LIFESTYLE

Co powiedziałabym sobie 15 lat temu?


Każdego dnia wszyscy mamy do dyspozycji 24 godziny. Kasjer, górnik, podróżnik, burdelmama. Dokładnie tyle samo czasu tracimy bezpowrotnie, niezależnie od tego, czy spalamy zimowy tłuszcz na siłowni, biegamy za dzieckiem zmuszając je do zjedzenia łyżeczki paskudnego przecieru warzywnego, czytamy książkę czy jesteśmy w trakcie podróży życia do jednej z chińskich prowincji. Każdy z nas traci tyle samo. Pytanie: ile w tym czasie zyskujemy?

Jestem sumą swoich doświadczeń, upadków i wzlotów, euforii i zmartwień.

O.S.T.R – “Ponad ląd”

 

Niektóre stracone szanse będą miały kolejne 5 minut, innym trzeba pomachać na do widzenia. Dziesięć, piętnaście lat, to szmat czasu – przyznają to zwłaszcza rodzice, którzy po tym jak dojrzewają ich dzieci, widzą, że czas faktycznie nie stoi w miejscu. Nawet wtedy, gdy zawsze się czujemy “na 18”.

 

Pierwszy dzień po przeprowadzce. 

W Polsce mamy taki  styl, że przywiązujemy się do miejsc i otoczenia. Niechętnie zmieniamy lokum w obrębie jednej miejscowości, a co dopiero przeprowadzka do innego miasta. Szkoły, pracy i przyjaciół często szukamy blisko domu, nie myśląc o tym, żeby stworzyć dom blisko wymarzonej pracy. Powoli zachodzą w tej kwestii zmiany, ale wciąż zapuszczamy korzenie. Jak już budujemy domy, to dokładnie takie, jak trzecia świnka w bajce: spokojnie na dziesięć pokoleń wystarczy.

Moi rodzice przeprowadzali się kilka razy, w tym jeden był bardzo szczególny. Z niewielkiej Praszki (woj. Opolskie) przeprowadziliśmy się do Wrocławia na Dolny Śląsk, z którego rodzice pochodzą. Dla mnie, wtedy czterolatniej Ani, Wrocław był kosmosem, a siostra utwierdzała mnie w przekoaniu, że to największe miasto na świecie. Obiecywała wannę, w której będę mogła pływać i balkon tak wysoko, że jeśli tylko się bardzo postaram, zobaczę Chiny.

Miałam cztery lata i sama samiuteńka (obecnie to nie do pomyślenia!) zwiedzałam nasze osiedle i dzielnicę. Ołbin miał masę ciekawych zakamarków, a ja musiałam poznać wszystkie. Do tego dzieci! Ile tam było dzieci! Kilka dni zajęło mi przedstawienie się wszystkim przy naszej ulicy, a jeśli kogoś pominęłam, nadrabiałam tak szybko, jak to możliwe. Nie umykali mi nowi mieszkańcy ani starsze panie, z którymi lubiłam rozmawiać. Kiedy dzisiaj wspominam tamten czas, widzę szczęśliwe, otwarte, ufne dziecko.

 

Pierwszy dzień podstawówki

Pamiętam go doskonale, bo rodzice zapewniali, że oto przede mną niezwykła przygoda. Nowe przyjaźnie, wyzwania i nauczę się tyyylu ciekawych rzeczy. Zapomnieli co prawda wspomnieć, że podczas lekcji trzeba siedzieć na twardym krześle, nie można z nikim rozmawiać ani próbować akrobacji między ławkami. Na pierwszą uwagę czekałam trzy dni. Czy teraz rozdaje się uwagi w pierwszej klasie?

Szybko zobaczyłam, że dzieci wartościują swoich kolegów i koleżanki. Ten mieszka w nowym bloku, a tamten w starej kamienicy. Dzisiaj kamienice są dobrem luksusowym, wtedy były powodem kpin. Marzyłam o jednakowych mundurkach dla wszystkich, bo zdarzało się, że ktoś wyśmiewał moje ubranie. Współczuję mamie, która ostatnie pieniądze wydawała na nowe podręczniki tylko dlatego, że jej dziecko wstydziło się chodzić z używanymi. Myślę, że za mało wtedy rozmawiałyśmy, ale i to mnie czegoś w życiu nauczyło.

 

Pierwszy dzień liceum

Grupki potworzyły się szybko. Najmocniej z tamtego czasu pamiętam piękną dziewczynę z długimi kasztanowymi włosami. “Księżniczka” – oceniłam szybko, nawet nie próbując nawiązać kontaktu. Mój błąd, ta piękna księżniczka od 15 lat jest moją najlepszą przyjaciółką.

Jako nastolatka bardziej udawałam odważną, niż faktycznie byłam. Potrafiłam wszystko załatwić, każdego mogłam przegadać. Jeśli się komuś upiekło, to mi właśnie. Jeśli miała miejsce jakaś aferka, to mogliście się mnie tam spodziewać. Z jednej strony w centrum uwagi, z drugiej ostrożnie i z dystansem.

Po 15 latach

15 lat, to połowa mojego życia. Jeśli cokolwiek mnie ukształtowało, to na pewno wszystkie popełnione błędy. Ania nastolatka na pewno by nie posłuchała tych rad, ale nosiła w sobie tak długo, aż by do nich zwyczajnie dojrzała.

Dlatego powiedziałabym sobie:

UWIERZ W SIEBIE. Nikt nie zrobi tego lepiej, niż Ty sama.

NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC. To nie świadczy o Twojej słabości.

IDŹ ZA CIOSEM. Egzaminy na wymarzone studia nie mogą być aż takie trudne, skoro ktoś je zdaje.

NIE ODKŁADAJ MARZEŃ NA PÓŹNIEJ. Za kilka lat możesz nie mieć możliwości marzyć o tym samym.

NIE JESTEŚ GRUBA! Ale nie jedz tyle słodyczy, bo potem ciężko odstawić.

DBAJ O RELACJE. Niewiele jest rzeczy cenniejszych, niż one.

 

Daj znać, że tu byłaś zostawiając serducho lub komentarz na fb <3

 


Dodaj komentarz

avatar
  Subskrypcja  
Powiadom o