DZIECI I RODZINA

Luz mamo, u nas nie ma dzwonków!

W strugach deszczu, krok za krokiem, nogi prowadziły znaną od lat asfaltową drogą. Kalosze zwinnie omijały kałuże, a pierwszy w tym roku przymrozek namalował zgrabne witraże na oknach mijanych domów. Burzowe chmury zwiastowały ponury początek roku szkolnego.

Tak napisałabym początek książki o szkole, gdybym chciała to zrobić. Dziś chmury same układają się w kształt serduszek z okrągłymi brzuszkami, a wesoło ćwierkające ptaki podpowiadają, że jeszcze nie czas odkładać do szafy t-shirty. Mamy 6 września, minął właśnie pierwszy tydzień szkoły, może i z grubsza zapoznawczo-orientacyjny, ale jednak! Jestem mamą pierwszoklasisty, stało się.

Jestem mamą pierwszaka

Stresuję się, być może, jak większość z Was. Z dumy napuchnięta jestem, jak balonik. Mój syn przez ostatnie pół roku zupełnie niezauważalnie zmienił się w odpowiedzialnego i samodzielnego chłopca. Nie poznaję! Dopiero, co go urodziłam. Jeszcze pamiętam pierwszy kroczek i słowo. Dziś tych słów płyną wartkie potoki. Cięta riposta jest rzucana nie tylko w moim kierunku.

Wrzesień, pany!

Wrzesień aurę ma mieszaną, a to oznacza serię dylemtaów: kogo zawieźć najpierw, którą kurtkę wybrać i czy śniadanie jest pełnowartościowe. Cieszę się tymi małymi wyborami, póki mogę. Zawsze istnieje ryzyko, że za miesiąc będę musiała być dumna z siebie ogarniającej nauczanie zdalne. Chociaż, gdyby to ode mnie zależało…

Mój syn nie poszedłby do szkoły.

Tak, dobrze czytasz. Jestem zwolenniczką edukacji domowej, w zasadzie od roku się do niej przygotowywałam, bo po wszystkich przebojach z przedszkolem chcieliśmy spróbować tego rozwiązania. Los jednak spłatał mi figla, bo najcenniejszy i najważniejszy głos przy wyborze ścieżki edukacji miał On. Główny Zainteresowany. I wybrał szkołę.

I to nie tak, że dzieci na ED są uwstecznione społecznie. Powiedziałabym – wprost przeciwnie, ale to wszystko zależy od opiekunów i samego dziecka. Przy dobrej organizacji i specyficznym systemie pracy, jaki mamy, zapewnienie odpowiedniej ilości tak zwanej socjalizacji dziecku jest jak najbardziej możliwe. Ale nie wbrew dziecku i jego potrzebom. Po półrocznej przerwie największą wartością szkoły są dla Młodego inne dzieci i możliwość spędzania z nimi czasu.

Pomimo tego, że poszedł nie do tej, którą wybrał, jest zachwycony. I chociaż wiem, że to początek, że wszystko może się zdarzyć, że na dwoje babka wróżyła, a nikt nie zna przyszłości, to ja będąc na jego miejscu, po tygodniu marzyłam o powrocie do zerówki. Uwagi dostawałam od pierwszego dnia i ratowało mnie tylko to, że dzieciaki z zerówki były w szkole, więc w sumie gdzie miałam iść ;)?

Z przedszkolaka narodził się uczeń pełną gębą i to w najtrudniejszych czasach pełnych ograniczeń, zakazów i nakazów. W naszej szkole nie można było odprowadzić dzieci z pierwszych klas, więc od progu szkoły muszą sobie radzić same. Może to dobrze? Może mama trzymająca za rękę wcale nie jest potrzebna?

Integracja sensoryczna

Wyobraź sobie, że nie lubisz tłumów, głośne dźwięki Cię przytłaczają, a hałas dekoncentruje. Taka jest większość szkół, a ja nawet przed tą małą i kameralną miałam trochę obaw. Postanowiłam uprzedzić Młodego o tym, że szkoła, to nie tylko dzieciaki, ale i głośne dzwonki…wtem!

Luz, mamo, u nas nie ma dzwonków, jest melodyjka!

I faktycznie! Przyjemna melodia z głośników zastępuje cholerne DRRRRRR wybudzające największego śpiocha z letargu. Do tego szatnie dla każdej z klas osobne, pani, która zauważa talenty i dzieci, które się potrafią zintegrować. Na pytanie “co najbardziej Ci się nie podoba w szkole” odpowiedzi szukał w najgłębszych zakamarkach wrażeń i powiedział: nie ma takiej rzeczy. A ja, Ania, siedmiolatka, po pierwszych dniach, wymieniłabym dwadzieścia na jednym wydechu!

Minusy?

Kiedyś będzie wspominał, że do szkoły poszedł w czasie pandemii przy “prostej 😉 zachorowań na koronawirusa”.

Jestem ciekawa, jak będzie dalej, bo wiadomo, że początki bywają przyjemne, a schody zaczynają się w trudniejszych sytuacjach. Jestem jednak dobrej myśli, ale ciekawość mnie zżera: jak to wygląda lub wyglądało u Ciebie i Twojego dziecka?

#NOWYPOST "W strugach deszczu, krok za krokiem, nogi prowadziły znaną od lat asfaltową drogą. Kalosze zwinnie omijały…

Opublikowany przez SimplyAnna Czwartek, 10 września 2020
  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.