WNĘTRZA

Złote dodatki DIY, których nie kupisz w żadnym sklepie.


Lubię złoto we wnętrzach, ale w niewielkich ilościach. Jeśli i ty lubisz, a nie masz wolnej chwili na spokojne przeczesywanie internetów, nie ma chyba prostszego i tańszego rozwiązania, jak zrób to sam. Złote dodatki DIY są nie tylko ładne, ale i tańsze niż sklepowe gotowce. Sama na warsztat wzięłam to, co 1. nie pasuje do naszych wnętrz, 2. jest praktyczne i tego używam, 3. czego nie będzie mi szkoda, jeśli z malowania wyjdzie kaszana.

Najtrudniejszy jest wybór farby. Mój niestety okazał się nietrafiony.  Michał kupił jedyny dostępny złoty kolor, a mi nie do końca o taki chodziło, ale mimo wszystko efekt jest zadowalający, a malowanie sprayem ma to do siebie, że w razie potrzeby zawsze możemy zmienić kolorystykę, jak tylko uda się znaleźć pożądany odcień. Farba jest ciemniejsza niż ta zaprezentowana na zakrętce i do tego pozbawiona połysku.

DSC_2305 DSC_2306

Do pomalowania wybrałam:

1. drewnianą literę, która do tej pory stała na kominku, a ma zagrzać miejsce w kuchni

2. puszkę z IKEA z typowo świątecznym wzorem i kolorem – nie lubię czerwonego ani zielonego, więc wybór był oczywisty

3. metalowy koszyk (zostały mi jeszcze dwa, też będą złote), jeden z nich pokazywałam już w TYM WPISIE

DSC_2302 DSC_2303 DSC_2314

Przygotowanie:

Drewniane elementy nie wymagają specjalnego przygotowania, z wyjątkiem tych lakierowanych i olejowanych. Wtedy trzeba wyrównać i odtłuścić powierzchnię.

Metalową puszkę należy dokładnie wytrzeć tak, żeby na płaskiej, gładkiej powierzchni nie pozostawały drobne pyłki.

Koszyk umyłam z drobinek kurzu. Ma chropowatą fakturę i teoretycznie dla uzyskania ładniejszego efektu można delikatnie przeszlifować pręciki drobnym papierem ściernym, ale kto ma na to czas przy dzieciach? I ochotę, bo łączeń wiele, ręcznie nie da się tego idealnie zrobić.

DSC_2317 DSC_2328 DSC_2331 DSC_2334 DSC_2336 koszzlot1

Te zdjęcia wrzuciłam nie dlatego, że są doskonałe, nieskazitelne. No nie są 😀 bo je robił mój mąż, ale chciałam wam nimi pokazać, że robienie zdjęć na blog to jedna wielka niewiadoma. Tuż obok na krzesełku siedział Nikodem, a za oknem z nosem przylepionym do szyby stał Antek zagryzając kanapkę. Ja malowałam w pośpiechu, bo akurat trafiłam na 10 minut bez deszczu, przy czym wiatr był niemiłosierny i nie wiem czy pół puszki farby nie poleciało na dojrzewające pomidory.

Fotografowanie i robienie czegokolwiek z dziećmi to żywioł. Tym większą mam satysfakcję z kilku niepozornych przedmiotów, którym nadałam nowy charakter i przeznaczenie w domu. Koszyk mieści w sobie dwie narzuty, litera uzupełnia kuchenne kompozycje, a puszka to nasz nowy pojemnik na okulary przeciwsłoneczne. Pewnie dlatego Michał nie mógł dzisiaj znaleźć swoich ;).

#kitchen #kuchnia #interior #interiors #wnetrza #scandi #nordichome #england #uk #simplyanna #blogger #everydayisagoodday

A photo posted by Anna Bartnik (@simplyanna.pl) on


7 comments

  1. Aga z Odkryte Litery 31 lipca, 2016 at 21:56 Odpowiedz

    Uwielbiam DIY. Świetny pomysł z malowaniem na złoto. Zwłaszcza koszyk mnie zachwyca. Wiem jak trudno jest zrobić coś przy dwójce dzieci. Osobiście lubię szyć i czasem mam dwie pomocnice ktore utrudniają skupienie się 🙂

  2. Kat Nems 1 sierpnia, 2016 at 12:02 Odpowiedz

    Nie wiem czy widziałas, ale na blogu MyPinkPlum, Magda dokładnie w podobny sposób robiła dekoracja do swojego domu.
    Super to wygląda i można w prosty wposób zmienić charakter pomieszczenia.
    Ile czasu trzeba, aby zapach farby przestał być uciążliwy?

    • Anna Bartnik 1 sierpnia, 2016 at 23:06 Odpowiedz

      Ta w sprayu bardzo śmierdziała na początku, na noc zostawiliśmy wszystkie rzeczy na zewnątrz i rano było już ok.
      Nie znałam tego bloga, ale weszłam i przepadłam przy kilku postach!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *