CZYTAM

Potatoes, tomatoes czy jakoś tak.


Nie to, że jestem głupia – nie jestem. Może trochę roztargniona, a ostatnio nawet nosem pociągam, znaczy że jesień idzie i przeziębienie w drodze. Znam siebie jak nikt inny i dlatego zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo omylna ze mnie istota.

Dziś wypada Międzynarodowy Dzień Blogera, więc postanowiłam pokazać trochę prawdziwej siebie, jednocześnie podnosząc Cię na duchu.

Jeśli obserwujesz mnie na Instagramie, wiesz że notorycznie i z uporem maniaka zamiast hasztagu #tomatoes piszę #potatoes, chociaż tak prawdę mówiąc ani w wegetariańskich kanapkach ani tortillach z kurczakiem nie serwowałam ziemniaków. Potem śmieję się z siebie do łez (tak, potrafię się z siebie śmiać). Niektórzy nawet myśleli, że gdzieś pod suszonymi pomidorami, rukolą, bazylią i mozzarellą te ziemniaki faktycznie ukryłam. Niestety, to tylko pobożne życzenie.

Jako dziecko, a i teraz mi się zdarza, irytowało mnie przeogromnie, kiedy własna rodzicielka nazywała mnie Martą (siostra) lub Ewą (ciocia), a do siostry zwracała się per Ania. Siostra z kolei woła własną córkę moim imieniem, bo takie małe, plączące się między nogami, kojarzy jej się właśnie ze mną. A dziś? Potrafię na kota zawołać Antek, a na Antka Lola i, chwała bogom, jeszcze nie mają mi tego za złe.

W ciąży zapominasz imion, zwrotów, położenia różnych przedmiotów? Przyzwyczaj się. Ja musiałam, bo niestety po porodzie nie tylko nie minęło, ale jeszcze się pogłębiło i udzieliło mężowi. Jeśli się doczekamy własnego herbu, powinno być na nim wyryte „nie widziałeś może?” albo „nie wiesz gdzie jest?”. To będzie takie nasze!

Zdarzyło Ci się kiedyś, że puste opakowanie po jogurcie wrzucasz do zlewu, widelec ląduje w kuble na śmieci, a papier toaletowy odkładasz na kuchenną półkę? Ja mam to ciągle! Najczęściej w ostatnim momencie, kiedy ręka już wisi nad miejscem docelowym, opamiętuję się ale bywa też inaczej.

A już najgorzej jest, kiedy się stresuję. Od razu zaczynam gorzej słyszeć (Iwona pamiętasz „Nieznośną lekkość bytu” którą zamieniłam w „Nieznośną rękojeść odbytu”?), a wstyd co chwilę dopytywać o co biega, więc sobie sama dopowiadam. Do tego język plącze się jak po paru głębszych i sama czuję potrzebę powtarzania wszystkiego po dwakroć w obawie, że tym razem to kto inny dopowie sobie co Anna miała na myśli.

Mogłabym jeszcze wymieniać, ale wydaje mi się, że już wystarczająco podbudowałam Twoje ego. Ty się nie mylisz, prawda?

.


  • Grzegorz Przybyl

    Siostra podoba mi sie jak piszesz. Patrzę przez pryzmat tych 2 lat różnicy, na malutką Anię, a tu taka niespodzianka…

    • Chciałeś powiedzieć 12 :). Dzięki braciszku :D.

      • Dominika Grzybek

        Ania mam dokładnie tak samo ! Przed ciążą wiedziałam gdzie leży każda mała rzecz w domu, w ciąży ta umiejętność przepadła. Mój mąż musiał nauczyć się zapamiętywania gdzie, co jest. Najgorsze z tego wszystkiego jest to, że bardzo często brakuje mi słów :-(. Słyszałam gdzieś, oczywiście nie pamiętam gdzie, że każda ciąża zabiera nam około 3% zdrowia. W moim przypadku chyba szarych komórek, bo fizycznie póki co wszystko ok 😉

        • Kiedy pamięć była regularnie trenowana (szkoła, studia, kursy) wtedy wszystko było ok. Potem się rozleniwiła, ale to związane także z tym, że jesteśmy strasznymi bałaganiarzami. Nie odkładamy na miejsce itp. potem ciężko znaleźć cokolwiek :D.

  • kozbajaruda

    Ja z kolei muszę się głęboko zastanowić czy firanki wiszą na karniszu czy na żylandoru… ale zdarza mi się też pomylić brwi i rzęsy o.O

    • Karnisz i żyrandol? Serio? Świetne :D.

      • kozbajaruda

        Serio, serio:) ale i tak więcej problemów przysparzają mi mylenie brwi/rzęs, mina moich kolerzanek jak mówię że byłam na regulacji rzęs BEZCENNA!

  • Anna Rymaszewska-Dybała

    Oj tam, to wszak nie galopująca skleroza, tylko delikatne roztargnienie, właściwe wyrafinowanej damie. Prawdaż 🙂

    • Wyrafinowana dama, kwintesencja mnie, faktycznie :v