DZIECI I RODZINA

Każda mama słyszała te kłamstwa.

Kłamstwo ma swoją funkcję – wprowadza w błąd i sprawia, że wyobrażenia na temat macierzyństwa mijają się z rzeczywistością, ale dopóki żyjesz złudzeniami, masz nadzieję że są prawdziwe. Dokładnie tak jest z macierzyństwem i tym, co z pokolenia na pokolenie przekazują sobie kobiety. Takie zakłamanie prowadzi do zawodu, jaki czujemy wchodząc w nową rolę. Wzmaga poczucie winy, negatywne myślenie o sobie i frustrację. Taki niezbyt fajny start, prawda?

Dedykuję ten wpis każdej mamie, która kiedykolwiek pomyślała, że jest jedyną.

Ciąża to stan błogosławiony?

Mogę się założyć, że to słyszałaś! Część faktycznie ma szczęście dobrze znosić okres ciąży. Ku rozpaczy pozostałych. Osłabienie, senność, nudności i wymioty, problemy ze spaniem, cukrzyca ciążowa, dodatkowe kilogramy, opuchnięte stopy, kaczy chód, kłopoty z kręgosłupem, często konieczność rezygnacji z niektórych (albo i wszystkich!) aktywności. Doprawdy, piękny stan, a przecież nie wymieniłam wszystkiego.

O połogu cicho sza.

Jedno jest pewne – każdy kiedyś się kończy, ale to mało wspierający komentarz, którzy nic nie wnosi do Twojego życia. W szkole rodzenia czegoś się dowiesz, od lekarza czegoś się dowiesz, ale jak dokładnie wygląda połóg jest często kwestią przemilczaną. I nie daje Ci do myślenia dlaczego tak jest? Otóż z połogiem wiąże się bolesność brzucha spowodowana obkurczającą się macicą, ból związany z raną po cięciu cesarskim lub porodzie naturalnym, krwawienie które porównałabym do miesiączki x10, problemy związane z korzystaniem z toalety i pozwól, że przypomnę – to nie jest tak, że możesz się położyć, bo hejeczka, maluch jest już na świecie!

Widziałaś dziennikarki wracające po 2 tygodniach po porodzie do pracy? Mają do tego pełne prawo i jeśli się dobrze czują, rozumiem. Nie toleruję jednak chwalenia się tym faktem, bo wpędza w kompleksy mamy, które przez 6 tygodni po porodzie (a nieraz i dłużej!) czują się jak worek nicości. Baby blues, ból i bombelek nie pomagają!

Wystarczy kochać!

To bardzo krzywdzące stwierdzenie. A co, jeśli…nie wystarczy?
Miłość może przyjść po chwili. I znamy przypadki, kiedy nie pojawiła się wcale.

Skrajnie, wiem. Weźmy więc inny. Urodziłaś. Masz koło siebie bobasa. Boisz się kąpać to małe ciałko. Niechętnie je przebierasz. Nie wiesz, w czym tkwi problem z laktacją i zaczynasz lawinę poczucia winy. Przecież kocham, dlaczego nie potrafię? Wszystko co robimy dla naszych dzieci wywodzi się z miłości, ale jest wynikiem doświadczenia, bo wiedzy nie rodzimy razem z dziećmi. Tata potrafi dokładnie tak samo zajmować się dzieckiem, jak mama, jeśli tylko poświęci odpowiednią ilość czasu, żeby się nauczyć!

Miłość zawsze jest piękna, ale czasem nie wystarczy kochać.

To mija.

Wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija. Pierwsze trudne trzy miesiące, kolki, refluks, bunt dwulatka, pyskowanie, okres nastoletni. Mija. Owszem. Rzecz w tym, że tkwimy TU I TERAZ i powiedzenie, że to mija, nie pomaga. W naszym małym domowym środowisku codziennie zdarzają się jakieś końce świata.

Kiedy pediatra na wizycie domowej powiedział mi, że mój syn przestanie płakać po trzech miesiącach, pomyślałam WHAAAAAT? Przecież ja nie dożyję, nie dośpię, nie dojem, nie nadaję się! Wtedy 3 miesiące były wiecznością.

Potrzebuje rodzeństwa!

Kiedy dziewczynka, kiedy chłopczyk, najlepiej to parka, duża różnica spoko, mała różnica idealna, jedynak to nieee, ale dwójka będzie cud miód! Zróbcie sobie drugie, żeby na starość miał im kto szklankę wody podać.

Słyszałaś pytania o ciążę/rodzeństwo dla Twojego dziecka? Ja tak. Pomimo tego, że wychowujemy dzieci tak samo, chłopcy są zupełnie różni. Cieszę się, że tak jest. Nigdy nie chciałam, żeby mój starszy syn miał rodzeństwo od podawania szklanki wody na starość ani posiadania przyjaciela. Jeśli się zaprzyjaźnią – pięknie. Jeśli nie, uszanujemy ich wybór. Nigdy nie pomyślałam o tym, żeby sprowadzić na świat dziecko dla tego drugiego dziecka. Za bardzo ich kochamy!

Jesteś zła mamą.

Tak mówią o tych, które się złoszczą. Tak mówią o tych, które czasem mają dość. Nie musimy być superbohaterkami. Mamy prawo być zmęczone, siedzieć cały dzień w piżamie, czuć się jak kupka nieszczęścia. Tak, dokładnie – masz prawo czuć się nieszczęśliwa i nie czyni to z Ciebie matki gorszego sortu. Czas na wyjści z bańki idealności, bo nie ma nic wspólnego z życiem.

Jeśli kiedykolwiek poczułaś, że jesteś w tym sama – nie jesteś!
Przytulam cię!

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.