WROCŁAW

Polska nie jest taka straszna, chociaż trochę wciąż jest.

polska

Polska jaka jest, każy widzi. Nie jest tajemnicą, że od pewnego czasu przebąkujemy z mężem o powrocie do ojczyzny. Zwłaszcza dla mnie emigracja okazała się dość trudna, znacznie trudniejsza niż myślałam! Sądziłam, że twarda ze mnie babka, wszystko zniosę, a tu psikus. Najzabawniejsze jest jednak to, że dziś mija trzeci tydzień w Polsce i każdy z członków naszej rodziny ma wyrobioną (przeważnie negatywną) opinię na temat Wielkiej Brytanii bywając w niej ledwie od czasu do czasu. Podają nam przykładowe argumenty do powrotu, tymczasem żaden z nich nie jest naszym argumentem…

Multi-kulti.

Jeden wuj nie cierpi Muzułmanów, „ciocia” ma poglądy antysemickie, wszyscy razem są wciśnięci do worka o nazwie „ciapaty”. Słowo powtarzane na forach, grupach, przekazywane kolejnemu pokoleniu rasistów. Sorry, trzeba być rasistą żeby tak nazywać drugiego człowieka. Poza tym wiadomo – terroryzm. A kiedy mówimy jakie jest nasze zdanie zawsze wychodzi na to, że jesteśmy zbyt młodzi, by cokolwiek wiedzieć na temat polityki światowej.

Rasizm.

Olaboga. Dokładnie te same osoby uważają, że Anglicy to rasiści, którzy nienawidzą biednych bogu ducha winnych Polaków. Cytując jedną z pań z najbliższej rodziny „po co tam siedzicie? Żeby Angole was opluwali?”. Zdarza się, że czujemy niechęć bijącą od Anglików. Bywa, że są uprzedzeni i z góry relację z Polakami skazują na niepowodzenie. Ale litości! Niczym nie różnią się w tym od rodaków, którzy potrafią zachowywać się zaczepnie, niegrzecznie i prowokacyjnie. Uważam, że jesteśmy w UK gośćmi i powinniśmy szanować gospodarzy. Są tak samo doskonali, jak Polska dla Ukraińców if you know what I mean.

Pogoda.

O co wszystkim chodzi z tą pogodą? To jedna z tych rzeczy, które mi na maksa odpowiadaja w Anglii! Polubiłam deszcz i chłodniejszy klimat. Upał, który aktualnie trwa w Polsce strasznie nas wszystkich męczy. Mąż już wrócił do UK i cieszy się codziennie z deszczu podlewającego ogródek i oczyszczającego aurę. Poza tym wybaczcie, tam jest czym oddychać. Powietrze w Polsce, szczególnie w mieście, okropnie śmierdzi i dusi. Wystarczy krótka podróż samochodem i dzieci zaczynają szukać czystej cząsteczki powietrza jak ryby wyciągnięte z wody.

Nikt nie wie, że…

Do Polski gna nas:

  • Tęsknota za bliskimi. Tak duża, że przestaje się liczyć cokolwiek innego.
  • Ukochany Wrocław i nasza podwrocławska wieś, która jest i będzie zawsze naszym domem.
  • Przyjaźnie i relacje, które dzięki emigracji dużo zyskały, ale jednocześnie straciły czas nie do odzyskania.
  • Nasz ogród. Właśnie odkryliśmy, jak wiele potrafi się zmienić w ciągu trzech lat! Mówcie, co chcecie. Mamy przepiękny kawałek ziemi i marzymy, żeby nadal go uprawiać.
  • Polska. Ze swoimi wszystkimi niedoskonałościami. Nie tęsknimy za zdewastowanymi drogami, popisanymi budynkami, ludźmi bez uśmiechu i zasad, brudnym, śmierdzącym powietrzem, urzędem skarbowym 😉 i chorymi zasadami opłacania składek ZUS. Ale tęsknimy za tą naszą niedoskonałą Polską, bo jest piękna i nasza.

Kolejny wpis poświęcę na opisanie kilku atrakcji we Wro, jeśli wybieracie się do tego pięknego miasta.
Jeśli podobał Wam się ten wpis, kliknijcie like na facebooku -> SIMPLYANNA.