matka za kierownicą

Ile wiśniówki trzeba wypić, żeby na trzeźwo opowiedzieć o matczynych zachowaniach zza kółka?Co matki robią prowadząc auto? Te blogujące układają posty w głowie. I wychodzi im, że:

Matka za kierownicą to zwierzę. W samochodzie zachowuje się jak niedźwiedzica. Broni młodych. Niedajboże jeszcze ktoś zajrzy przez szybę! Ale obrona to też ochrona. Pasy zapina porządnie, fotelik poprawia, czapkę zdejmuje przeciw przegrzaniu (jak to niedźwiedzie mają w zwyczaju) i sprawdza czy nie za ciasno, nie za luźno, nie za zimno, nie za mokro. Potem wstępuje w nią wiewiórka i chomik w jednym. Obok fotelika albo tuż przy własnej ręce umieszcza wszelkie możliwe zapasy z lodówki, które potencjalnie chciałoby zjeść dziecko podczas podróży. Nic to, że w czasie jazdy maluch nie powinien jeść ani pić. Jakiś chrupek kukurydziany pod ręką bywa pomocny.

Matka jest jak mysz. Cichutka, nieodpowiadająca na zaczepki i pytania dotyczące drogi, samopoczucia i pogody. Jest tak skupiona na jeździe, że pewne bodźce do niej nie docierają. Lwica budzi się dopiero, kiedy ktoś jedzie okropnie wooooolnoooooo, bo matka zawsze się spieszy i do żółwia czy innego ślimaka jest jej bardzo, ale to bardzo daleko! Taka matka jest jak wąż. Tu się wśliźnie, tam przemknie, gdzie indziej odpuści i ssssyczy, gdy jej ktoś gdzieś nie wpuści.

Matka za kierownicą jest jak żyrafa. Szyję wyciąga, żeby widzieć wszystko i wszystkich. Jak tygrys szablozęby pokazuje na co ją stać, gdy ktoś nadepnie jej na samochodowy odcisk. Matka jest kulturalna i z gracją, jak słoń w składzie porcelany, zwłaszcza przy parkowaniu. Matka jest zmęczona i chętnie ułożyłaby się do snu jak leniwiec, ale nie, nawet w nocy niczym nietoperz dostrzega drogowe niuanse. Matka pokaże rogi każdemu, kto ośmieli się jej przeszkodzić, język tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Matka za kierownicą jest nadal matką. Widzi pieszych, samochody, rozjechane koty i dziecko siedzące z tyłu. Słyszy wszystko. Widzi wszystko. Wie wszystko. Czasem tylko zapomina gdzie miała jechać i w którą ulicę skręcić.

P.S. Nic nie mam do kobiet za kierownicą, chociaż podchodzę do nich z dystansem. Zwłaszcza do tych, które nawet nie potrafią porządnie usiąść i wolą wisieć na kierownicy. Albo wykonują manewry jakby jechały ciężarówką i mają przekrzywione lusterka, żeby widzieć dziecko z tyłu albo się pomalować. Szczególnym brakiem zaufania darzę te, które mówią o sobie, że świetnie jeżdżą. Ja wolę to słyszeć z ust moich pasażerów.

P.S.2 Na miniaturze wpisu widać, kiedy dziecko jest czujne a kiedy śpi ;).

Fajnie, że tu jesteś. Zostań dłużej na fp SIMPLYANNA.

Zobacz inne publikacje np. TUTAJ.


Dodaj komentarz

avatar
  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Tedi
Gość

Czasem ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ciężko jest prowadzić samochód, gdy ma się małe dziecko z tyłu 🙂

Anna Bartnik
Gość

To prawda 😀 te utrudnienia w postaci “mama daaaa”.

Tedi
Gość

Albo “eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee, mamaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!” 😀