EMIGRACJA

To była najłatwiejsza decyzja w życiu!

Telewizor szumiący w tle, radio na parapecie odartym z resztek najtańszej farby olejnej, której zapach unosił się w powietrzu jeszcze przez kilka miesięcy. Sąsiedzi. Rodzina. Wszyscy zadają ci to samo pytanie, chociaż doskonale znają odpowiedź. Powrót z UK planuje większość Polaków, wiesz?

Gówno prawda. Emigrant musi mieć płuca, które będa potrafiły oddychać innym powietrzem. Musi mieć głowę na karku i dźwigać wszystkie złe emocje. Serce ze stali, bo inaczej pęknie przy pierwszej okazji. Emigrant nie lubi tego pytania.

Powrót z UK był zaskoczeniem…nawet dla nas samych. Tak szybkiej i prostej decyzji nie można przewidzieć. Trzeba ją podjąć.

Wyjeżdżają tylko nieudacznicy. Kto wraca?

Wyjeżdżają nieroby, którzy chcą kombinować gdzie indziej. Nieudacznicy, którzy nie potrafią nic zrobić od początku do końca i lecą za granicę po zasiłek. Podobnie mówi się o tych, którzy wracają. Inwektywy przekraczają ilość palców zdrowego człowieka.

  • Pisior! Na bank wraca wyborca partii rządzącej! W końcu obecnie Polska to kraj mlekiem i miodem płynący i ludzie masowo wracają, żeby wspierać ulubieńców z Wiejskiej. Sorry, ale nie.
  • Doił doił i nie wydoił! Znaczy, że typowy kombinejszyn, co to myślał, że mu zasiłek w UK spadnie z nieba. Nie udało się tej dojnej krowy wykorzystać, więc wraca żeby chociaż 500+ dostać.
  • Znowu w życiu mu nie wyszło. Pewnie nie zna języka, nie mógł znaleźć pracy, koszty utrzymania go zjadły i stwierdził, że lepsza polska słoma z butów.

Takich opinii, dla większości krzywdzących, jest cała masa. Tymczasem razem z falą emigracji 10 lat temu wyjechały historie ludzi chcących skosztować innego życia. Byłam wolna jak ptak – bez dzieci i zobowiązań, ale ze strachem, który skuwał mocniej niż kredyt. Ludzie wracają – osiągnęli założony cel i mają szansę go zrealizować. Trzy lata temu razem ze mną i moim macierzyństwem, wyjechały wszystkie obawy, strachy i niezrealizowane marzenia. Myślałam, że nie wrócę. Umrę daleko od domu.

Istnieją ludzie, którzy nie mogą się odnaleźć na obczyźnie. Znajomość języka czy nieumiejętność znalezienia pracy? Nie! To uczucie, że twoje serce ktoś wyrwał i nadał 1st class pocztą królewską. Tkwisz i czujesz, że twoją krew pompuje nie ten klimat, brakuje flow.

Strzał, jest oferta. Praca marzeń, dobra kasa. Nie masz nic do stracenia, pragniesz wyzwań. Chcesz, żeby życie nie było jak dziwka i dało coś od siebie. Na emigracji brakuje ci tylko jednej rzeczy, najważniejszej. Pakowanie walizki masz opanowane do perfekcji – tyle razy chciałaś wracać.

Trzaskasz drzwiami. Na poczcie zostawiasz portfel ze zdjęciami dzieci. Gubisz siebie.

Dlaczego wróciliśmy?

Tęsknota jest okrutna w swojej naturze – za rodzicami, którzy potrzebowali mojej pomocy, za siostrą i bratem, za kontaktem moich dzieci z kuzynami, za domem, w który włożyłam mnóstwo miłości, czasu i pieniędzy, za każdą rośliną w ogrodzie, za zapachem powietrza zimą, za śniegiem i mrozem, za ciepłem kominka i mgłą nad polami. Tęskniłam też za mentalnością, na którą nawet teraz narzekam (i to okrutnie), ale to jak urodzić się w lesie i wyjechać z lasu. Zawsze będzie brakowało drzew i szumiących na wietrze liści.

Mieliśmy w planach powrót z UK po 10 latach. Po roku mówiłam o pięciu, po trzech latach zostaliśmy w czasie wakacji. Nie chcę już czuć strachu.

 

Co się zmieniło w Polsce przez 3 lata?

Szczerze? Nadal tkwimy jedną nogą w bagnie. Niedopracowane systemy, niepotrzebne szczegóły, krzywdzące przepisy. Taki przykład: Poczta Polska wprowadziła możliwość nadawania przesyłek, do których znaczki kupuje się przez Internet, samemu drukuje, nakleja. System jest kłopotliwy zarówno dla nadawcy, jak i personelu PP. Wiecie, że na poczcie jest wciąż XIX wiek i panie napierdzielają stemplami po paczkach? Dżizas!

Powietrze nadal śmierdzi, wieś dogania miasto w poziomie zanieczyszczenia. Sąsiedzi nadal palą odpady na podwórkach. Starsze panie wciąż upominają, że za brak czapeczki ktoś nas zamknie do więzienia dla rodziców. Kamienie na polnych drogach ciągle leżą w tych samych miejscach.

Wrocław zmienia się, dostosowuje, idzie z duchem czasu i bardzo mu z tym do twarzy. Ciągle powstają nowe, interesujące miejsca. Imaginarium, galerie (nie handlowe!), ciekawe wystawy, zajęcia dla dzieci, restauracje. Nawet osiedlowe pchle targi wracają do łask! Gdańsk, Kraków, Warszawa – wciąż mnie zachwycają.

Czy planujemy kolejny wyjazd?

W najbliższym czasie nie, ale w dłuższej perspektywie czasem pojawiają się między nami rozmowy o wyjeździe. Obecnie staramy się fajne rozwiązania podpatrzone w Anglii przenieść na polski (niezbyt podatny) grunt.

Powrót z UK – o czym pamiętać?

Jeśli mieszkasz w Anglii i zastanawiasz się nad powrotem, musisz sprawę poważnie i dokładnie przemyśleć.

  1. Formalności. Odpowiednio wcześniej musisz zrezygnować z wynajmowanego mieszkania, w zależności od umowy najmu okres wypowiedzenia zazwyczaj wynosi od 1 do 3 miesięcy.
  2. Jeśli masz dzieci, ten punkt będzie dla ciebie bardzo ważny. W Polsce obowiązek szkolny zaczyna się później niż w Anglii. Jeśli maluch został zapisany do szkoły (jak nasz starszak), należy powiadomić placówkę, że dziecko nie będzie uczęszczało na zajęcia. Zwolnicie miejsce innemu maluchowi i nikt was nie będzie ścigał za nieobecności. Warto w tym samym czasie rozglądać się za przedszkolem w miejscu, do którego wracamy.
  3. Uporządkuj wszystkie formalności: rachunki i umowy. Pamiętaj o spisaniu stanu liczników w dniu opuszczenia lokum i rozwiązaniu umów, jeśli to możliwe. Umowy na czas określony w wyjątkowych przypadkach można rozwiązać przedwcześnie bez płacenia kary, jeśli odpowiednio uzasadnicie swoją decyzję.
  4. Jeśli nie masz za dużo rzeczy – nie masz problemu. Ominie cię procedura przeprowadzki i słonej zapłaty za przewóz dorobku. Nam udało się zabrać wszystko jednym transportem, średniej wielkości ciężarówką. Sporo rzeczy zostawiliśmy w Anglii. Zwłaszcza tych, których już nie będziemy używać lub których zabranie było nieopłacalne.
  5. Rzadko zdarza się, żeby ktoś podejmował decyzję ad hoc, jak my. Gdyby nie to, że mamy w Polsce dom, być może dłużej byśmy się zastanawiali, bo musielibyśmy w pierwszej kolejności ogarnąć mieszkanie. Wątpię, by ktokolwiek o tym zapomniał ;).
  6. Praca! W najlepszej sytuacji są osoby pracujące zdalnie (jak ja i mąż). A reszta? Wcale nie ma gorzej. Jeśli radziłeś sobie za granicą, z obcym językiem, powinieneś poradzić sobie i w Polsce. Niestety, na tym samym stanowisku w większości przypadków zarobisz mniej niż w UK, ale koszt życia w Polsce jest mniejszy. Tylko to masło wszystkim doskwiera ;).

 

Powrót z UK był najłatwiejszą decyzją w moim życiu, bo nie musiałam się nad nią zastanawiać. Przyniósł mi ulgę, dał spokój, którego dawno nie czułam.  Jestem w domu. I czasem mnie to przeraża.

Share: