LIFESTYLE

Blog Conference Poznań? Potrzebujesz tylko 3 rzeczy.

blog conferencje poznań

Kilka lat emigracji pozbawiło mnie nie tylko kontaktu z rodziną, ale także w pewien sposób wyrzuciło ze stada, do którego zdążyłam przywyknąć na początku blogowania. Omijały mnie wszystkie konferencje, spotkania, łącznie z tymi kameralnymi, czysto towarzyskimi. Nie ukrywam, było mi przykro. W końcu człowiek to zwierzę stadne, a ja za swoim stadem zwyczajnie tęskniłam. Dlaczego tak bardzo, zrozumiałam dopiero wtedy, kiedy pojechałam na swoją pierwszą konferencję.

Jeśli śledzisz gdzieś w sieci, co w trawie piszczy, mogło Ci mignąć, że blogerzy są zamkniętym kółeczkiem wzajemnej adorcji. Mogłaś przeczytać, że nie dopuszczają do siebie nowicjuszy, mniej zasięgowych blogów i nawet jak zbiją piątkę, to za plecami perfidnie wyśmieją. Prawda jest znacznie bardziej brutalna: nikt nie rozmawia z tym, kto tej rozmowy nie chce. Na Blog Conference Poznań można tego doświadczyć. Wystarczy otwarta głowa i uśmiech, żeby móc zacząć czerpać z BCP pełnymi garściami.

Andrzej Tucholski mówi: wejdź w krąg innych osób, zapytaj o czym rozmawiają, niech cię wprowadzą w temat. Nie ma lepszej metody na poznawanie nowych osób. Część networkingowa konferencji, jest równie ważna, co wkład merytoryczny, z którego możesz chłonąć wiedzę podczas prelekcji i warsztatów. Mało tego! Sam networking potrafi wnieść w blogowanie co najmniej tyle samo, co wykłady. Nie miałam ze sobą notesu, ale wszystko, co istotne dla mnie, jako blogerki, zapamiętałam bardzo dokładnie.

Na konferencji potrzebujesz tylko trzech rzeczy:

  1. Ludzi. To oni tworzą takie wydarzenia! Ludzie są żywiołem i energią, której potrzebujesz. To dla ludzi jeżdżę na konferencje. Wiedza jest obok, owszem i miło jest posłuchać bardziej doświadczonych osób, z których każda jest w czymś konkretnym wyspecjalizowana, ale…ludzie są siłą i motywatorem, który napędza naszą własną, wewnętrzną motywację. Są czynnikiem, bez którego cała reszta, o ile by powstała, staje się bezwartościowa. Blog Conference Poznań, to ponad 1500 osób. Inteligentnych, zabawnych, pomocnych, utrzymujących się z blogowania lub piszących dla samej przyjemności. 1500 osób, z którymi można wejść w interakcje.
  2. Kawy. Serio. Drugą rzeczą, której potrzebujesz, jest kawa. Przez trzy doby przespałam jakieś 8 godzin. Nie ze stresu lub nadmiaru wrażeń, ale dzięki dobrej zabawie i doskonałemu towarzystwu. Odpocząć można w domu. No dobra, żartowałam – przecież jestem mamą dwojga dzieci i można powiedzieć, że nie śpię od pięciu lat z okładem. Innymi słowy: mam wprawę.
  3. Wygodnych butów. Potwierdzą to wszyscy, którzy widzieli jakie kuku sobie zrobiłam nowymi butami, wyglądającymi na ultrawygodne. Otóż…nie były.

 

Dwie najciekawsze prelekcje.

Bloguję od pięciu lat. Kiedy zaczynałam, nie wiedziałam gdzie pisanie w sieci mnie doprowadzi. Jestem w dobrym miejscu i czasie. Dwie prelekcje, na których sale wypełniły się po brzegi, utwierdziły mnie w przekonaniu, że ścieżka, którą sobie obrałam, to ta właściwa. Dawid Tymiński z dandycore.pl  i Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu, dali uczestnikom samo mięcho.

Po co jeździć na konferencje?

Mogłabym napisać, że w tej branży ważne są znajomości i trochę faktycznie są, ale jest rzecz znacznie ważniejsza: kontakt z ludźmi. Tymi, którzy mają podobne problemy i możecie sobie szczerze porozmawiać, albo zupełnie inne i pomogą ci rozwiązać twoje. Z ludźmi, którzy zęby zjedli na blogowaniu, podzielają twoją pasję i doskonale rozumieją czemu masz ciągle telefon w łapie, kręcisz instastory i szczerzysz się do obiektywu.

Warto jeździć i dokształcać się, tak po prostu. Nie rodzimy się z wiedzą “jak blogować” i ostatnie lata pokazały, że nie ma jedynej właściwej drogi. Jeśli jesteś na jej początku, rozmawiaj z bardziej doświadczonymi osobami, pytaj je o interesujące cię kwestie.

Blogowanie, to sport dla cierpliwych.

Zawsze lubiłam pisać, ale blogować zaczęłam po tym, jak kilka osób mi powiedziało, że mam cięty język i powinnam to robić w miejscu dostępnym dla szerszej publiczności. Gdybym na starcie nastawiła się na pisanie dla pieniędzy, nic by z tego nie wyszło, bo…pierwsze pieniądze pojawiły się dosyć późno. A na kolejne czekałam jeszcze dłużej. Mogłam rzucić blogowanie po wyjeździe do UK, bo wtedy miałam największy w historii spadek formy, brak motywacji i pustkę w głowie. Za każdym razem myślałam o tym, że zrobiłam juz tak wiele, więc nie mogę tego zostawić. Z kolan wstałam dzięki osobom związanym z blogosferą. Dzięki nim mogłam być na Blog Conference Poznań, po raz kolejny spotkać się ze stałą ekipą blogerów i poznać wielu nowych.

Wielkie dzięki dla organizatorów. Nawet sobie nie wyobrażam ile to pracy, energii, czasu poświęconych dla nas. Piotr i Ilona, chapeau bas! Dzięki Bartkowi i Krzysztofowi Kotkowiczowi mamy świetne zdjęcia, przez sponsorów byliśmy zadbani i nakarmieni, a dzięki całej reszcie panował niesamowity klimat. Do zobaczenia!

 

 


Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subskrypcja  
Powiadom o