EMIGRACJA

Lecisz do UK? Przywieź sobie te rzeczy!

co kupowac w uk

Jak płachta na byka działają na mnie wszystkie teksty odnoszące się do UWAGA: braku normalnego jedzenia w Anglii. Krótko mówiąc, wśród pewnej grupy osób panuje przekonanie, że Brytyjczycy odżywiają się niezdrowo – tylko i wyłącznie. Jasne, że pełno tu zagryzających fasolkę z puszki frytkami i poprawiających to panierowanymi niby rybami z toną mayo sauce. Ale! Na litość – nie wszyscy! Czas najwyższy przestać uważać polskie sklepy za luksus, w którym to przybytku można kupić najlepszy ser, szynkę i warzywa. Bo nie można. Co prawda nasze „delikatesy” wprowadziły wielki regał ze zdrow(sz)ą żywnością, więc z przyjemnością z nich korzystam, ale pozostałych produktów można, a nawet trzeba szukać gdzie indziej. Co kupować w UK? Zobacz listę stworzoną przez naszą rodzinę.

1. Ser żółty Red Leicester lub Cheshire.

Odkrywszy ten ser, stałam się jego wielbicielką i propagatorką. Najbardziej lubimy wersję „soft” charakteryzującą się kremową konsystencją i delikatnym smakiem. Możecie go kupić w Tesco, Co-op, ale założę się, że podobne sery znajdziecie też w innych sieciówkach.

Cecha charakterystyczna? Skład. Mleko, sól, kultury bakterii, podpuszczka. I tyle! Nie ma barwnika (w przypadku Red Leicester zdarza się barwnik annato lub naturalne barwniki), nie ma konserwantów. Ser jest genialny w smaku.

A gdzie kupić mięso, warzywa i owoce?

Mięsożercom radzę poszukać małych, lokalnych producentów. W Warrington z rzeźnikiem można było pogadać na temat tego skąd pochodzi mięso i w jaki sposób jest produkowane. Ja z tych bardziej dociekliwych, ale jednocześnie mięsa jem bardzo mało, więc nie stanowiło to problemu.

W przypadku warzyw i owoców nie sprawdzi się powiedzenie „dobre, bo polskie”. Warzywa i owoce można kupić na targowisku lub lokalnej farmie (w naszej okolicy uwielbiam Kenyon Hall Farm, gdzie jeździliśmy na zbiór truskawek). W sezonie można samemu zebrać owoce płacąc tylko i wyłącznie na podstawie ich wagi, a nie opakowania, transportu i masy tego wszystkiego, za co płacisz w sklepie, chociaż w ogóle o tym nie myślisz.

Nie ukrywam, że kupowałam też w marketach, sprawdzałam tylko pochodzenie produktów :).

INNE WPISY O EMIGRACJI, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
1. SŁUŻBA ZDROWIA UK – NAJWIĘKSZE MITY.
2. 20 RZECZY, ZA KTÓRE LUBIĘ ANGLIĘ.
3. JAK OSZCZĘDZAĆ W UK?

2. Co kupować w UK? Miód!

Koniecznie lokalny! Znalazłam miód, który jako jeden z niewielu nie jest mieszanką miodów „pochodzących z terenów Unii Europejskiej i z poza” czyli z Chin. Taki normalny prawdziwy miód, z tego co udało się zebrać angielskim pszczołom z lokalnej pasieki. Swoją drogą ciekawe czy rozmawiają ze sobą po angielsku i czy ich królowa podobna jest do Elżbiety II. Miód kupowaliśmy na wspomnianej wcześniej farmie.

3. Ubrania dziecięce.

Pomijając już mam wrażenie większy wybór oryginalnych wzorów, stawka VAT na odzież i obuwie dziecięce wynosi 0%, dzięki czemu kupimy taniej fajnej jakości odzież.

4. Słodycze.

Standardowe słodycze oczywiście są podobne lub takie same, ale oryginalna, pyszna baklava (wiem, że to nie angielski przysmak, a jednak właśnie tam jadłam najlepszą baklavę w jednej z dzielnic Manchesteru) czy słynne już wyroby Cadbury, jak Terry’s Chocolate Orange Ball.

Nie zapomnijcie o Rich Tea Biscuits, czyli herbatnikach do maczania w herbacie i Lemon curd, czyli kremie cytrynowym. Idealnie pasuje do naleśników, ale znam miłośników pieczywa z tym dodatkiem :).

5. Książki.

W sumie nie wiem czy książki kupione w Anglii kupowałam bardziej w celu szlifowania języka, czy raczej tak mnie pochłaniała atmosfera brytyjskich księgarni, które naprawdę potrafią zrobić wrażenie! Bardzo lubię London Review Bookshop, Primrose Hill Books czy przepiękna Daunt Books – Marylebone (wszystkie w Londynie).

6. Kosmetyki.

Perfumy są po prostu tańsze, ale oprócz tego dużo łatwiej było mi znaleźć w drogerii czy markecie kosmetyki naturalne dla dzieciaków czy bambusowe pieluchy (wciąż jednorazowe, ale jednak robią różnicę). W funciakach świece, perfumy do wnętrz.

Więcej grzechów nie pamiętam, za to jestem bardzo ciekawa, co Twoim zdaniem warto dodać do tej listy.

10 comments

  1. Klaudia 18 stycznia, 2020 at 10:19 Odpowiedz

    Quark!!!! Zamiast kupować polski twaróg do serników całe 12 lat emigracji kupuje właśnie Quark.

    Black pudding – Black pudding z wyspy Stormway jest lepszy niż jakakolwiek kaszanka

    No i dla mnie w Szkocji, byłoby grzechem nie wspomnieć wyrobów z wełny – kaszmir i tweed.

  2. Ale 1 sierpnia, 2020 at 21:53 Odpowiedz

    Miód z Anglii do Polski? Dziwne. Sery koniecznie – dla mnie zwłaszcza vintage cheddar i ogólnodostępny acz pyszny camembert Le Rustique z Normandii. Jak uda mi się znaleźć to przywożę też ser z dodatkiem piwa Guinness. Świeczki z funciaków mają tragicznie zatrute składy i nie są warte nawet funta – w Polsce wystarczy iść do chinola po takie badziewka.
    Od siebie dodałabym wszelkiego rodzaju przysmaki i zabawki dla psów – w UK psy są rozpieszczane i wybór jest ogromny (można nawet kupić piwo dla psa, poza tym świetne są najróżniejsze przysmaki warzywno-mięsne z bardzo naturalnymi składami).

  3. E 11 lutego, 2021 at 20:01 Odpowiedz

    Co za artykuł… w Anglii serio nie ma normalnego jedzenia, to powiedzenie nie wzięło się znikąd. Kilka produktów, które są dobre, a cała reszta… cóż. Full English dobitnie pokazuje jaka to kuchnia i jakie jedzenie… blee

  4. Anna 10 sierpnia, 2021 at 09:21 Odpowiedz

    Jeszcze nie poznałam osoby, która by powiedziała, że ulubioną kuchnia jest kuchnia angielska.
    O kuchni nie stanowi kilka lokalnych produktów jak np. miód.
    Anglicy słyną z english breakfast, który ocieka cukrem i tłuszczem.
    Słodycze mają wyższy poziom cukru niż te kupowane np w Polsce.
    Księgarnie… książki można wszędzie kupić

    • SimplyAnna 10 sierpnia, 2021 at 12:56 Odpowiedz

      Nie ma to jak nie zrozumieć tekstu, który nie jest o tym jaka jest kuchnia brytyjska.
      Kawy też się można napić w domu, a jednak ludzie wybierają ulubione, klimatyczne kawiarnie, co to w ogóle za argument? 🙂

  5. Kasia 20 grudnia, 2021 at 19:03 Odpowiedz

    Właśnie przyjechałam do Anglii i miałam w planach przejść tu na weganizm…ale niestety spróbowałam kilku serów – są cudowne, więc nie wiem czy mi się uda;)
    W przypadku kosmetyków cf i bez składników odzwierzęcych bardzo mnie zdziwiło, że jest tutaj tyle polskich marek! W cenach takich jak w Polsce, albo troszkę wyższych. Może jak posiedzę trochę dłużej to znajdę i te spoza naszego kraju 🙂
    Klimat jest tu idealny do czytania książek 🙂

  6. Greg 19 września, 2022 at 22:04 Odpowiedz

    Angielskie słodycze to oksymoron. W życiu nie jadłem gorszych słodyczy. Angielskie słodycze to tylko cukier i nic więcej. Te ich Jaffa to przy polskich delicjach tragiczny żart. Zresztą całe ich żarcie to żart. Dobrze że sa polskie sklepy.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.