We Wrocławiu od jakiegoś czasu możemy się cieszyć nowym sklepem IKEA. Nie, nie będzie o urządzaniu wnętrz i jakości mebli, które oferuje nam szwedzki koncern. W Ikei, ilekroć tam jestem, korzystam z pokoju dla RODZICA z dzieckiem. Mogę w nim spokojnie nakarmić i przewinąć młodego. Nie zrobiłam zdjęcia, ale jak dla mnie ma wszystko co potrzebne. Czy wszędzie tak jest?

W Ikei w takim pokoju znajdziemy przewijak, umywalkę, fotel na którym można wygodnie nakarmić dziecko, stolik i coś może niezbyt oczywistego, z czego ja osobiście korzystam – gniazdko! W pomieszczeniu spokojnie mieszczą się: matka, dziecko, wózek, zakupy i ojciec (kolejność przypadkowa). Ale żeby nie było tak do końca pięknie i kolorowo, są również minusy. Po pierwsze światło z sufitu idealnie razi po oczach przewijanego niemowlaka. Leży sobie taki nieborak, chciałby się gdzieś ruszyć i nie może. Jedyne miejsce, w które będzie się intensywnie wpatrywać, to (oprócz pięknej mamy) sufit. I tu BUM, oczy najlepiej zamknąć bo jasno jak cholera a mama przewija, przewija i końca nie widać. Chyba jestem naiwna, ale wydaje mi się że zmiana oświetlenia albo chociaż przysłonięcie halogenów nie wymaga dużego nakładu i wkładu, a naprawdę bardzo umili życie. Podpowiem im to, sami się przecież nie domyślą. Druga wada – niby nic. Sklep nowy, odpicowany a taki pokój jest tylko jeden. Mało. Całe mnóstwo mam z dziećmi, ojców z maluchami uczepionymi nogi. I taka sytuacja: jeszcze w starej karmię niemowlaczka 3 miesięcznego a tu jakaś baba dobija mi się do drzwi. Raz, drugi, trzeci! Ma szczęście, że Budzik na cycku wisiał bo gdybym otworzyła drzwi, powiedziałabym kilka słów. Skoro zamknięte to znaczy, że zajęte – proste. Ja zestresowana, bo sama chcę w miarę szybko, sprawnie ale potrzebuję czasu. Młodzieniec niezadowolony – ktoś mu puka, stuka a on chce zjeść w spokoju!

Okazuje się, że niewielkie to wady, jeśli zaraz po Ikei odwiedzimy inny sklep. Bo wydawać by się mogło, że to minimalny standard (ikeowski), jaki powinny spełniać pomieszczenia przeznaczone dla maleńkich dzieci. Ale nie! Bo po co? Przecież toaleta bez deski, rażące światła i brudny mop są absolutnie niezbędne. Widoku tych mniej ładnych rzeczy Wam oszczędzę.

DSC_0393

Tak, to moje wrażenia po wizycie w Kauflandzie w Oleśnicy. Nagła potrzeba dziecia kazała nam skorzystać z tego, czego pokojem nazwać nie można. W sumie to toaleta dla niepełnosprawnych z przewijakiem. Od wejścia się wkurzaliśmy, bo miejsca jak na lekarstwo – całe szczęście, że nie mieliśmy wózka. Zakupy wylądowały na ziemi. Młody ostatnimi czasy podczas przewijania wije się jak piskorz, chce uciekać nie wiadomo gdzie ani po co. Krótko mówiąc do jednego dziecka potrzeba dwójki rodziców, inaczej nie da rady. Najwięcej przestrzeni w pomieszczeniu zajmuje toaleta (w miarę czysta ale bez deski, fuj!) z barierkami przystosowanymi dla osób niepełnosprawnych. Świetnie, że taka się w ogóle znalazła, ale co robi przewijak w kibelku? Na doczepkę, gdzieś upchnięty? Niepotrzebne mi ani lustro, ani toaleta i z całą pewnością nie potrzebuję też brudnego mopa, którego miejsce jest w pomieszczeniu gospodarczym. Nie jestem jedną z mamusiek tańczących wokół malucha z płynem do dezynfekcji, ale jakieś minimum higieny lubię, nie ukrywam. Chcieliśmy przewinąć dziecko, a żeby to zrobić, konieczne okazały się kombinacje alpejskie.

DSC_0387

Przewijak maleńki (choć porządny, przynajmniej na taki wyglądał i w miarę czysty) z oznakowaniem, żeby przypadkiem więcej niż 30 kg na nim nie wylądowało. Ledwo zmieściło się 10 kilogramowe dziecko (oczywiście na kurtce, bałabym się położyć małego na samej pieluszce). Te paski do spięcia mnie rozbawiły. Niech ktoś spróbuje przypiąć moje dziecko i zmieniać pieluchę.

Chciałabym zakupy położyć na czymkolwiek co nie jest podłogą, zlewem lub toaletą (bo przewijak przecież zajęty). Chciałabym móc podłączyć podgrzewacz i doprowadzić mleko w butelce do odpowiedniej temperatury albo podgrzać zamarzniętą na mur beton wodę. W końcu chciałabym mieć miejsce żeby dziecko nakarmić. Skoro tak bardzo oburza wszystkich publiczne karmienie piersią, to dlaczego sklepy nie są przystosowane żeby zrobić TO dyskretnie, w spokoju i ciszy?

A potem ciągle słucham, że matka jest biedną cierpiętnicą, zamkniętą w czterech ścianach. Krytykę, że nie biegnie z niemowlakiem na zakupy albo do kosmetyczki. Dziecko ogląda innych ludzi w telewizji, a do sklepu pójdzie pierwszy raz już na własnych nogach. Tak, na własnych, bo wtedy tak często nie trzeba zmieniać pieluchy, można wytrzymać bez karmienia i z takiego pokoju zwyczajnie nie trzeba korzystać. Nie potrzebujemy wiele – czysto, higienicznie, z głową. Dla mnie minimum to: przewijak, fotel/krzesło, umywalka, gniazdko i trochę miejsca, żeby zmieścił się wózek. Skoro już tworzy się specjalne miejsca dla RODZICA z dzieckiem to niechże to miejsce będzie PRZYSTOSOWANE tak dla rodzica, jak dla dziecka. A może jestem zbyt wymagająca? Może innym nie przeszkadza kibelek bez deski, brak miejsca żeby stopę przesunąć w lewo albo prawo i karmienie dziecka na stojąco? Nie jestem nieporadna i wygodnicka. Różne rzeczy w życiu widziałam. Odkąd mam dziecko widzę ich jeszcze więcej.

***
Zamierzam fotografować też inne pomieszczenia dla RODZICA z dzieckiem, z których przyjdzie nam skorzystać.


  • Ven

    Świetny wpis ! 🙂

    Naprawdę karmienie piersią oburza innych? Mnie nie, jak jestem głodna to jem pączka, jak dziecko głodne to ssie matkę, nie wiem dlaczego inni robią z tego jakieś tabu. Oczywiście nie chciałabym być na kolacji w restauracji gdzie obok karmi się dziecko na środku, w ustronnym miejscu nie mam nic przeciwko. Najpierw jednak lokale powinny takie ustronne miejsca zapewnić…

    • Sklepy i w ogóle świat jakoś nie jest do dzieci przystosowany :): za wąskie alejki, kartony na środku, dziury w chodnikach, wysokie krawężniki, brak miejsca do przewinięcia, oj godzinami można wymieniać, będę o tym pisać :).

      U Mo ostatnio przeczytałam genialne zdanie: „Jeśli przeszkadza Ci widok karmiącej kobiety to znaczy, że gapisz się już zdecydowanie za długo.” Są skrajne ekshibicjonistki świecące cycami gdzie się da, ale to rzadkie przypadki i też ich nie lubię. Samo karmienie może być dyskretne gdziekolwiek się odbywa :).

      • Ven

        Czekam z niecierpliwością 🙂

    • podczytywacz blogowy

      ooo blogowe guru zaakceptowało wpis :O

      • Ven

        Pierwszy komentarz i od razu uszczypliwość w moją stronę.
        Przykre jest to, że tylko na to Cię stać, a nie na wypowiedzenie się odnośnie wpisu, na który autorka na pewno poświęciła masę cennego czasu.

      • dorkota

        Hahaha, dobre, dobre 🙂

    • dorkota

      No właśnie cała afera jest o publiczne karmienie piersią. Jak kobieta karmi w ustronnym miejscu, to nikt nie widzi i nikt wtedy nie ma nic przeciwko… Naprawdę wielka dobroduszność 😛 Ale jak „wywala te cyce” przy ludziach, to jest szok!

      • Ven

        Ustronne miejsce dedykowane przez obiekt jest moim zdaniem przede wszystkim ukłonem w stronę rodzicielstwa, jak ktoś ma z karmieniem tak wielki problem to zawsze może wyjść lub zgłosić się do managera.

        • dorkota

          Problem z karmieniem zazwyczaj mają właśnie osoby nie biorące udziału.

          • Ven

            To ich problem. Przejęłabyś się gdybyś karmiąc dziecko usłyszała taki oderwany z kontekstu oburzający komentarz?

            • dorkota

              Jakby mi ktoś zwrócił uwagę, „proszę tutaj tego nie robić, przecież tu ludzie jedzą”, to myślę, że bym się przejęła.

              • Ven

                Twoje dziecko też je 😉 Czyli wszystko w porządku i taki komentarz nie ma racji bytu.

                • dorkota

                  Ale je z mojego wywalonego publicznie cyca, co niektórzy uważają za obrzydliwe.
                  Ven, sama napisałaś, że nie chciałabyś tego oglądać w restauracji przy kolacji…

                  • Ven

                    Napisałam „na środku”, a nie że w ogóle. Jakby trzeba było na środku, bo lokal takiego miejsca nie przewidział to trudno, musiałabym przeżyć, ale uwagi Matce bym nie zwróciła. Karmienie to rzecz ludzka.

                    • dorkota

                      Szkoda że nie wszyscy tak uważają…

              • No coś Ty :). Ja na pewno powiedziałabym coś zgryźliwego i wrednego. I trafnego, a jakże. W końcu jestem mistrzem ciętej riposty.

  • Ja tam nie mogę narzekać, bo mam pod nosem CH, gdzie pokój jest z fotelem dla mamy, przewijak duży z półeczką na pieluchy, mikrofala, krzesełko do karmienia. Może pokażę na blogu, jak takie miejsca powinny wyglądać wszędzie?

    Mam za to wrażenie, że mama z dzieckiem zawadza – i nie jest to kwestia organizacji przestrzeni publicznej, a reakcji społeczeństwa.

    Kiedyś byłam w CH, w którym przewijak znajdował się w toalecie. Kobiety zrobiły sobie z niego półeczkę na torebki i obok myły ręce. Kiedy poprosiłam o zrobienie miejsca – uczyniły to niechętnie. Wyjmowałam właśnie dziecko z wózka, kiedy kolejna przyszła i ułożyła torebkę na przewijaku, a kiedy zwróciłam jej uwagę, zapytała, czy się nie zmieścimy? Stwierdziłam więc: „Jeśli nie przeszkadza pani kupa na torebce – nie ma sprawy”.

    Do pasji za to doprowadza mnie brak przewijaków na stacjach benzynowych. To jest prawdziwa tragedia – przewijamy dziecko na wyprofilowanym tylnym siedzeniu, leży wygięte, podczas gdy mama/tato klęczą przed drzwiami, więc drzwi mimo mrozu otwarte, dziecko z gołą pupą, fotelik samochodowy gdzieś w rowie obok auta :/. Grrr…

    • Stacje benzynowe, eh, My często w aucie przewijamy (3-drzwiowym!).

      Matki są uważane za wygodnickie, z roszczeniową postawą. Tylko jak tu nie przyjmować tejże postawy, kiedy jest tak jak to opisałam?

      • Gajzo

        Yhym, robię to celowo 😀

    • Gajzo

      Fajny byłby taki cykl: Mama w mieście 🙂

      • Fajny. Zdajesz sobie sprawę, że piszesz to na moim blogu 🙂 ?

  • Dobra

    Na palcach u jednej ręki mogę policzyć miejsca dostosowane dla matek z dziećmi, przewijaki. W trójmieście: Galeria Bałtycka ma faktycznie pokój, po remoncie Klif ma klitkę ale ma. Restauracje? Nasza ulubiona La Vita w Sopocie i Gdyni nie ma, przewijałam dziecko na wc 🙁 bo niechciałam na sali, aczkolwiek inni goście robili to. Mnie oburza picie alkoholu, palenie papierosów, głośne rozmowy, wulgaryzmy a innym karmiące matki 😉 Ja raz bardzo wulgarnie się wypowiedziałam na taką uwagę. Siedziałam na ławce, pod drzewkiem w cieniu z małą na rękach, zaczęła podgryzać mi piersi i marudzić a że miałam podwójna luźną bluzkę to myk Małą pod jedną warstwę i jedziemy z koksem i baba do mnie z tekstem, że co ja wyprawiam i że można ściągnąć pokarm na co ja bez krępacji: wie pani gdzie są rybki? ona tak, na co ja, to idź tam babo i sprawdź czy cię tam nie ma! I poszła 😉

    • dorkota

      No i brawo!!

  • Wydaje mi się (ale to moja opinia), że czasem dwie mamy w jednym pokoju dla matki z dzieckiem się zmieszczą. Pamiętam taką sytuację ze wspomnianej w komentarzach Galerii bałtyckiej w Gdańsku. Trzy mamy karmiły swoje dzieci na obszernej kanapie, a ja swojego malucha przewijałam na przewijaku. Dlatego raczej się w takich pokojach nie zamykam. Przede wszystkim ze ze względu na to, że takich pokoi jest mało, karmienie czasem trwa długo.

  • Marta

    W większości galerii w których byłam z małą na szczęście są takie miejsca jak pokój dla matki z dzieckiem 🙂 i cieszę się, bo to na prawdę wygoda i dobrze świadczy o tym, że ktoś myśli o mamach. To samo dotyczy kas w sklepach z pierwszeństwem dla kobiet w ciąży. Taki sklep od razu budzi bardziej pozytywne uczucia, nie mówię tutaj np o starych babach które nie stosują się do tego, a miałam wiele takich sytuacji, że jeszcze przez taką zostałam zaatakowana! że śmię w ogóle skorzystać z takiego pierwszeństwa. Ale to już osobny temat 🙂 Raz mała mi się obudziła w galerii i zaczęła wrzeszczeć o cyckę. Niestety pokój dla matki i dziecka był zamknięty, a ja nie miałam zbytnio jak biegać po galerii i szukać osoby z kluczem, więc skorzystałam z toalety dla inwalidów. A np u nas w Carrefourze jest ślicznie zrobiony taki pokój, ściany pomalowane w stylu łąki, motylków itp. stoi super wygodny fotel na środku, ale jest taki minus, że drzwi nie zamykają się na klucz od strony wewnętrznej, więc podczas karmienia ktoś może wleźć. Nie miałam jeszcze takiej sytuacji, ale sądzę że ktoś na pewno tak miał. Fajnie, że takich pokojów i miejsc przyjaznych matce z dzieckiem powstaje w Polsce co raz więcej i że ktoś myśli o nas mamach i o potrzebach naszych pociech 🙂

    • Wiesz, że tu też malunki były, ale pod sufitem prawie ;).