szkole

Wiesz ile razy słyszałam, że “Angole są głupi”, bo znają się tylko na jednej rzeczy? Tysiące. Nie to, co my – wszechwiedzący Polacy, bogowie matematyki, psychologii, budowlanki, plecenia wianków i architektury wnętrz. My wiemy i potrafimy wszystko, przedmioty w szkole są absolutnie fantastyczne i przygotowują nas do życia najlepiej na świecie. Znamy geografię, zakuwamy historię od Starożytności (w zasadzie to głównie Starożytność), potrafimy uszyć rękawicę kuchenną i zrobić działania chemiczne.

Szkoda tylko, że większość z tego jest nieprzydatna w codziennym życiu. Uczymy się wielu bezwartościowych rzeczy, kiedy nasi angielscy koledzy może i potrzebują kalkulatora w sklepie budowlanym, a do malowania ścian wzywają fachowca, ale jak już się w czymś wyspecjalizują, to klękajcie narody. Nie są głupi, tylko mają inny system nauczania. Taki, w którym stawia się na predyspozycje i zainteresowania. Podstawy muszą mieć wszyscy, ale nie każdy musi być we wszystkim doskonały. Mam wrażenie, że u nas jest inaczej. Ba, jestem pewna, że jest! W końcu do szkoły chodziłam nie tak dawno ;).

Emocje.

Ogródkami, podczas analizy lektur w ramach prześmiewczego “co autor miał na myśli?” analizujesz emocje pisarzy i postaci z lektur. Uczysz się nazywać cudze emocje, ale z Twoimi nikt Ci nie pomoże. Marzy mi się lekcja poświęcona empatii, równości, poczuciu odosobnienia, depresji, miłości, zagubieniu, byciu nierozumianym. Tego wszystkiego licealiści doświadczają i uczą na szkolnych korytrzach, czasem w domach, ale ilu jest takich, którzy nie potrafią emocji nazwać i nie rozumieją sami siebie?

Religie.

Czy przedmioty w szkole powinny zawierać religię? Nie. A przynajmniej nie tą jedną najwłaściwsza. Jako wolny wybór – nie ma sprawy.

Boisz się Muzułmanina, nie rozumiesz Żyda. unikasz Świadków Jehowy? Chciałabym, żeby moi chłopcy uczyli się o tym, że na świecie istnieją różne religie. Że to, w co wierzymy w dużej mierze zależy tylko i wyłącznie od miejsca, w którym się urodziliśmy. W momencie, w którym to zrozumiałam, moje podejście do wiary zupełnie się zmieniło. Nie podoba mi się zamykanie oczu, wytykanie palcami ze względu na jakąkolwiek odmienność. Nie chcę w moim domu fanatyzmu religijnego. Zamiast lekcji religii finansowanej przez państwo, życzę sobie lekcji o religiach świata. Opartej na wiedzy, a nie przekonaniach.

Przedmioty w szkole, a wśród nich podatki i prawo.

System podatkowy się zmienia na przestrzeni lat? Cóż, skoro całe szkolnictwo można co roku reformować, to czymże jest jakiś skromny dodatek podatkowy do klasycznej matematyki? W mojej szkole była przedsiębiorczość i to całkiem spoko poprowadzona (Iwonka pamięta samochód chłodnię i żart o chińskim sweterku, prawda?). Było pisanie CV, rozwój przedsiębiorstwa i oszczędzanie. O, o poduszce finansowej też warto wspomnieć!

Pasje.

Jeśli WF, to ze sztukami walki.
Jeśli plastyka, to z fotografią.
Nie ZPT ;), tylko DIY i gotowanie!
Szachy nie jako zajęcia dodatkowe, a element matematyki, bo czemu nie?

Dobrze, nie musi być lekcji o pasjach, ale jedne zajęcia na całe liceum dotyczące predyspozycji zawodowych to za mało. O wiele bardziej pomogła mi Akademia Perspektyw – dodatkowe zajęcia prowadzone w języku angielskim ze studentami z całego świata. W naszym przypadku Australijczykiem i Koreanką. Nauczyli nas robić analizę SWOT, pokazali jak pracować w grupach.

Bardziej chodzi mi o warunki, w których rozwijanie pasji będzie w ogóle możliwe…i nie jest to plan zajęć uwzględniający popołudniową zmianę. Nie są to sztampowe lekcje do odbębnienia. Nie są to bardzo często koła naukowe/tematyczne, choć oprócz przygotowania do matury, właśnie pasji powinny służyć.

Zawsze marzyłam, żeby niczym w Stanach Zjednoczonych lekcja biologii zaczynała się krojeniem żaby. Żeby bakterie hodować i oglądać pod mikroskopem, żeby przyrody uczyć się w lesie. A my tego pantofelka i żenujące filmy. Gdyby tak chodziaż fascynujący Mikrokosmos!

Kiedy historii uczył młody, zafascynowany nią Tomek Suma, daty same wpadały do głowy (chociaż większość uważam za zaśmiecanie naszej cennej pamięci). Ale kiedy pałeczkę przejął pan Kościk…sam będący żywą historią i fascynatem zachodnich sąsiadów…cała wiedza historyczna poszła w piach.

Gdybym opowiedziała Ci o WF-ie z Aureliuszem, padłabyś ze śmiechu lub poziomu żenady. Dość powiedzieć, że raczej pasji do sportu w nas to nie rozwinęło.

Klimat.

Uważam, że największym ubytkiem w zębie szkolnictwa jest właśnie on. Klimat. Nauka o klimacie, zmianach, katastrofie klimatycznej, ekologii i ochronie środowiska. Tak, nawet o gospodarce odpadami można mówić w sposób, który dociera do dzieci i młodzieży.

OBSERWUJ MOJE KONTO NA INSTAGRAMIE: SIMPLYANNA_BLOG

Tylko błagam, nie pisz mi o podstawie programowej. Podstawie, która ledwie rąbkiem spódnicy trąca wiedzę, jaką faktycznie powinniśmy posiadać.

Przy słowie szkoła widzę skostniały system, z którym mogę nie mieć siły walczyć. Widzę klucz odpowiedzi – jedyny właściwy, w którym nie ma miejsca na kreatywność. Znasz tę historię maturalną i opracowanie tematu “Największe ryzyko w życiu” i maturzystę zostawiającego kartkę z jednym tylko zdaniem “To jest największe ryzyko w moim życiu.”? Gdzie jest miejsce na wolny umysł?

ZOBACZ INNE WPISY NA BLOGU:
1. TWOJE DZIECKO MA PRAWO TO ROBIĆ PO SWOJEMU!
2. SAMODZIELNE DZIECKO.

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

3 comments

  1. Kasia 9 września, 2019 at 10:38 Odpowiedz

    A ja widzę różnicę w szkole patrząc na starszego 3 klasiste. Teksty w podręczniku z języka polskiego mają dużo więcej części o emocjach, zachowaniach własnych i innych dzieci oraz dorosłych. Jako przykład podam 4 stronnicowy pierwszy tekst, który syn przerabiał w tym roku już we wtorek o Januszu Korczaku i jego dzieciach i czytał w domu czesc. Bardzo dużo jest teraz w podręcznikach o tym do czego dzieci mają prawo, że dziewczynki i chłopcy są równi, że każde dziecko ma prawo do szacunku, że można być złym itd. Rowniez zajęcia techniczne- plastyczne patrzac po dwóch latach w szkole- tak już różne techniki syn przerabiał wykonywania prac (włóczki, kartony, zużyte pudełka po opakowaniach, elementy
    lasu, drewniane lyzki, stare skrawki materiałów naprawdę dużo by wymieniać), sama bym nie miała tyle pomysłów i czasem nie mam skąd brać materiałów tak są różnorodne (były też surówki różnego rodzaju, soki, jogurty owocowe, kanapki). Matematyka też wygląda o wiele inaczej. Jedyne zastrzeżenia bym mogła mieć do wf. Tu jeszcze daleko w tyle, a taka piękna sala gimnastyczna..co do klimatu tez się nie zgodze. Już od przedszkola jest edukacja w tym kierunku począwszy od pojemników do segregowania śmieci są już w ćwiczeniach dla 4 Latków. Syn że szkoły już też przerabiał dużo tematów z tym związanych.

    • SimplyAnna 9 września, 2019 at 17:04 Odpowiedz

      Segregowanie odpadów to liźnięcie tematu, o którym właśnie pisałam. Śledzę na bieżąco podręczniki :). Super, że trafiliście na takie zajęcia i taką szkołę. Trzeba jednak brać poprawkę, że nie wszędzie tak jest niestety i dla mnie to wciąż za mało.

      • Kasia 10 września, 2019 at 09:22 Odpowiedz

        Okej, ale podręcznik podręcznikowi nierowny. Nie każda szkoła ma taki sam podręcznik. Mamy zwykła państwową szkołe i to nie wcale jakaś super. Zgadzam się, że segregowanie to lizniecie tematu, ale od czegoś się zaczyna. Tak zaczynają 4latki, a im dalej w las tematy są szerzej omawiane. Bardzo dużo prac obaj synowie robili z butelek, kartonów itd. mój syn w wakacje u dziadków nie kupił żadnej zabawki, tylko właśnie zrobił sobie domek z kartonu dwupiętrowy. Były tematy o wypalaniu traw, zmianie klimatu itd. to nie jest tak że tylko raz jest poruszany temat. Pamiętam prezent na dzień matki- też robiony ze szklanego słoika wazon. Ja widze pozytywną zmianę w szkole. Jeżeli w innych jest zupełnie inaczej to współczuję.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.