DZIECKO

Zabawa na dłużej niż 5 minut.


Zostałam poproszona o przedstawienie zabaw, które mogą ku uciesze mamy lub taty zająć dziecko na dłużej. Takie w wieku Budzika czyli 8-10 miesięcy. Zastanowiłam się, pomyślałam, przetrawiłam i wyszło mi, że tekst powinien mieć kilka zdań wstępu, potem zdjęcie stojącego Budzika i…koniec. To od początku stycznia najlepsza, jedyna w swoim rodzaju zabawa sprawiająca radość dziecku i będąca utrapieniem dla mamy, która w locie łapie….nie, nie dziecko, tylko talerze, szklanki, telefony, laptopy i inne.

Mogłabym odciągać młodego ale to nic nie da. Zawsze wróci do ławy, stanie i będzie chodził czasem odwracając się w stronę Loli, która pochrapuje smacznie na fotelu. Jeśli jednak mam się ograniczyć do czynności, w których wykorzystywane są zabawki – spróbuję. Podkreślam, że obecnie wszystko jest na moment, kilka sekund. Jedynie karmienie w porze obiadowej trwa godzinę. Albo półtorej. Czy są rzeczy zajmujące moje dziecko na dłuższą metę? Sprawdźmy.

1. Klocki. Wciąż numer jeden. Mieszamy drewniane z plastikowymi, pokazuję kolory i podobieństwa. Budzik zaczyna kumać o co chodzi z sorterem więc może jest nadzieja?

2. Wyjmowanie i wkładanie większych przedmiotów do kosza/torebki. Wygląda to mniej więcej tak: mama (ja znaczy) szykuje torbę, pakuje wszystko co niezbędne żeby kolejnego dnia wstać, ubrać się i wyjść. Wystarczy młodego przy takiej torbie posadzić i cieszyć gorącą kawą (póki nie podejdzie do ławy oczywiście).

3. Gra drewnianymi łyżkami na puszkach. Bezcenne podczas gotowania obiadu. Chyba nie muszę pisać, że dajemy łyżki, których akurat nie używamy? Dobrze, żeby puszki były puste. Już widzę co Budzik by zrobił z herbatą, najlepiej liściastą, wsypaną luzem.

4. Książki. Niestety bardziej interesujące są moje (choć po wynikach ankiety powinnam napisać coś innego), ale czasem udaje nam się zatrzymać przy tych dla dzieci. W moim odczuciu jedną z fajniejszych jest Miasteczko Mamoko. To taki zbiór szczegółów, przygód i postaci, że sama ciągle znajduję w niej coś nowego. W sumie nie wiem czy ta książka to bardziej dla mnie czy dla niego?

5. Spacer. A na spacerze omawiać i pokazywać można wszystko. Trawę (albo śnieg), drzewa (czy u Was też mają pączki?), domy, zwierzęta i ludzi. Jeśli dobrze pójdzie to maluch zaśnie (to nie dotyczy mojego dziecka, które w wózku nie śpi odkąd skończyło 3 miesiące).

6. Kąpiel. Kochamy wodę, Budzik odpręża się w niej i doskonale bawi. To w wannie zaczynał chodzić krokiem dostawnym (idzie mu świetnie!). Bawi się wszystkim i jest bardzo zadowolony. Zabawne, kiedy przypominam sobie pierwszy miesiąc życia Budzika – wtedy przygotowanie kąpieli trwającej 3 minuty wydawało mi się zadaniem X, do którego potrzeba jednostki specjalnej. Teraz tą jednostką jesteśmy my, rodzice.

Prawda wyszła na jaw. Wymyślam Wam te zabawy, a przy okazji sama kombinuję co tu zrobić jutro. Nasz dzień ostatnio wygląda następująco: pobudka, siadanie, wstawanie, raczkowanie, pełzanie, o! klocek!, siadanie, o! piłeczka!, wstawanie, stanie (tu moja rola: podtrzymać na duchu, że super, pięknie i cacy). Potem karmienie, zmiana pieluchy, drzemka. Siadanie, wstawanie, raczkowanie, pełzanie, o! torebka mamy! można wszystko wyjąć!, wyjmowanie, siadanie, o! KOT! jaki fajny ogon ;)! wstawanie, o! ciężarki taty! można je upuścić i zrobić dziurę w podłodze!, wstawanie, raczkowanie. Karmienie, zmiana pieluchy i tak dalej i tak dalej…

Mam nadzieję, że poratujecie mnie w komentarzach i podsuniecie pomysły na zabawę dla 10-miesięcznego malucha, który lubi STAĆ i CHODZIĆ, kocha zwierzęta i jest spostrzegawczym szczególarzem. I umie pokazać lampę!

***
Zdjęć Budzika nie będzie ani dzisiaj ani w najbliższym czasie. Muszę pare rzeczy przemyśleć.


  • Podpowiem Ci, u mojej córki świetnie sprawdziły się dwie zabawki, obie fisher prica.Pierwsza to duże auto – jeździk, na czterech kółkach z kierownicą(co szczególnie ważne). Jest stabilne i Ula nauczyła się na nim jeździć kiedy miała coś około 8 miesięcy i z radością przemieszczała się na nim po całym mieszkaniu. Druga zabawka to żółty autobus szkolny. Wkładanie i wyciąganie z niego figurek zajmowało ją nawet na 40 minut, poza tym uwielbiała kręcić jego kółkami. Co ciekawe obie te zabawki do tej pory są ulubione, do tej pory zajmują na dłużej.
    Tak naprawdę jednak każde dziecko jest inne i lubi co innego.

    • Zabawek mamy wystarczająco chyba :), krzesełko-uczydełko z FP (tak to się nazywa?) mamy używane i na jakiś czas jest fajne ale najlepsze wszystko co nie jest zabawką. Portfel, ładowarka, niania (ups!).

      Na etapie stawania i nauki chodzenia w zasadzie nic innego się nie liczy.

  • figa

    My jesteśmy na etapie a-kuku, latania, podrzucania, huśtania, najwięcej czasu córka spędza na obracaniu metek itp, im mniejszy przedmiot, tym lepiej 🙂 Nie potrafi jeszcze skupić swojej uwagi na dłużej na jednym przedmiocie, więc książeczki są dobre do gryzienia, zaciesz jest jak dojrzy w książce biedronkę (ale to chwila i już do buzi). Poza tym pełzanie i początki raczkowania, i wchodzenie w różnego rodzaju zakamarki. Najbardziej rzecz jasna lubi, jak my ją zajmujemy śpiewaniem, grymasami itp.

    • Figa, a ile córa ma?

      Mój mały uwielbia akuku i podrzucanie ale pół godziny nie dam rady, żeby nie wiem co :D.

      Jeszcze tańce mały lubi, zapomniałam napisać tylko dźwigać ten ciężar ;).

      • figa

        Mała skończyła 8 miesięcy 25 stycznia, z tym podrzucaniem to prawda, ona to uwielbia, ale to nie jest zabawa na „dłuższą metę” 😉 cierpią na tym moje ramiona, a przede wszystkim dostaje się kręgosłupowi.

        A propos nicka Boodzika, przypomniało mi się, że Mała uwielbia tę piosenkę „Pan Tik Tak”, spoglądając to na „teledysk” to na ścianę, gdzie wisi duży zegar. I nawet u znajomych znacząco zerka na zegary hehe.

        • Budzik bardzo pasuje do mojego syna. Też uwielbiał Pana Tik Taka.

          P.S. Na szczęście się przestawił i wstaje 8:30!