DZIECKO

Jak być rodzicami? Oni nie wiedzą, ale chcą mieć dzieci.

jak być rodzicami

Jolka kupiła sobie kota. Kiedyś czytała trochę o kotach i na podstawie tej teoretycznej wiedzy stwierdziła, że kot to stworzenie idealne dla niej. Nie trzeba wyprowadzać, jedzenie należy zgodnie z instrukcją na opakowaniu nakładać do miseczki i od czasu do czasu chodzić do weterynarza.

Jak być rodzicami? Jolka czytała trochę o dzieciach

Kilka lat później Jolka poznała miłość swojego życia, wyszła za mąż, wybudowali razem dom, posadzili w cholerę drzew i do szczęścia brakowało im tylko jednego – dziecka. Kiedyś Jolka czytała trochę o dzieciach i na podstawie tej teoretycznej wiedzy stwierdziła, że dziecko to stworzenie idealne dla niej. Jak dalekie od jej wyobrażeń jest życie z dzieckiem, nie miała pojęcia. Jest połówką jednej z tych par, które chcą mieć dziecko, ale nie wiedzą jak być rodzicami.

Egoizm czy odpowiedzialność?

Każdy, kto decyduje się na dziecko z czysto egoistycznych pobudek, bez świadomości rzeczy i okoliczności, które pojawiają wraz z przyjściem na świat dziecka, prędzej czy później zaliczy małe zdziwienie. Bo dzieci to nie są małe kotki brytyjskie – słodkie i pachnące, choć chodzące własnymi ścieżkami. To nie chomiki, którym wystarczy ruch w kołowrotku ani nawet rybki, co to potrzebują trochę wody, odrobinę zieleni i parę sztuk towarzystwa. To nie nowa aplikacja – nie dostaniesz na telefon powiadomienia o czasie karmienia, informacji, że trzeba się pobawić albo przeszurać gąbką po grzbiecie.

Kto nas uczy bycia rodzicem?

Są takie panie, które wymagają, żeby je do macierzyństwa przygotować, nie dając nic od siebie. Są, bo znam jedną i trochę mi jej szkoda, a trochę mam ochotę kopnąć ją w dupsko. Jeśli już przyjdzie nam żyć w rodzinie większej niż 2+pies, trzeba też wykrzesać chociaż trochę od siebie. Dasz wiarę, że można mieć pretensje do służby zdrowia o to, że nie otrzymało się wystarczającej wiedzy na temat tego, jak być rodzicem?

Może ja się mylę, może zwariowałam, ale chyba żadna z nas nie urodziła się z umiejętnością zmiany pieluch o 3 nad ranem bez bocznego światła, rozpoznawania powodu płaczu po jego tonie lub częstotliwości ani łagodzenia konfliktów między rodzeństwem. Zarówno ja, Jolka, Baśka, jak i Iwona musiałyśmy się tego nauczyć poprzez kontakt z dzieckiem. To nie jest wiedza tajemna i żadna straż marszałkowska nie broni do niej dostępu.

Możemy wiele wynieść z rodzinnego domu, próbując udoskonalić sposób wychowania sprzed ćwierć wieku i przesiewając przez sito rozsądku aktualne trendy wychowawcze. Obserwujemy innych rodziców i najbliższych, którzy powiększyli swoje rodziny, a czasem nawet przeczytamy jakiś ulala poradnik z instrukcją obsługi niemowlęcia od A do Z. A i tak zawsze najlepszą lekcję dają same dzieci.

Dzieci wszystko potrafią. Trzeba im tylko to umożliwić 😉

Moim zdaniem to dobry trop: nie mieć żalu do nikogo, tylko zdać sobie sprawę, że pewne rzeczy po prostu się dzieją. Więc jeśli tego nie wiesz albo bliska ci babeczka przeżywa rozterki, czas najwyższy się dowiedzieć, że dzieci:

  • płaczą
  • jęczą
  • ryczą
  • marudzą
  • wybrzydzają
  • przeszkadzają w ważnych rozmowach
  • pokazują język
  • kładą się na ziemi pośrodku najszerszej alejki w sklepie
  • albo najwęższej
  • informują o kupie przy znajomych
  • budzą się często w nocy
  • przychodzą do łóżka
  • zasypiają godzinami
  • zanim zasną, chcą: pić, jeść, siku, na barana, układać puzzle, znów pić, trzymać za rękę, jeść, i może jeszcze coś zjeść, pobiegać, zmienić poduszkę, spać w innym pokoju, oglądać bajki i wszystko od początku
  • wbrew obiegowej opinii dużo kosztują 😉
  • niszczą kręgosłup
  • wpędzają w poczucie winy
  • robią kawały
  • wygłupiają się
  • robią wszystko to, czego się po nich nie spodziewamy

Pomysłowość mojego rocznego syna przekracza wszelkie granice naszych wyobrażeń o tym, co roczniak wymyślić da radę. W konsekwencji czasem ja rady nie daję 😉 ale staram się ogarniać kuwetę. Bo, kurde, chciałam mieć dzieci. I może nie od pierwszej minuty wiedziałam jak być mamą. Moje teoretyzowanie wpędzało mnie w nerwicę, nic nie działo się tak, jak zaplanowałam. I szczerze mówiąc, do tej pory się wszystkiego uczę, bo każdy etap życia moich synów przynosi nam coś nowego, zaskakującego.

Chciałam mieć dzieci. I to chyba nawet czysto egoistycznie – nie żeby pracowały na podatki ani żeby wzbogacić kwiat naszej planety. Zwyczajnie: ja, Anna Bartnik, chciałam mieć dzieci. Do kochania.

 

Dobra, jeszcze do sprzątania i wynoszenia śmieci, ale to już ci mówię w tajemnicy. Jeśli nie wiecie jak być rodzicami, są dwie opcje. Albo się nauczycie, albo po prostu poczekajcie z tą decyzją.

Zostań ze mną na dłużej na fp SIMPLYANNA i sprawdź pozostałe wpisy z kategorii DZIECKO.

Share: