DZIECKOOPINIE

O zgrozo! Czas na wybór wózka.


Znasz to uczucie? Budzisz się, a Twoja ręka jest właśnie tam – w nocniku. Możesz pogmerać, zamieszać i chlapać ale lepiej zrobisz, jeśli ją natychmiast wyjmiesz i zabierzesz się do pracy. Przed Tobą wybór ważny, choć czy najważniejszy – polemizowałabym. Zostałam poproszona i niniejszym spełniam prośbę o post, w którym opiszę wybór wózka dla dziecka. Jesteś pewna, że wiesz na co zwrócić uwagę i czego oczekujesz?

Wyglądało to mniej więcej tak. Półmetek ciąży. Wiadomo, że od połowy czegokolwiek, co można ująć w ramy czasowe, dni zaczynają zapierdzielać jakby się nażarły proszku na przeczyszczenie i urządzały wyścigi do kibelka. Pomyślałam wtedy, że jeśli NATYCHMIAST nie kupimy wózka, to nie zdążymy do rozwiązania, a zupełnie nie podobała mi się opcja zakupu po narodzinach malucha.

* Pierwsza rzecz, o której musisz zdecydować, to czy wózek ma być nowy czy używany. Uznaliśmy, że wehikuł ma służyć tylko Budzikowi i nie będziemy go trzymać dla kolejnego dziecka. Postawiliśmy na używany. To trochę jak z samochodem. Wyjeżdża z salonu i od razu traci na wartości nawet, jeśli właściciel będzie nim jeździł tylko do kościoła. Zarówno nowy, jak i używany wózek mają swoje plusy. Nowy to zazwyczaj nowszy design, bezwypadkowość ;), znana historia czyli jej brak i to, że po prostu jesteś  pierwszym użytkownikiem, co może Ci sprawiać frajdę, choć kompletnie tego nie rozumiem. Używany pojazd to niższa cena i możliwość kupienia sprawdzonego, a już niedostępnego modelu. Mniej więcej tym się kierowaliśmy.

* Jestem kobietą, trudno to ukryć. I jak większość kobiet (choć tak naprawdę przy zakupie samochodu nie kieruję się jego kolorem) zwracałam uwagę na kolorystykę wózka. Przecież nie kupię różowego albo żółtego, do którego muchy będą się kleić. Wiedzieliśmy, że będziemy mieć syna i w grę wchodziły: szarości, beże, brązy, khaki i czerń. Znaleźliśmy nasz model akurat w kolorach czerni i bieli, co nam odpowiadało. Z perspektywy czasu oceniam, że jest praktyczny.

Pranie po poprzednim maluchu nie sprawiło mi żadnego problemu. I tu mała uwaga: jeśli decydujesz się na używany wózek sprawdź, czy wszystkie elementy będziesz w stanie zdjąć i wyprać. Generalnie, rozważając używkę, dobrze znać model wózka. Mieliśmy okazję powozić naszym Ox-Fordem 😉 wcześniej, dlatego się na niego zdecydowaliśmy. Ponadto cena była baaardzo kusząca. Nie wiem, czy kupilibyśmy go jeszcze raz, bo ma kilka mankamentów, o czym na końcu.

Priorytety, czyli to co MUSIAŁO być.

1) REGULOWANA RĄCZKA. Widoczna gołym okiem dysproporcja wzrostu mojego i TB poniekąd nas do tego zmusiła. Przymierzaliśmy się do wózków bez takiej regulacji i niestety: albo mi drętwiały ręce albo TB musiał się schylać.

2) Pompowane, duże koła do jazdy w terenie. Pisałam już kilkakrotnie, że nasze wsiowe tereny są dalekie od doskonałości. Wózek każdego dnia pokonuje błotniste trasy, leśne ścieżki i polne drogi. Tylko pompowane i duże koła dają mi gwarancję, że nie zakopię się z małym w pierwszym lepszym bagnie, wołając o pomoc…nikogo ;).

3) Duża gondola. Pomijając wygodę dla dziecka, miałam spokój i nie martwiłam się, że za chwilę wsadzę do spacerówki dziecko, które jeszcze nie potrafi siedzieć, nawet kiedy obłożę je ze wszech stron poduszkami (nawiasem mówiąc: nie róbcie tego!).

4) Spacerówka w zestawie, koniecznie z regulowanym oparciem. Myślę, że nie trzeba tego wyjaśniać. Bez sensu kupować od razu dwa wózki, a regulacja oparcia przydaje się, kiedy jakimś cudem Budzik przyśnie w wehikule.

5) Możliwość szybkiego i łatwego złożenia oraz rozłożenia wózka. To, że ledwo mieści się do bagażnika, jakoś pominęliśmy :).

Kompletnie nie interesowały mnie (no dobra, może nie kompletnie ale zdecydowanie mniej):

1) Waga wózka. Gdybym mieszkała w bloku, np. bez windy, albo wiedziała, że codziennie będę musiała dźwigać ciężar wózka + dziecko, ten punkt znalazłby się na liście wyżej. Dla mnie waga jest nieistotna. Do samochodu wózek pakuje TB, a po schodach nie spaceruję. Kilka razy zdarzyło się, że we Wrocławiu musiałam pokonać jakąś przeszkodę, ale zazwyczaj znajdowała się dobra dusza do pomocy. Tak czy inaczej wózek jest na tyle duży, że złapanie go w pojedynkę z dzieckiem w środku (bo przecież go nie wyjmę i nie położę na środku ulicy, żeby mi było lżej) jest trudne, żeby nie powiedzieć nierealne.

2) Zawieszenie. Fakt, byliśmy nastawieni na paskowe, ale nie wiem jak by się sprawdziły sprężyny dlatego nie przywiązywałam do tego wagi.

3) Koszyk na zakupy. Nasz jest materiałowy. Zaletą tego typu koszyka jest brak dziur, jak w metalowym, więc można do niego bez problemu wrzucić mniejsze elementy i się nie zgubią. Minusem jest trwałość. Załadowany do pełna wisi nisko i można go uszkodzić.

4) Obecność moskitiery i folii przeciwdeszczowej, aczkolwiek zaznaczam, że ich używam i są bardzo przydatne!

Nasze błędy przy wyborze wózka:

1) Czasami, ale tylko czasami, kiedy jestem w mieście, brakuje skrętnych kół żeby wyminąć tych wszystkich ludzi, którzy nie kumają że jestem potworem wózkowym.

2)  Więcej nie ma. Autentycznie dobrze się powozi, spełnia swoją rolę, kupiliśmy go w idealnym stanie choć design do najpiękniejszych nie należy. Dziś wybrałabym inny wózek, ze względu na wygląd.

DSC_0238

Wbrew pozorom nie wystarczy, żeby jeździł. Musi zapewniać komfort i bezpieczeństwo dziecku. Sprawiać, że czas spędzony w wózku będzie na tyle miły, że z chęcią wsiądzie do niego jeszcze raz. Prawdopodobnie, a raczej na pewno inny wózek sprawdzi się w miejskiej dżungli, a inny na wiejskich bezdrożach. Dobrze, żeby się podobał i, wybaczcie właściciele brzydkich wózków, nie jarał po oczach. Jeśli swój wózek uważasz za idealny, napisz na co zwracałaś/zwracałeś uwagę przy jego wyborze. Pomożesz dokonać wyboru przyszłym rodzicom (w końcu ktoś jest bardziej zielony niż ja!).


  • Aniu – nie napisałaś o najważniejszym: jak się wózek prowadzi! Są
    modele, które prowadzi się jedną ręką (te ze skrętnymi kołami), takie,
    które trzeba pchać całym ciałem (modele stare i… polskie), przy
    pięknym Stokke lata cała gondola tak, że bałabym się o dziecko, przy
    innych lekko drga, wprawiając dziecko w błogi stan, a czasami jest
    umocowana na sztywno. Ogólnie – jak się prowadzi i jak się zachowuje w
    czasie jazdy – to jest priorytet dla matki. Ja przejechałam kilometry w
    centrach handlowych z pustym wózkiem (mąż zostawał w sklepie jako
    zastaw) zanim podjęłam decyzję.

    Ważne jest też, czy mieści się do
    bagażnika. My to sprawdzaliśmy. Te z dużymi kołami (jak Twoje) często
    się nie mieszczą. Poza tym waga (nie mieszkam w bloku, ale przecież
    schody są wszędzie! Ja natrafiam na nie na każdym kroku! Nie wyobrażam
    sobie nie mieć wózka, którego nie można podnieść z dzieckiem!
    Utknęłabym, bo ludzie nie zawsze są skorzy do pomocy…), zawieszenie
    (chodzi o wygodę dziecka), jak jest zabudowany daszek (czy dobrze osłoni
    od wiatru, słońca).

    Aha – używanych niektórych firm nie powinno się kupować, bo są awaryjne – tu wystarczy poczytać internety.

    I
    najważniejsze: nie ma wózka idealnego. Spędziłam tygodnie, wybierając
    wózek i to zawsze jest wybór najmniejszego zła. Na jakie wady jestem w
    stanie przymknąć oko, a jakich nie zaakceptuję?

    PS Są jeszcze wózki z nieregulowaną rączką? Chyba nie…

    • U mnie nie ma ani jednego schodka. We Wrocławiu jestem raz na tydzień/dwa tygodnie więc to nie jest kłopot.

      Nasz wózek prowadzi się lekko, ale skrętnych kół czasem brakuje, na zakrętach trzeba go unieść. Chyba wiadomo że trzeba zrobić jazdę próbną przynajmniej po sklepie. Tak jak napisałam, kupowaliśmy model który znamy więc wiedzieliśmy co i jak. Zarówno prowadzenie, waga, awaryjność, możliwość złożenia, wygoda etc. – my to wszystko znaliśmy. Przy używce warto wiedzieć na co się decydujemy. Nasz jest produkcji Mikado, nie narzekam.

      Każdy zwraca uwagę na co innego. Dla mnie waga nie miała znaczenia większego niż wielkość gondoli czy duże koła. Nie jest to najcięższy wózek, może dlatego jakoś tak potraktowałam to mimochodem. Zawieszenie świadomie wybraliśmy paskowe, doskonałe do kołysania, na wertepy ale np. przy podnoszeniu najpierw unosi się gondola a potem trzeba dźwignąć resztę, to minus.

      Tak, są wózki bez regulacji. Głównie starsze modele, ale nie tylko.

    • Ven

      oo Ilona dobra informacja 🙂 Napisz proszę jaki macie wózek (model). Dzięki.

      • Joolz – mają tylko jeden wózek :).

        Prowadzi się najlepiej ze wszystkich wózków w sklepie – jedną ręką :). Jest też najlżejszy (11 kg) i najmniejszy po złożeniu (składa się też jedną ręką). Ma pompowane koła tylne, przez co nadaje się do jazdy terenowej. Ale i do miasta, bo przednie są skrętne (blokowane – tu trzeba uważać, bo w tańszych wózkach i tych z drugiej ręki blokada się psuje). Ogólnie nie wyobrażam sobie nie mieć przednich kółek skrętnych – jak poprowadzisz w sklepie, to zauważysz różnicę 😉 – bez skrętnych trzeba wózek podnosić i przestawiać, ze skrętnymi „płynie” sam. Blokada jest potrzebna tylko w błocie, na kamieniach, leśnych ścieżkach itp., w mieście nie (czyli jak wózek głównie do miasta – może jej nie mieć).

        Minusy mojego wózka: brak dodatkowego wyposażenia w cenie (torby, moskitiery, itp. – za wszystko trzeba dopłacić); wielkość spacerówki (to kubełek), więc tak do 1,5 roku; przednie koła „zbierają” błoto i trzeba co rusz czyścić :(.

        • Właśnie dlatego tylko we Wro brakuje mi tych kółek.

        • Ven

          Ilo dzięki zaraz zobaczę 🙂 Wiem jaką zmorą jest brak skrętnych kół i co trzeba robić aby zmienić kierunek jazdy – masakra.

  • hehe, to ja napiszę jak kupowaliśmy nasz wózek
    w oczy wpadł mi jeszcze na długo przed ciążą, potem w ciąży pokazałam mężowi – na zdjęciu mu się nie spodobał, za to na żywo jak najbardziej – szybki mail do znajomej, która akurat miała taki wózek, czy poleca – i decyzja podjęta 🙂
    i nie żałujemy decyzji – wózek sprawdził się doskonale przez cały czas, kiedy był używany przez nas i naszego syna – do tego stopnia, że nie kupowaliśmy już dodatkowo lekkiej parasolki
    a wózek – to stokke

    • O proszę, to zdanie co do Stokke inne niż Mamuni!
      My jednak będziemy kupować parasolkę, w mieście się lepiej sprawdzi niż nasz grzmot :D.

      • Stokke nadaje się tylko do miasta.
        Co więcej – raczej do centrum handlowego niż na nierówne chodniki. Nie ma porządnych kół (tylko małe, piankowe)!
        Odkryta buda nie zasłania dziecka ani przed wiatrem, ani przed słońcem. W daszku są szpary! Więc bez folii przeciwdeszczowej ani rusz. Gondola cała lata. Źle się prowadzi (czyli znowu – tylko na idealnie prostej drodze). Bardzo mała spacerówka (raczej dla drobnych dziewczynek, mój już by się nie mieścił, a ma dopiero 10 miesięcy!).

        Zastanawialiśmy się nad nim bardzo, bo jest piękny. Ale raczej jako dodatkowy wózek, nie podstawowy, kiedy dzień w dzień spaceruje się wiele godzin: w lesie, po łące, błocie, itp.

        Stokke to taki zakup oczami – jak opisała to dobrze zorganizowana – bez sprawdzania parametrów i tego, jak się zachowuje na drodze, wystarczy, że jest śliczny ;).

        • owszem, stokke nadaje się tylko do miasta, ale ja nie jeździłam z dzieckiem po wertepach, tylko po Krakowie – więc dla nas wózek idealny – na nierównych chodnikach również dawał radę, ba, nawet w śniegu 🙂

          buda jest rozkładana – na nasze potrzeby wystarczyła, dziecku nie przeszkadzało, dodatkowo miałam jeszcze parasolkę od kompletu – w razie potrzeby można odwrócić fotelik w drugą stronę; w przypadku małego deszczu dawałam radę bez folii, w dużych deszczach używaliśmy folii – po to jest, więc nie widzę problemu w konieczności jej używania (złożona spokojnie mieściła się w torbie, gdzie pakowałam jeszcze tonę zakupów)

          gondola jest stabilnie osadzona, być może w oglądanym egzemplarzu była nie dopięta; faktem jest to, że nie posiada amortyzacji, ale mój syn wolał lekkie bujanie 🙂

          prowadzi się moim zdaniem bardzo dobrze – nigdy nie miałam z tym problemów

          spacerówka jest moim zdaniem spora – mój syn jeszcze w wieku ponad 2,5 lat w niej jeździł (ważył wówczas ok. 13kg) – być może widziałaś spacerówkę w wersji dla mniejszych dzieci z dodatkową podkładką; optycznie rzeczywiście wygląda na małą, ale to przez to, że ma budowę kubełkową

          dla mnie to był bardzo dobry wózek – te 3,5 roku temu, kiedy go kupowałam 🙂 – jak to już wcześniej pisałam, nie rozważałam nawet zakupu dodatkowej lekkiej parasolki, bo nie widziałam takiej potrzeby

          co do sprawdzania parametrów – przed kupieniem zapytałam się użytkowniczki (wspomniana dobra znajoma), czy by go kupiła ponownie – jej odpowiedź była twierdząca – więc nie widziałam sensu doktoryzowania się nad parametrami wszystkich dostępnych wówczas wózków, ale co kto lubi

          podsumowując – według mnie stokke to wózek prawie idealny (jedynym mankamentem było zakładanie podnóżka, ale w nowszej wersji to naprawili), nie zmuszam do zakupu, ba dopuszczam możliwość, że komuś może on nie pasować – w końcu mamy tyle opcji, że każdy dobierze dla siebie coś dobrego – przedstawiam jedynie moją subiektywną ocenę z użytkowania przez ponad 2,5 roku

  • Mo Bloguje Blog Mobloguje.pl

    Ja zwracałam uwagę na design, kolor, wagę, skrętne koła i regulację rączki. Mój wózek nie jest idealny, ale nie kupiłabym innego, bo tylko ten wizualnie mi się podobał, a dla mnie było to śmiertelnie ważne. Patrzę na zdjęcia i… Was też wygląda spoko 🙂

    • Chyba średnio przywiązywałam wagę do wyglądu. Nie chciałam rażącego, wielkiego klamota (jest wielki, cóż) i miał mieć klasyczny kształt. Dziś wybrałabym coś nowocześniejszego. Na szczęście wózek nie jest na wieki więc luz. No i przez 97% czasu (nie pytaj, jak to wyliczyłam) patrzę na niego tylko ja.

  • dorkota

    A ja polecę Jedo Fyna. Skrętne duże kółka, pompowane, duża gondola i spacerówka, składanie proste, mieści się do bagażnika bez problemu. Nasz Mały ma 9 m-cy i ma jeszcze bardzo dużo miejsca w spacerówce, także nie trzeba go wymieniać tak szybko jak kubełkowego.

    • To czy się mieści do bagażnika zależy nie tylko od wózka. Do naszego mało który wózek by wszedł. Przy ox-fordzie musimy zdejmować dwa koła.

  • annNS

    ja moge polecic stary juz i ‚oklepany; model Quinny Speddy SX, dla mnie i na moje potrzeby jest idealny, duze pompowane kola, regulowana wysuwana raczka, dosc pojemny koszyk na zakupy, ale ktory nie przeszkadza w chodzeniu (testowalam kilka wozkow i we wszystkich przeszkadzal mi albo duzy kosz albo wielki hamulec na srodku pomiedzy kolami – zawadzalam stopami podczas chodzenia!), do tego posiada wszelkie akcesoria i pomimo ze swoj kupilam 6lat temu jako uzywany to w dalszym ciagu nam sluzy 😉 drugi wozek na spacery po osiedlu i szybkie wyjscie do sklepu to britax verve – maly, lekki, latwo sie sklada, przezyl nawet wakacje nad polskim morzem, jedyny minus – oparcie sie nie rozklada, a jak za bardzo obciazy sie torbe – moze sie wywrocic (oczywiscie jak nie ma w nim dziecka)…:)

  • Aniu, tak patrzę… I patrzę… I patrzę…
    Czy Budzik siedzi na spacerze zwrócony tyłem do kierunku jazdy?
    Jak to znosi?

    Nasz tylko przodem, jak ma patrzeć na mnie, to nici ze spaceru – taka jestem nieatrakcyjna ;).

    • Ostatnio pierwszy raz jechał tyłem do mnie czyli przodem do kierunku jazdy. Podobało się, chociaż jest nieprzyzwyczajony. Raczej jeździ tyłem, bo sobie rozmawiamy, ciągle coś pokazuję itd. Do zmiany zmusiło mnie słońce (pierwszy raz od dawna wyszłam wcześnie rano).

      Niestety przekładanie w trakcie jest problematyczne, bo nie ma opcji przełożenia uchwytu tylko cały majdan trzeba ruszyć.

  • Drop

    Kurcze, jak trudno pozbyć się selekcjonowania na podstawie wyglądu 🙁 Od kilku dni przeglądam modele, czytam, no i niestety – większość wózków wydaje mi się strasznie brzydka. Wiem, że to nie najważniejszy wyznacznik, ale jak tu wydać pieniądze na coś nieładnego? 😉 Modele typu Joolz (czyli jak to nazywam – na kurzych nóżkach:)) to już w ogóle nie moja stylistyka, a widzę, że pod względem funkcjonalności często jest chwalony.
    Do tego każdy pisze co innego – dla jednych skrętne kółka to must have, inni klną na nie, bo na wertepach wózek traci stabilność. Podobnie z ciężarem – są opinie, że ciężki czołg jest super, bo przebrnie nawet przez największe śniegi. Ale są i oczywiście zwolennicy lekkości, szczególnie (co naturalne) gdy na co dzień zmuszeni są wnosić go po schodach. I bądź tu człowieku mądry jeśli nie masz własnych, osobistych doświadczeń. Póki co bardziej skłaniam się ku dużym, pompowanym kołom, ze względu na wyboisty teren dookoła. Schodów w mieszkaniu nie mam, ale niestety wszędzie jest ich pełno, dlatego nie chciałabym ciężkiego kloca. Nie ukrywam, że cena też nie jest bez znaczenia, co niestety utrudnia trochę wybór.

    • Aneta

      moja dwójka przejezdziła w Bebe confort high trek, dziś kupiłabym go ponownie 🙂 duże pompowane koła, przednie skrętne z mozliwością blokady, gondola przystosowana do przewozenia dziecka w samochodzie, spacerówka z mozliwością w obu kierunkach jazdy no i hamulec w rączce, u nas sprawdził się w miejskiej dżungli jak i w lesie, jedyna wada cena bo wózek do najtańszych nie należy

  • Jus Tyna

    My kupilismy wozek nowy. Bardzo mi na tym zalezalo zeby nie wygladal jak wechikuł czasu…
    Kierowalam sie dużą gondolą.Urodził nam sie chłopiec wiec uznalam…ohoho bedzie duze dziecko:) wszystko na to wskazywalo…i mialam racje i lekarze tez sie nie mylili.W dodatku Mati ciagle rosl i rosl.Dzis ma rok i 93 cm wzrostu…Wozek ktory wybralam to najnowszy Jedo + fotelik cabrio fix.Koła duze skretne do jazdy w terenie to duzy plus…pomine ze raz pekla dentka i mialam problem z dotarciem do domu!!! Prawdopodobnie pekla z gorąca…latem…Koła ciezko napompowac. Przez szprychy ledwo mozna sie dostac do wentyla. A jako spacerowka…wygladalo fajnie…czesc wymienna…pokrowiec na zmiane…ale Mateusz za duzy ledwo wchodzi w tą spacerowke…:( Prowadzi sie swietnie ten wozek…ale nie wiem czy byl to udany zakup?? Fotelik bez zastrzezen. Ale już dawno za maly…:)

  • Zoja ART

    Ja mam wózek Nurse Dakar. Wspomnę podobne zalety co koleżanki – duże pompowane koła, przednie koło skrętne, regulacje rączki, łatwośc w składaniu i rozkładaniu (spacerówkę można złożyć razem z siedzeniem), lekki 13 kg – często jeżdżę sama samochodem, więc muszę sobie z nim radzić sama. Wózek kupiłam używany, ale tak naprawdę miał znikome ślady używania, a cena była bardzo atrakcyjna. Wózek jest dość sztywny, co akurat mojej córeczce odpowiada, bo ona najlepiej w nim śpi, gdy wózek się nie rusza. Ogólnie jestem baardzo zadowolona. Na początku cos tam w nim szczerbiotało w czasie jazdy, ale po jakimś czasie ten feler sam się wyeliminował. Na początku trzeba było przyzwyczaić się do trzech kół, jazda tyłem jest niewskazana, bo wózek traci stabilność, ale to w sumie nie jest większy problem, bo wózek jest bardzo zwrotny. No i co może nienajważniejsze, ale istotne – wózek bardzo mi się podoba. Wzór na węwnetrznej stronie budy przyciąga wzrok dziecka.

    • Mój waży 13,5 kg.
      3-koła to nie dla nas, nie podobają mi się i są niestabilne, chociaż wiem że użytkownicy często twierdzą inaczej. My często jeździmy tyłem, jeśli razi słońce. W każdym razie widziałam kilka wywrotek takiego wózka. Wygląd budy fajny.

      • Zoja ART

        No właśnie, jazda tyłem odpada. To na pewno duży minus. Nie wiem czy tak samo jest z wózkami o dwóch kołach skrętnych z przodu. Spacerówka też tylko układ przodem, za to pocieszam się że w zestawie mam „szałową” żółtą parasolkę 😉 hehe.

        Każdy wózek ma swoje dobre i złe strony. Ja tylko napiszę jaką radość i satysfakcje dał mi zakup tego wózka – tak mi się podobał że ponad miesiąc stał w pokoju i cieszył oczy, choć do porodu jeszcze było daleko. Wiecie, takie małe radości w życiu 🙂 Tego wszystkim wybierającym wózki życzę. No i żeby potem korzystanie z niego też sprawiało tyle samo przyjemności.

  • Marta

    Piękne zdjęcia 🙂 ja kupując spacerówkę kierowałam się rozkładanym siedziskiem do pozycji całkowicie leżącej, a mało modeli tak miało. Regulowany podnóżek 6 stopni regulacji a większość ma 3. To nie byłoby dla mnie istotne później, lecz kupowaliśmy jak mała miała 4,5 miesiąca i wtedy te dwa punkty były priorytetowe. Podnóżek podnieśliśmy maksymalnie do góry, co pełniło funkcję barierki. Ważne były też dla nas skrętne koła no i waga bo mieszkam na 4 piętrze bez windy. Nasz waży 7.5 dlatego że ma lekkie koła, a pompowane są super ale niestety waga przerażająca. Sama bym teraz z dzieckiem nie wniosła. Teraz mała w wózku plus zakupy razem ważą 20- 22 kg, nie wyobrażam sobie jeszcze dodatkowych 4-5 kg na kołach pompowanych. Bardzo dużą zaletą u mnie jest rączka łączona, bo siostra ma w swoim x-landerze dwie rączki i nie idzie pchać wózka jedną ręką, a u mnie bez problemu, mogę prowadzić wózek rozmawiając przez tel albo grzebać w torbie szukając czegoś czy pisać smsa i nie muszę się przy tym zatrzymywać. Rączka jest pokryta taką gąbką która wchłania pot, moja siostra powiedziała że to super sprawa, bo ona nie ma a w lecie jej się ręce pocą i ślizgają na rączce. Mój wózek ma też tackę przy rączce, jest przydatna na położenie tel, kluczy, czegokolwiek. Dużym atutem też jest to że jest bardzo wąski i wszędzie przejadę nim, nawet pomiędzy wąsko zaparkowanymi samochodami mi się udaje bez problemu zmieścić. Podoba mi się w nim też że w daszku ma „kontrolę rodzicielską” czyli okienko do podglądania które można zakryć albo odkryć. Co do kolorów. Jaskrawe i jasne mogą przyciągać pszczoły, muszki i inne owady ale plus jest taki że jest dobrze widoczny po ciemku. My często wieczorem idziemy po mieście i np. przy ulicy albo na przejściu jasna/ jaskrawa kolorystyka jest atutem. Ogólnie mój wózek bardzo mi się podoba i chyba nie ma nic co bym w nim zmieniła 🙂

  • Ala

    Ostatnio na spacerze plułam sobie w brodę, że obecnie posiadam wózek (Espiro Modena) bez skrętnych kół.
    Jest super – bo duży, ekstra miękkie zawieszenie – to co wygodne dla dziecka; ma duży koszyk – materiałowy ale zamontowany tak, że nic się nie ciągnie jak go wyładujesz… ale te koła, eh….. przy dwójce dzieci, kiedy jedno wisi przy jednej z rąk, a wózkiem trzeba skręcać, to jest to jakaś masakra – cały czas naciskasz na rączkę, żeby lekko unieść przednie koła w celu skręcenia – po kilku minutach takiej jazdy ręce masz zmęczone jak diabli, niby trening, ale w praktyce dramat. Co do mojego w/w modelu, to jeszcze podam wady dwie – w spacerówce bardzo nisko montowana barierka bez możliwości regulacji, no i ten rozmiar i brak skrętnych kół sprawia, że zakupy to istny dramat. A no i jest ciężki bardzo, dla mnie to nie problem bo mieszkamy na parterze. I po złożeniu – a łatwo się składa, w bagażniku zajmuje 90% miejsca.

    Skrętne koła są fajne, o ile wózek jest dobrej jakości. Nam teściowie przy starszej córce zrobili prezent w postaci baby merca. Był wygodny, łatwo się prowadził, był duży, gondola ekstra się sprawdzała, ale ciężko się składał. A spacerówka, to już brak słów – skończyło się na tym, że Ola dojeździła nim do 2ch lat – a pod koniec wszystko co w stelażu było pospawane puściło i mąż z ojcem musieli go spawać, skręcać śrubami itp. Zatem nie polecam.

    • Alu, możesz napisać jaka to spacerówka? Chcemy kupić parasolkę więc dobrze wiedzieć, co tak trzeba było spawać :).

  • Eliza

    Nie zgadzam się, ja mam wózek polskiej produkcji model Ecco z Expandera i dosłownie prowadzę go jedną ręką, a czasem jednym palcem, bo w jednym ręku telefon a w drugiej torebka

  • Dominika

    Też mnie to czeka… a wybór łatwy nie jest, bo wózków jest jeszcze więcej niż rodzi się dzieci… Przeglądam póki co na internecie, po sklepach jeszcze nie chodziłam, bo w ciąży muszę leżeć. Kilka modeli mi się podoba, najbardziej taki Ecco. Zależy mi żeby miał dobrą amortyzację, dużą gondolę i łatwo się składał. No i żeby dobrze wyglądał też, estetyka też jest przecież istotna przy wyborze.

    • My kupiliśmy teraz spacerówkę Britax b-motion, z możliwością podłączenia gondoli, póki co prowadzę miesiąc i w porównaniu do wcześniejszego grzmota jestem bardzo zadowolona :).

  • Olka

    Ja lubię swój wozek, moje dziecko raczej też bo spokojnie w nim siedzi, to model Mondo Ecco, nie ukrywam, że poprostu spodobał mi się wizualnie, ale po kilku testach uznałam, że naprawdę jest dobry i bezpieczny

  • Sylwiag

    Ja sie przyznaje, ze poprostu nasz wózek spodobał mi sie wizualnie, to model Branoecco z Riko, na szczescie okazał się naprawde porzadny, wygodny i praktyczny

  • Victoria

    To naprawdę trudny wybór. Cieszę się, że to już za nami. Troszkę się przy tym sprzeczaliśmy. W końcu wybór padł na Anex Sport. Polski wózek, który prowadzi się idealnie 🙂

  • Kaśka

    Bardzo fajny artykuł który napewno pomoże wielu rodzicom przy wyboże pierwszego wózka. Mi napewno ułatwił wybór. Kupiłam polski wózek ktory posiada wszystko co jest wyżej napisane a moze nawet więcej.

  • Milena

    Dužo czytania dużo przeglądania aż wkoncu wybrałam. Malutki zgrabniutki wózeczek z dużą gondolą która świetnie wygląda na stelażu. Koła pompowane i skrętne. Spacerówa w pełni wyposażona. Pojemny koszy wykonany z eco skóry i wygodny plecak zamiast torby.

  • Gosc

    Faktycznie to trudny wybór szczególnie jak kupujemy wózek pierwszy raz. Nam sie udało trafic na fachowy personel który nam w tym pomógł. Kupilismy wózek ktory ma świetną amortyzacje idealną na teren gdzie mieszkamy. Róznież duża gondola ładnie zabudowana jest dużym atutem tej pierwszej fury dla mojego syna. Model 3w1 najlepiej sie opłaca.

  • Eliza

    My zdecydowaliśmy sie na polskiego producenta Bardzo fajny wózek. Lekki i zwrotny. Mały po złożeniu i mieści sie do wiekszości małych bagażników.

  • Gość

    Dla mnie wybór wózka to sama przyjemność była 🙂 i z przyjemnością napiszę że kupiłam polski wózek . Ma on dużą gondole i wygodną spacerówkę . Lekka rama na podwójnej amortyzacji. Koła pompowane skrętne. Polecam ten model 🙂

  • Gosc

    Jeśli szukacie dość lekkiego wózka który idealnie bedzie sie sprawdzał na różnym terenie to polecam z czystym sumieniem polski Anex Sport. Lekka aluminiowa rama na dużych kołach pompowanych z podwujną amortuzacja która jest regulowana. Gondolka z podnoszonymi pleckami. Materiały w środku można zdjąć do prania. W spacerówce regulowane 3 pozimowe oparcie. Wkładka dla młodszego dziecka. Okrywy na nogi w komplecie. Folia i moskitiera . Tobra i kosz na zakupy. Bedziecie zadowolone.