PARENTING

Do kiedy można wozić dziecko w wózku? Dopóki…

do kiedy można wozić dziecko w wózku

Do kiedy można karmić piersią? Do kiedy można nosić na rękach? Do kiedy można z dzieckiem mieszkać? Na to i inne pytania trzeba sobie kiedyś odpowiedzieć. Nie sądziłam jednak, że będę musiała się tłumaczyć z używania…wózka dla dziecka. Ale nie, że dla zwyczajnego, małego, noworodka czy niemowlaka. Otóż chodzi o pięciolatka! Już widzę ten spuszczony wzrok, nerwowe wykręcanie palców i ukradkowe spojrzenia. Czy on jest pełnosprawny? Czy on ma jakieś kłopoty z chodzeniem? Czy my jesteśmy NORMALNI? Do kiedy można wozić dziecko w wózku, o ile w ogóle?

Wyjeżdżamy niedługo z młodymi na wakacje. Pierwsze długie wakacje odkąd jesteśmy rodzicami. Pewnie powinnam być przerażona, ale wszyscy nie możemy się doczekać. To będzie fantastyczna przygoda dla chłopaków, którzy znają tylko angielskie morze, plażę Formby i zimną wodę, w której próbowaliśmy się pluskać, ale raczej z marnym skutkiem. Oczywiście na pierwsze wojaże wybraliśmy teren, który znamy i kochamy całym serduchem, czyli Chorwację.

Mamy mniej więcej zaplanowane co będziemy robić i czego na pewno robić nie będziemy. Wraz z różnymi aktywnościami, dopasowanymi możliwie najbardziej do dzieci, planujemy także zwiedzanie. Nie przesadne, nie dalekie, ale nie odmówię sobie kalmarów i krewetek w Trogirze ani zimnego Karlovacko w Splicie. Nie będziemy wszędzie jeździć samochodem, zatem…

Temat poruszyłam na moim fb, o tutaj:

DO KIEDY MOŻNA WOZIĆ DZIECKO W WÓZKU? 
WOJNA NA ARGUMENTY

Pomysłów na wędrówki z dwójką dzieci macie dużo i większość naprawdę fajna, ale wśród nich i takie, które nie są dla nas. Zakładamy, że młodsze dziecko (2 lata) będzie w wózku, choć tak po prawdzie, to on woli chodzić. Wózek ma spełniać zatem rolę środka transportu, tragarza, podpórki i wspomagacza. W tym czasie starszy synek (lat 5) mógłby jechać wózkiem parasolką dla starszaków.

Argumenty moich czytelniczek i mam z grup dyskusyjnych, dlaczego dziecko w tym wieku NIE POWINNO jeździć wózkiem, przy czym zakładamy, że to rozwiązanie doraźne na czas wakacji i dalsze wędrówki:

1. Bo to robienie z dziecka kaleki.

Wszystko jasne, lepiej kalekę zrobić z rodzica, który takiego klocka będzie musiał dźwigać. Na lewym boczku, na prawym, na barana, a może teraz zamiana z tatusiem/mamusią? Oj te wygodnickie mamy, które wolą pchać wózek niż nosić ciężar, jakby przez te pięć lat jeszcze niewystarczająco się nanosiły.

2. Bo takie dziecko wygląda jak niepełnosprawne.

A w naszym społeczeństwie wiadomo, jak jest. Niepełnosprawny równa się zdaniem niektórych gorszy i brzydszy. Co to w ogóle znaczy, że dziecko wygląda jak niepełnosprawne? Czy każdą niepełnosprawność widać gołym okiem? Czy aż tak razi nas widok osoby zmagającej się z niepełnosprawnością? Argument z dupy, sorry. Proponuję pomieszkać trochę w UK, tam człowiek szybko leczy się z kompleksów i przestaje zwracać uwagę na spojrzenia innych. A już przejmować się, co sobie pomyślą? Kto ma na to czas?

3. Bo te matki dzisiaj takie nieporadne!

Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie jest oczywiste, że po całym dniu pluskania w morzu (czujnym i odpowiedzialnym), ogarnianiu całego majdanu, który się ze sobą zabrało, zakupach, lodach i całym wakacyjnym ODPOCZYWANIU, każda z nas tylko marzy o tym, żeby dziecko marudziło zamiast sobie wygodnie odpocząć. Kiedyś mama mojej przyjaciółki powiedziała “matka polka jej mać, tylko zęby mam wolne”. No ale przepraszam: tego oczekuje od nas społeczeństwo!

 

WASZE PROPOZYCJE ROZWIĄZANIA NASZEGO “PROBLEMU”

Co prawda pisałam, że problem w zasadzie dla nas nie istnieje, bo nie mamy dwóch wózków, więc ich nie zabierzemy. Na jeden wyjazd nie opłaca się drugiego wózka kupować, a pożyczyć nie mamy od kogo. Jednym słowem: problem jest teoretyczny, ale dla wielu rodziców istnieje. Często wstydzą się cudzych spojrzeń, ostracyzmu społecznego i oburzenia. W końcu najwięcej mają zawsze do powiedzenia Ci, których sprawa nie dotyczy.

Ale żeby nie było tak źle, miałyście kilka świetnych pomysłów.

DOSTAWKA

Po pierwsze wózek z dostawką do siedzenia lub stania dla starszaka. Generalnie w dechę pomysł, już dawno o nim myślałam i zajęło mi to tak dużo czasu, że dostawka nie jest już potrzebna, z wyjątkiem opisanych wyżej sytuacji. Tu jednak rodzi się problem pod tytułem model wózka i dostawki do niego. Do naszego niestety nie ma, ale jeśli tylko macie możliwość – korzystajcie!

NA BARANA!

Przednia opcja, serio. Są tylko warunki do spełnienia. Najważniejsze dwa, to: obecność barana (u nas nie ma, obydwoje nie możemy dźwigać) i chęć dziecka (młodszy uwielbia, starszy nie cierpi). Poza tym długość trasy. Nie ukrywajmy, że to raczej chwilowe rozwiązanie niż pomysł na długofalową współpracę.

HULAJNOGA/ROWER

Hulajnoga jest ulubionym środkiem transportu starszaka i chętnie z niej korzysta. Jest wygodniejsza niż rower (w razie znudzenia, wkładamy ją do wózka i gotowe). Niestety także i hulajnoga ma wady. Jeśli dziecko się zmęczy na dłuższej trasie (bo o takich tu mowa), to i tak dupa. Nie dość, że trzeba taszczyć hulajnogę, to jeszcze dziecko zaczyna marudzić :).

DRUGI WÓZEK

A jednak, przeważająca część komentatorów na moim fejsie napisała, że owszem, czemu nie? Przecież to rozwiązanie chwilowe, a nie na całe życie. Po drugie: tak, mamy prawo być wygodne! Nikt za nas dźwigać nie będzie, ani rozwiązywać konfliktów między kłócącymi się dziećmi. Że nie wspomnę o możliwości łatwego transportu i odpoczynku jednocześnie.

 

Czym różni się przewiezienie dziecka wózkiem od przejażdżki tramwajem/autobusem etc.? Chyba nie powie mi nikt, że lepiej wybrać masowy środek transportu zamiast spaceru na świeżym powietrzu? I dlaczego do cholery ktokolwiek próbuje wzbudzać w nas poczucie wstydu za nasze wybory. Do kiedy można wozić dziecko w wózku? Dopóki wózek da radę. Naprawdę. I nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej!

 


avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
JusiaKinga Recent comment authors

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrypcja  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kinga
Gość
Kinga

Nie ma co się przejmować. Dziecko jest zmęczona, długa wędrówka? niech podjedzie wózkiem. Dla was ma być wygodnie. Przecież na co dzień go nie wozisz. Z dostawkami mnie zaskoczyłaś. Myślałam, że są uniwersalne i do każdego wózka.

Jusia
Gość
Jusia

Cała dyskusja niepotrzebna. Robię co chcę i mam w nosie co myślą inni i n kogo moje dziecko wygląda.
Czytałam te komentarze pod Twoim postem i naprawdę uśmiech ironiczny pojawia się na twarzy gdy czyta się wypowiedzi, które niosą przekaz “ja wiem najlepiej co słuszne”. Uwielbiam zwłaszcza jak ktoś mi mówi “nie możesz, nie powinnaś” – właśnie wtedy jest pewne, że dokładnie tak postąpię.