OPINIE

Siła jest kobietą.


Rok temu, między wpisem o nowokorpomowie, a tekstem o porządkach w życiu, była czarna dziura. Ósmy marca. Dzień Kobiet. Każdy dzień.

Wielka szkoda, bo chciałam porównać jakość, treść, zweryfikować poglądy i nie mogę tego zrobić. Goździki i rajstopy odchodzą powoli w niepamięć, zastępowane biżuterią, bukietami kwiatów we wszystkich kolorach tęczy albo dobrym słowem, równie cennym, choć niedocenianym. I przychodzi ten moment, w którym siadam sam na sam z klawiaturą. Zastanawiam się jak to wszystko ugryźć. Napisać o sobie jako kobiecie? O tym czy to święto ma sens? O planach, kobiecym punkcie widzenia? A może dla równowagi zmiażdżyć mężczyzn i obnażyć ich wszystkie wady? Nie.

Choć zawsze powtarzam, że nie lubię śpiewających kobiet, przed moimi oczyma pojawiają się kolejno Kasia Nosowska, Agnieszka Chylińska, Katarzyna Groniec, Magda Umer, Edith Piaf. To inspirujące, obdarzone olbrzymim talentem, kobiety. Nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię, bo wychowałam się między innymi na ich muzyce. W podstawówce nie było osoby, która nie potrafiłaby zanucić Teksańskiego.

Skłamałabym pisząc, że kocham kino akcji. Jest mi zupełnie obojętne, ilu mięśniaków pokona Steven Seagal czy inny Arnold. Ale obok Krystyny Jandy (widzieliście film „Przesłuchanie”? Zrobił na mnie ogromne wrażenie!), Zofii Czerwińskiej, Karoliny Gorczycy, Katarzyny Herman, Beaty Tyszkiewicz, Anny Polony, nigdy nie przechodzę bez mrugnięcia okiem. To aktorki kilku pokoleń, każda inna, wszystkie na swój sposób świetne, charakterystyczne i to na dodatek tylko część naszej doskonałej plejady. Jestem dumna, że mamy takie aktorki. Nie muszą grać w Holyłódzkich produkcjach, ale gdyby to zrobiły, swoim talentem prześcignęłyby niejedną sławną piękność.

Idąc dalej tym tropem, mogłabym wymienić kilka wyśmienitych nazwisk świata dziennikarskiego, m.in. Grażynę Torbicką albo Krystynę Czubównę, której słuchanie sprawia mi autentyczną przyjemność. Uwielbiam poczucie humoru Marii Czubaszek, pomimo różnic światopoglądowych. Imponuje mi hart ducha Martyny Wojciechowskiej. Beata Pawlikowska, kolejna polska podróżniczka, nie ma sobie równych w opowiadaniu własnych przeżyć, wydających się bajkowymi dla zwykłego śmiertelnika.

W życiu bym nie przypuszczała, że tyle obcych kobiet miało na mnie wpływ poprzez swoje czyny, pracę, grę, muzykę. A przecież najważniejszymi w moim życiu są kobiety, które otaczały mnie troską od najmłodszych lat. Babcia, której będę zawsze wdzięczna za to, że przyjeżdżała do Wrocławia, żeby odebrać mnie z zerówki albo odprowadzić do szkoły. Że pozwalała na brudne zabawy w błocie, chodzenie po drzewach i pochłonięcie wszystkich kopytek, co to miały na dwa dni dla nas wystarczyć. Druga babcia zaraziła mnie pasją do szycia, zawsze zadawała szyku i uczyła dobrych manier. Siostra. Nie cierpiałyśmy się, kiedy byłyśmy małe, a dziś nie wyobrażamy sobie bez siebie życia. I w końcu mama. Najważniejsza kobieta w moim życiu, obecna przy wszystkich wzlotach i upadkach. Cierpliwa, wyrozumiała i głośna, jak ja. Dzięki, Mamo.

Jak nie kochać kobiet? Jak nie być wdzięczną? Siła naprawdę jest kobietą!


  • Hmmm, rozczuliłam się. Pięknie napisane. Przywołałaś w moich myślą moją mamę i babcie, 2 fantastyczne kobiety w moim życiu.

  • Ładnie to wszystko ujęłaś KOBIETO 🙂