Druga część polecanych przeze mnie piosenek. Mniej lub bardziej znanych i lubianych. Dlaczego? Bo tak chcę! Bo ja rządzę! O! Gdzieś człowiek musi, w domu własne dziecko daje mi bana.

1. Mikromusic – Takiego chłopaka.

Z powodów, których nie wymienię, kojarzy mi się z liceum :). Na początku podchodziłam sceptycznie – jak pies do jeża. Ale Takiego chłopaka mnie przekonało, wciągnęło, zawirowało i wiem, że zostanie na dłużej. Nie tylko ta piosenka. Pozostałe też są fajne.

2. Afromental – Rollin’ with you.

„Nie brzmi jak polskie” – to prawda. I komplement, niestety.

3. Beyonce – Drunk in love.

Komercha? No pewnie, że tak. Ale fajna, świeża. Tani teledysk, bo niczego więcej w nim nie trzeba. Ja to lubię.

4. Frank Sinatra – The way you look tonight.

Ten kawałek chyba  już zawsze będzie mi się kojarzył z Przyjaciółmi i Janice, która nagrała mixtape dla Chandlera a on nieopatrznie dał kasetę jako prezent Monice.

5. Jay-Z & Alicia Keys – Empire state of mind.

Nigdy mnie nie ciągnęło do Nowego Jorku. Albo bym się od razu zgubiła, albo ktoś by mnie postrzelił (a przy odrobinie szczęścia zastrzelił). I pewnie nawet by mnie tam nie wpuścili. Zostałabym w terminalu (oglądaliście film Terminal?). Jay-Z pojawia się dziś już drugi raz. To pewnie jakiś znak, ale jeszcze nie wiem czego dotyczy.

 

Teraz możesz mi prosto w twarz (wirtualną, owszem, ale zawsze) powiedzieć przy której pomyślałaś „o matko, jaki gniot”! A może którejś nie znałaś? Jak jest?