WNĘTRZA

Urządzamy pokój dla chłopca cz.2.

pokój dla chłopca

Młodym rodzicom znacznie częściej niż pieniędzy, brakuje pomysłu i motywacji. Dlatego dwuletnie maluchy najwięcej czasu spędzają w salonie albo sypialni rodziców, ewentualnie w swoim niemowlęcym jeszcze pokoiku. Pokój dla chłopca powinien jednak mieć miejsce do zabawy, ale i prac plastycznych czy czytania na wygodnym fotelu.

Pierwsze urodziny naszego syna zbliżają się wielkimi krokami. Największym, bo liczącym 12m2, prezentem ma być pokój dla niego. Pokazywałam Wam już jak wyglądał tuż przed narodzinami młodego i tuż po nich. Jeśli nie widzieliście lub nie pamiętacie, zapraszam TUTAJ. Oglądam tamte zdjęcia i cieszę się, że jest inaczej. Lepiej, bo widać że ten pokój nie należy już do noworodka, tylko małego chłopca. Zupełnie niechcący wyszło mi lokum podróżnika. Jest i siatka, i mapa, latarnia oraz kufry, jak prosto z podróży.

Nie cierpię pokoi przesyconych kolorami tęczy. Nie i już. Wolę stonowane, możliwie neutralne ściany, naturalne tkaniny i materiały, jak drewno, bawełna, len, wiklina czy trawa morska. Pokój ma należeć do dziecka i ciężko uniknąć koloru, nawet nie chciałam tego robić. Dlatego pojawia się u nas turkus, czerwień, błękit, czerń, szarość, biel (to też kolor!), a niedosyt innych barw niech równoważy obecność wzorów.

Pokój dla chłopca – nasze założenia.

1. Urządzamy bez włożenia w niego choćby jednej złotówki. Korzystamy z tego, co zostało zgromadzone do tej pory. Zmotywowało mnie to do wykonania kilku DIY, m.in. koszy na zabawki.

2. Używamy kilku wybranych kolorów.

3. W pokoju musiało zmieścić się: łóżeczko, regał, stół z krzesłem, kosze na zabawki, siatka na maskotki, kufry, fotel, siedzisko i komody (tych jeszcze nie ma, ale mamy na nie miejsce). Okazało się, że pokój jest bardzo ustawny, a ja jeździłam z meblami mniej niż zazwyczaj.

4. Powinien to być numer jeden. Ma się podobać Młodemu i Jemu przede wszystkim. Musi być bezpiecznie i wygodnie. Dużo miejsc do wdrapywania, przekładania zabawek itd.

DSC_0025

DSC_0005

DSC_0027

DSC_0028

Nie zawiesiliśmy typowo dziecięcej mapy. Jest za to historyczna, bardzo ciekawa. Ma mnóstwo szczegółów. Mam nadzieję, że będzie nie tylko ozdobą ale zachęci dziecko do poznawania świata. Póki co palcem po mapie oczywiście.

DSC_0013

Pierwsze DIY to kosze na zabawki. Zrobione z kartonów po Pampersach. Coś mi się zdaje, że najczęściej są wyrzucane, a szkoda. Sztywne i duże, nadają się idealnie do przeróbek. Najpierw zaczęłam je malować ale kiedy spod 5 warstw farby wciąż widziałam rozmiar pieluch, uszyłam duże pokrowce. Można je zdjąć i wyprać, a do tego mają charakterny wzór.

DSC_0020

Koleżanka powiedziała “brakuje mi tam koloru”. OK! Wyczarowałam obrazki. Nie musi być doskonale, często o tym zapominamy. Z obu obrazków można ułożyć aż cztery słowa! Na dodatek są pierwszymi literami naszych rodzinnych imion i obu imion naszego syna. Żyć, nie umierać. W planach jest jeszcze duża, przestrzenna litera A.

Ups, co w odbiciu robi deska do prasowania? 😀

DSC_0012

I…kolejne DIY! Czy pisałam coś o niewydawaniu ani złotóweczki? Od razu człowiek robi się bardziej kreatywny. Chciałam, żeby młodzież miała siedzisko. Prostokątne, najlepiej miękkie, z poduszeczkami. Takie miejsce do wdrapywania, chwili odpoczynku. I cóż miałam począć, jeśli do dyspozycji zostały dwa kartony po Pampersach, gąbka tapicerska i trochę tkaniny? Bardzo ciężko uszyć pokrowiec z dzieckiem na kolanach, ale jakoś się udało. Kartony zostały wypełnione nieużywanymi książkami i czasopismami, żeby się nie uginały przy siadaniu.

DSC_0010

DSC_0002

Czy misie Waszych dzieci marzną tak, jak nasz na parapecie? Apaszka obowiązkowa!

DSC_0022

Białe zasłony były odrobinę za mdłe do pokoju. Początkowo chciałam je pomalować, ale wiązałoby się to z zakupem farby. No way! Czarna lamówka i gotowe. Być może jeszcze całe będą w pasy, zobaczymy.

DSC_0030

DSC_0031

DSC_0033

DSC_0034

Wiecie, dlaczego było warto? Tydzień pracy z dzieckiem u nogi. Poszukiwania kołków, wkrętów, odpowiedniego śrubokrętu. Wynoszenia rzeczy i przenoszenia mebli. Układania, przesuwania, szycia. Od rana do wieczora, choć zupełnie na to nie wygląda. Ale było warto! Mamy pokój dla chłopca, który go po prostu uwielbia! Jest go wszędzie pełno. Tu wchodzi, tam się wdrapuje. Wkłada coś do łóżeczka, żeby po chwili wyjąć. Froteruje podłogę małymi poduszeczkami, które mu uszyłam. Klocki wędrują na stół, potem na fotel, za moment są układane na siedzisku. To prawdziwe szczęście: widzieć Jego radość, uśmiech, energię!

DSC_0061

DSC_0073

Chcesz mieć kosze na zabawki? Zrób je z tego, co masz pod ręką. Nie leć od razu do marketu po plastik fantastic. Po co? Nie są ani ładniejsze, ani bardziej trwałe ani pojemniejsze. Nasze siedzisko jest maleńkie, owszem. Ale jest! DA SIĘ!

Podziwiam moje dziecko. Pokonuje wiele trudności, żeby nauczyć się chodzić. Już nawet nie płacze przy upadku tylko jak ten osioł uparty dąży do celu. Wciąż ma energię do działania. Szuka niekonwencjonalnych rozwiązań, bo te które zna – zdawałoby się bezpieczne – są dla niego niewystarczające. Jest głodny emocji, wrażeń. Chce więcej, lepiej i mocniej. Jeszcze nie ma roku, a już mógłby uczyć starszych i silniejszych jak cieszyć się życiem. Tak po prostu.

A teraz kopnij się w tyłek i zrób cokolwiek dla swojego dziecka. To nie musi być od razu pokój dla chłopca! Powiedz, że kochasz. Przytul. Daj prztyczka w nos. Jego radość nie ma żadnej ceny, a nawet taki mały człowiek potrafi docenić ciężki trud. To co dziś dla niego zrobisz?

 

Jeśli podobał Ci się ten wpis, będę wdzięczna jeśli: