Chciałabym, żebyśmy się lepiej poznali. Ja dam coś od siebie, a Wy od siebie. Nieodłączną częścią mojego życia są książki i muzyka. Udoskonalają je, wzbogacają. Sprawiają, że nie wieje nudą. Dlatego właśnie…

Raz w miesiącu, choć częstotliwość zależy od tego czy Wam się ten pomysł spodoba, na blogu będzie publikowana playlista złożona z 10 utworów, które lubię, cenię albo z czymś mi się kojarzą. To nie są przypadkowe kawałki a solidnie wybrane z ogromu ukochanych. Można zauważyć pewne tendencje i nurty choć przekrój mam naprawdę szeroki, o czym za chwilę się przekonacie. Dzisiejsza playlista przypomniała mi coś, o czym wiedziałam już dawno, tylko nie było okazji tego rozwinąć. Otóż nie przepadam za śpiewającymi kobietami. Wyjątek robię dla kilku rodzimych wokalistek, których walory cenię i kobiet posiadających niski głos, zachwycający mnie w sposób szczególny.

Jak Cesaria Evora na przykład….aksamitny, czasem chropowaty, spokojny. Bosa osobowość.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Zaraz za Cesarią Evorą, podaję na talerzu Buena Vista Social Club, nieodmiennie kojarzący mi się z wakacjami panowie. Umilali mi wszystkie przerwy podczas zajęć na Politechnice Wrocławskiej.

Dzisiaj Budzik zasnął przy poniższym, niestety śpiewałam ja a nie Frank Sinatra. Muszę częściej wracać, świetnie koi zszargane nerwy.

Kiedy miał kilka miesięcy zasypiał przy….nie pamiętam czy słuchałam w ciąży. Raczej na pewno chyba prawdopodobnie tak.

Parę razy próbowałam zaśpiewać młodemu cokolwiek z zestawu RHCP. Szkoda, że sama siebie nie mogłam słuchać, byłoby łatwiej.

Pamiętacie Siarę z Killera? A kojarzycie, że śpiewał w Akademii Pana Kleksa (nawiasem mówiąc nie mogę się doczekać aż Budzik ją odkryje, do tej pory nic tak fajnego nie powstało, same zagramaniczne Shreki).

Często nucę. Nie wiem czemu, bardzo szybko wpadła mi w ucho na płycie Playboya (nie pamiętam, z którego roku ale znajdowały się na niej też m.in. 7 seconds Youssou N’Dour ft.Neneh Cherry)

Zdaję sobie sprawę, że czytają mnie dorośli a nie dzieci. Może jednak koło Twojej nogi właśnie kręci się berbeć i też chce coś zobaczyć? To co, mama? Pokażesz?

Teraz coś wspomnieniowego. Leciało, kiedy jechaliśmy na porodówkę!

Dzisiejszą, pierwszą (może ostatnią? Powiedz, że nie!) playlistę zamyka trzecia w tym zestawieniu piosenka służąca wprowadzeniu Budzika w objęcia Morfeusza. Nigdy nie śniłam o Warszawie ale kocham ten utwór.

Koniec części pierwszej. Będzie kolejna? Ty mi powiedz :).

 


  • mirmis

    Musi być 😀 .Umiliłaś mi dzisiaj obowiązki domowe :*

    • Super 🙂 chociaż szkoda, że więcej chętnych nie ma ;).

  • Aleksandra

    Chop suey rządzi i u nas:) Wprawdzie nie próbowaliśmy jako kołysanki, ale do „potańczenia” i owszem. Na uspokojenie „Stand by me”, pamiętne jeszcze z czasu brzuchowego:)

    • Super, myślałam że tylko ja puszczam coś mocniejszego niż wlazł kotek na płotek ;).

      • Aleksandra

        Nie no dziecięciu trzeba wpoić co nieco, póki jeszcze elastyczne. Na przedszkolne biedroneczki w kropeczki i inne ogórki przyjedzie jeszcze czas;)

  • No i przypadkiem odkryłam tajemnicę!