DOM I PODRÓŻE

10 rzeczy, których o mnie nie wiecie.

Wstydliwych sekretów zdradzać nie będę, ale są takie rzeczy, o których nie mówi się na co dzień, bo nie ma takiej potrzeby. Są. Po prostu gdzieś obok. Zbędne informacje, których rozwijanie jest pozbawione sensu. Dla samej siebie i dla Ciebie trochę ujawniam kawałkami. Może poznasz mnie lepiej, a jeśli nie – zrozumiesz? Fantastyczna sprawa w ramach autoterapii – polecam.

1. Na studiach byłam kujonem.

Wow, ale sekret! I co teraz? Moje drugie imię to ambicja. Ta cholera właśnie przyczyniła się do potrzeby osiągnięcia stypendium. Że nauka przychodzi mi lekko, zorientowałam się dopiero na drugim roku. Uczyłam się bardzo dużo, a spokoju potrzebowałam do tego stopnia, że rodzice w trymiga nauczyli się mówić szeptem, sąsiada mieszkającego nad nami odwiedziłam pierwszy raz od 20 lat, a do studentów obok byłam zmuszona wzywać cięższą artylerię. Przecież mogli być cichutko.

A w przerwach między zajęciami umilałam sobie czas Chmielewską.

DSC_0179

2. Antek nie będzie jedynakiem.

Po moim trupie! Trochę zazdroszczę koleżance z roku, że dwójki dorobiła się podczas studiów. Ma z głowy! Posiadanie jednego berbecia nie zniechęciło mnie w tej kwestii ani trochę. Chociaż słyszałam, że z  chodzącym dzieckiem “to jest dopiero masakra” okazało się, że właśnie teraz jest najfajniej. Spacery, zabawa, codzienność to nowa jakość. Po cichu liczę, że kiedyś się zajmie młodszym bratem albo siostrą. Jestem naiwna?

DSC_0006

3. Jestem fanatyczką cyfry 4.

Wszędzie ją widzę, a kiedy nie dostrzegam, to się doszukuję. Wszystkie wielokrotności czwórki są równie fajne. Nawet męża poznałam 16.04 i uważam, że to znak (czy Ty też widzisz, że słowo “znak” ma 4 litery?).

4. Piję kawę przed snem.

Często mi się zdarza i zupełnie nie przeszkadza w chrapaniu (niestety!) już po chwili. Po prostu wieczorami robię dużo słabszą, z nieprzyzwoitą ilością mleka – dla smaku. Przecież wiadomo, że nic tak nie usypia jak filiżanka ciepłego mleka, a to porównywalne z moją kawą.

DSC_0020

5. Lubię surowe ciasto.

Może nie powinnam tego pisać? To niezdrowe, nie róbcie tego w domu! Miska z resztkami masy piernikowej mmmm! To nic innego jak kogel-mogel z kakao i przyprawą do piernika.

6. Mam do dyspozycji ponad 30m2 powierzchni, z którą nie wiem co zrobić.

W przyszłości będzie sypialnią. Tymczasem jest składzik na niepotrzebne rzeczy, pralnia, suszarnia i wylęgarnia pomysłów. Ma ogromny potencjał i muszę pomyśleć nad pracownią w tym pomieszczeniu. Jest jasne i inspirujące.

P1120559

7. Kocham Chorwację.

Byłam w niej już niezliczoną ilość razy, nawet trochę mówię po chorwacku i chcę nauczyć się więcej. Przejechaliśmy wzdłuż i wszerz. Ma w sobie coś przyciągającego. Uśmiechnięci, niespieszący się nigdzie ludzie, najlepsze piwo pod słońcem i tylko nasze, jedyne w swoim rodzaju miejsca. Uliczki, w których można kręcić filmy o tańczących iskrach rodzących się uczuć.

  P1030841P1030893

8. Budzik miał być Stanisławem.

Ostatecznie wybraliśmy inne imię, ale ten Stanisław krąży gdzieś z tyłu mojej głowy.

9. Oglądałam “Modę na sukces”.

O jaki wstyd! Wystarczyłby jeden odcinek na 100 lub 200 żeby być na czasie. Ten serial ciągnie się jak flaki z olejem, a wątki wysysane są do cna. Że też oni jeszcze wszyscy żyją! Ok, nie wszyscy ale większość. Najbardziej wkurzała mnie wymiana aktorów, ciężko było się przyzwyczaić do nowych. Nawet nie wiem czy to jeszcze leci? Może ktoś ogląda (tylko kto się przyzna?).

10. Nie cierpię koloru zielonego.

Nie i już. Ileż to razy próbowałam się do niego przekonać! Bezskutecznie. Na zielono przemalowałam dwie lampy – są obecnie białe. Kupiłam zasłonę do kuchni – przerobiłam na ścierki. Nawet książki z zielonymi okładkami podobają mi się mniej i rzadziej zwracam na takie uwagę. W mojej szafie nie znajdziecie nic zielonego, bo każda próba przemycenia tego koloru choćby w dodatkach, kończy się fiaskiem. Jedną, jedyną rzecz którą tolerowałam i nosiłam była jedwabna apaszka w odcieniu szmaragdu, cudnej urody. Zgubiłam ją i od tej pory nic jej nie zastąpiło. Aż dziw, że kocham ogród!

 

A może teraz Ty napiszesz coś o sobie?

 

  •  
  •   
  •  
  •  
  •  

25 comments

  1. Marta 4 czerwca, 2014 at 13:31 Odpowiedz

    Aniu to Ty na tym zdjęciu w Chorwacji? Jesteś śliczna!! Kurde, to drugie zdjęcie na którym widzę Twój uśmiech 🙂 musisz zdecydowanie więcej wstawiać zdjęć z uśmiechem, zupełnie inna dziewczyna 🙂 ja w przeciwieństwie do Ciebie uwielbiam kolor zielony, ale tylko ten jasny żywy, żaden ciemny i żaden przygniły 😛 ale w szafie też nie mam nic zielonego, może tylko ze 2 bluzki, bo nie przepadam za zielonymi ubraniami. Co do czwórki 😉 czwartego się urodziła moja córka 😉 a słyszałam że w jakimś regionie, chyba w Chinach czwórka to liczba śmierci, za to czczą siódemkę, bo wierzą, że 7 to liczba szczęścia. Na pocieszenie powiem, że czwórka gdzieś tam indziej oznacza coś pozytywnego 😛 (ufff)

    • Kasia 5 czerwca, 2014 at 10:31 Odpowiedz

      Dokleję się z komentarzem tu, bo też mi się Twoje zdjęcie bardzo podoba! Reklama udanych wakacji 🙂 a jaka piękna opalenizna!
      Też lubię Chorwację, a zwłaszcza jej środkowo-południową część (północ jest jak na mój gust za mało górzysta 😉
      Uwielbiam zielony, koniecznie w postaci naturalnej tj drzewa, parki, lasy, na ubraniach i innych rzeczach domowych może być w umiarkowanej ilości 🙂
      W podstawówce też oglądałam Modę na sukces 😉 jak również taki serial Pokolenia, pamięta ktoś?
      Poproszę o te 30 m2! Poszukujemy właśnie większego lokum i te 30m to jest akurat tyle, ile nam brakuje do obecnego :p

  2. Drop 4 czerwca, 2014 at 18:53 Odpowiedz

    Noo, to wreszcie wiem czemu kawa nigdy nie przeszkadzała mi w zaśnięciu 🙂

    Fajnie Cię lepiej poznać:)
    Ad. 9 – ja też mam wstydliwy fakt z przeszłości…
    W podstawówce słuchałam Backstreet Boys :v

      • Gajzo 5 czerwca, 2014 at 00:11 Odpowiedz

        Haaa, to ja Cię przebiję :p. W szkole podstawowej (z okazji zbliżających się wakacji) urządzono konkurs piosenki. Uznałyśmy z koleżankami, że skoro jest nas 5, a każda chce śpiewać, to wcielimy się w wokalistki Spice Girls (robiłyśmy po szkole próby i przymiarki ubrań, aby odwzorować ich wizerunek, ruchy, gesty). No i niestety mi przypadła w udziale ta z loczkami (każda chciała być blondynką!). Na zakończenie występu rzucałyśmy w publikę cukierkami (coby wygrać konkurs oczywiście) :).

  3. Travelling Milady 7 czerwca, 2014 at 16:51 Odpowiedz

    Ja się zastanawiam kto nie oglądał Mody na Sukces?:) Ja może nie tyle oglądałam co widziałam, kiedy oglądała mama. Ale mam wrażenie, ze ten serial przeżyje nas wszystkich:)

  4. Dorota Mnich 27 czerwca, 2014 at 15:42 Odpowiedz

    Pięknie piszesz, trudno się oderwać od czytania i chociaż rzadko dołączam się do dyskusji to akurat dziś Ci coś napiszę…
    Ad. 8. Nasz synek też miał być Stanisławem…, jest, tyle, że z drugiego imienia 🙂

  5. yakayamama 10 września, 2014 at 15:41 Odpowiedz

    haha…ja też miałam przestrzeń,która w przyszłości miała byc sypialnią.Zwlekałam,zwlekałam…i sypialni nie bedzie,bo od styczniu bedzie tam królować Tonia…bo moja starsza córka też nie moze być jedynaczką :)Pozdrawiam

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.