ŻYCIE

Zdradziłam go. Jak mam dalej żyć?

zdradziłam

Wiesz, że to tylko chwila. Jeden moment decyduje o całym twoim życiu. Każdego dnia, mniej lub bardziej świadomie, podejmujemy tysiące decyzji. Pospać jeszcze czy już wstawać? Napić się kawy czy najpierw zjeść kanapkę? No, i najważniejsze, z czym tę kanapkę zjeść? Serio, podejmujesz decyzje i nawet o tym nie wiesz, bo zwyczajnie o nich nie myślisz. Nie musisz. Przyszedł jednak dzień, w którym musiałam się zmierzyć z tym co i jak robię, bo jedna z tych decyzji była zwyczajnie zła. Najgorsza. 

Zdradziłam go.

Kiedy masz kilkanaście lat wierzysz, że ta wielka miłość i motyle w brzuchu, które swoimi skrzydełkami ewidentnie próbuję wywiercić ci w nim dziurę, to już na zawsze. Na wieki wieków amen. Niewielu udaje się w tym wytrwać do samego końca, ale wszyscy się staramy. Uczycie się siebie nawzajem, ty poznajesz jego, a on ciebie. Z każdym dniem stajecie się do siebie bardziej dopasowani. Wrastacie w siebie jak botoks w twarz Kim Kardashian. Tak było z nami.

Bywały chwile zwątpienia i czas zadawania pytań: czy to na pewno ten jedyny? Czy faktycznie świetnie się dogadujemy czy to tylko pobożne życzenie? Co będzie, jeśli on zawróci w głowie innej kobiecie? Przecież nie tak to miało wyglądać. Z jednej strony wiem, że jesteśmy dla siebie stworzeni, a z drugiej, ten związek to ciągła próba sił.

Byłoby pięknie, gdyby każda taka miłość trwała wieki. Szczególnie wtedy, gdy „stworzeni dla siebie” nabiera głębszego sensu. Mówią, że po pewnym czasie to już tylko przyzwyczajenie i nawyk, bo dawne uczucie wygasa i zjada je rutyna. Naprawdę wierzyłam, że nas to nie dotyczy. Minęło już sporo lat i zobaczyłam nasz związek z dystansu. Oceniłam co było w nim dobre, co złe. Odpowiedziałam na tysiące pytań! Po wszystkim co się stało, on też się zastanawiał: dlaczego. I co miałam mu powiedzieć? Że wiało nudą, że już naprawdę dosyć życia w beżowych, oklepanych barwach? Że chcę jak inne kobiety być wolna, niezależna i robić wszystko na co tylko mam ochotę? Myślę, że by tego nie zrozumiał, a nie chciałam go dodatkowo dobijać.

To nie tak, że zrobiłam to spontanicznie. Sukcesywnie się przygotowywałam na moment, kiedy TO się stanie. Gromadziłam środki, przeglądałam garderobę, sprzątałam swoje życie okruszek po okruszku.

Im bliżej trzydziestki, tym mocniej odczuwałam, że właśnie w tej chwili moje życie jest w moich rękach. Całkowicie niezależna od rodziców, którzy do osiemnastki zapewniali mi byt. Jeszcze nie tak bardzo zmęczona, za to ciekawa świata i odkrywania go po kawałeczku. I stało się. Odbiło mi i go zdradziłam, chociaż on był mi wierny od tylu lat. Przysięgaliśmy sobie miłość do grobowej deski, na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Nie wiem jak dalej będzie wyglądało moje życie, jak bardzo teraz muszę je poukładać od nowa i jak mocno się starać, by takie rzeczy nie zdarzały się częściej. Wiem, że przesadziłam.

Zdradziłam.

Zdradziłam mój dobry gust.

I przespałam się z nią. Piżamą w panterkę.


  • jojo

    takiego zakonczenia sie nie spodziewalam „D super wpis! Tym bardziej po tym ” Co będzie, jeśli on zawróci w głowie innej kobiecie?”

  • niezła próba szargania emocjami 😛 zaangażowanie czytelnika +10 😉
    pozdrawiam 🙂