WROCŁAW

Polish lody we Wrocławiu.

Polish lody

Istnieją od niedawna ale tak, jakby byli w tym miejscu od lat. Nie bez przyczyny robią karierę (i lody) w zawrotnym tempie. Bema ma coś w sobie, to już drugi lokal, do którego ustawiają się tasiemcowe kolejki. Znam ich sekret i za chwilę go Wam zdradzę, ale najpierw…polish lody.

Jeśli chcesz zjeść lody w Polish lody, masz dwie opcje. Albo zarezerwuj sobie 30 minut i czekaj grzecznie na swoją kolej, albo od razu wchodź do lokalu i kup na wagę. Niektórych cena odstrasza, choć moja opinia jest taka: są smaczne, dobrej jakości, naturalne, dlatego tyle kosztują. Nie trzeba jeść od razu 4 porcji, można sobie tę przyjemność dawkować.

Polish lody 2

Polish lody 3

DSC_0490

Chcę ich polecić (chociaż mi za to nie płacą, a szkoda!) bo: są z mojej ulubionej dzielnicy, obok ulubionej piekarni, w której zawsze dostanę informację o składzie wypiekanego na miejscu pieczywa, robią naprawdę dobre lody i wstrzelili się świetnie w panujące trendy. Poza tym mają genialną nazwę! Polish lody i od razu wiesz o co chodzi.

Kupili mnie lodami śmietankowymi – tak po prostu. Tymi podstawowymi. Dlaczego? Bo bliźniaczo podobne robię w domu, mają doskonale wyczuwalny smak mleka. Poza tym codziennie zmieniają “asortyment”. Na ich profilu na fb dowiecie się, co będzie serwowane kolejnego dnia. Lody o smaku nutelli? Nie! Te lody były jak nutella. Żurawina, malina z miętą a może agrest? Naprawdę się cieszę, że mam do nich obecnie kilka kroków i mogę się dopasować, kiedy nie ma kolejki. Pomimo drobnych problemów organizacyjnych (dużo pań przy małym okienku), warto.

Geniusze? Spece od marketingu? Też nie. Takie lodziarnie już istnieją. Ale wiecie co? Dobre zawsze się obroni. Uwierzcie – nawet kolejka jest zachęcająca. Skoro tyle osób stoi = dają coś smacznego. Proste? Nie sądzę. To na pewno masa pracy, poświęcenia, czasu, burzy mózgów. Właściciele mają nadzieję, że i w zimie klientela dpisze. Jak sądzicie? Jecie lody zimą? Ja tak!

DSC_0501

DSC_0506

DSC_0496

DSC_0498