DZIECKO

Na sklepowych półkach.


Co ma wisieć – nie utonie. Jak ten wpis, czekający niczym R-ka w pogotowiu.Przygotowania do roczku? Za bardzo nie wiem o czym pisać, a pamiętam że czekacie na ten wpis. Powód jest prosty – do zrobienia nie ma aż tak wiele. Balony zamówione, lista zakupów w pogotowiu, przepis na tort grzecznie czeka i tylko lukier plastyczny spędza mi sen z powiek.  Uda się czy nie uda? Wytnę ozdoby czy niekoniecznie? Nie mogę się doczekać, aż pokażę Wam gotowy wypiek. Tak naprawdę nawet nie biorę pod uwagę, że może nie wyjść!

Nie spinamy się, za niczym nie gonimy tylko cieszymy, że cały rok upłynął nam w zdrowiu. Ale, ale! Jeśli urodziny, to i prezenty. Ubrania to sprawa oczywista. Zagwozdkę stanowi zabawka. Czy kupować? Jaką wybrać? Mamy wrażenie, że nasze dziecko ma to, czego potrzebuje. Coś tam gra, coś śpiewa, jeszcze co innego świeci. Na mecie zostało trzech faworytów, z czego dwie rzeczy kupione w trybie pilnym bo zostało mało czasu, a z trzecią poczekamy do Dnia Dziecka. Największym prezentem miał być pokój. Plan wykonany w 100%, ale przecież nie obwiążemy sypialni wstążeczką i nie damy Budzikowi. Masz Synu, Twój prezent, podoba się? Nie pozostało nic innego jak maraton przez sklepy z zabawkami. Bieg ukończony i stwierdzam, że:

1. Wszystko jest zrobione na jedno kopyto, bardzo często wygląda tandetnie. Hipopotam jak krowa, królik przypomina szczura a koń jest koniem tylko z nazwy. Świnie są niebieskie, kurczaki różowe – nie wiem co ćpali producenci. A może nie widzieli prawdziwego świata i postanowili wymyślić go na nowo?

2. Nie opłaca się kupować stacjonarnie. Pomacać – zawsze. To, co ładne na obrazku lubi się rozsypywać albo grzechotać śrubkami.

3. 99% zabawek produkowanych jest w Chinach. I tak prawdę mówiąc, przestaję zwracać na to uwagę chociaż wciąż szukam znaczka produkcji w UE.

4. Nie wszystkie zabawki mają podstawowy certyfikat CE, że o innych nie wspomnę.

5. Sprzedawcy nie mają zielonego pojęcia o towarze w sklepie. Znają cenę i wiedzą, że chcą sprzedać.

Nie jest łatwo wybrać. Spędziliśmy długie godziny szukając tego jedynego prezentu, który nie zostanie zepchnięty w kąt i będzie rozwijał przez zabawę. Takiego pobudzającego do kreatywnego działania, zachęcającego do podjęcia inicjatywy a jednocześnie nie na wyrost. Jeśli sądzicie, że właśnie to znajduje się w ofercie asortymentu dla dzieci, jesteście w błędzie. Takich rzeczy jest dosłownie garstka, czasem nawet trzeba iść na kompromis i fajna, mądra zabawka nie jest najpiękniejsza. Za to piękne marakasy za niewielkie pieniądze wyprodukował chińczyk i rozpadają się po jednym potrząśnięciu. W związku z tym napiszę, czego Budzik NIE dostanie:

1. Pchacza. Bo i tak pcha wszystko, co jest większe od niego i ma dobry ślizg po podłodze.

2. Stolika edukacyjnego. Bo edukacyjna jest KAŻDA zabawka. Wszystkie czegoś uczą, a mój syn i tak nie stałby przy jednej dłuższą chwilę, woli zwiedzać i poznawać zasady wchodzenia do szafek, otwierania szuflad i ściągania prania z suszarki.

3. Pluszaczka uczniaczka i innych tego typu. Wolę sama zaśpiewać alfabet, pokazać gdzie ręka jest a gdzie noga, jak głaskać i dawać buziaka. Do tego niepotrzebna jest zabawka na baterie.

4. Sortera, huśtawki, samochodu. Bo już ma.

5. Instrumentów muzycznych, namiotu i rowerka. Bo są w planach na kolejne okazje.

Myślę, że dobrze wybraliśmy. Produkty znane, dobrej jakości, lubiane przez dzieci, moim zdaniem must have. Co to takiego? Dowiecie się tuż po urodzinach. Wybór tzw. zabawek interaktywnych jest oszałamiający. Mnogość towaru powoduje oczopląs i drgawki ze stresu, bo nie wiadomo co kupić. Trzeba kierować się instynktem, nie atakować dziecka szajsem oferowanym w sklepach. A może przy okazji spełnić swoje marzenie z dzieciństwa.

Co Waszym zdaniem sprawdzi się na prezent dla roczniaka? Może ktoś skorzysta z Waszych propozycji.

 


  • Ania

    Ja chętnie z okazji urodzin dzieci oddałabym przynajmniej połowę ich zabawek potrzebującym. Urodzin się boję.
    Aniu, fantastyczny lukier plastyczny można kupić na allegro. Kolorów jest w brud, sprzedawca służy pomocą. Nie ma stresu, że nie wyjdzie.
    Wiem, że Ty i tak będziesz miec swoje, zwykle przekorne zdanie, ale to duże ułatwienie.

    • Nie przekorne bo nie z przekory nie kupię, ale mam już wszystko gotowe do lukru, łącznie z barwnikami. Zastanawiałam się nad kupieniem, oglądałam i zwlekałam. W końcu zrezygnowałam bo koszt tortu drastycznie by wzrósł (dużo kolorów potrzebuję i sporo lukru na całość). No i chcę wykonać wszystko sama od A do Z :).

      • Ania

        Ok, nie było tematu. Ja wiem, żeś Ty zaradna matka i gospodyni to dasz radę. Ja tort robiłam w życiu raz i to był ten ostatni raz. Nie mam do tego: a. zdolności, b. nerwów, c. czasu.

        • Będziesz robić tort, według przepisu, który podałaś na blogu? Wiesz, ze pod lukier plastyczny nie można dawać masy na bitej śmietanie?

          • Wiem 🙂 rozpuszcza lukier, wsad będzie identyczny, ale tort będzie posmarowany masą maślaną. Don’t worry, wyjdzie!

          • Ania

            Śmietaną może być przekładany. Ważne, żeby wierzch był wysmarowany masą maślaną.

        • Obiad mogłabym przypalić, ale tort wyjdzie, jest prościutki :D.

          • Fajny sposób, może wykorzystam na 2 urodziny, bo przepis m się podoba, ale lukier plastyczny też być musi, bo projekt już jest.

            • Trzymaj za mnie kciuki w sobotę rano :D. Pościągałam sobie inspiracje i będę odprawiać modły, żeby wyszło ;).

              • Czekam na zdjęcia tortu. 🙂

  • mamania

    mlody od chrzestnego dotal traktor ale jaki… o matko w zyciu bym nie pomyslala ze go tak zafascynuje 🙂 jezdzi spiewa i rymuje a Natan go uwielbia wszystkie zabawki poszly precz i tylko slysze „pan Dumelek farme mial” ha ha ha

    • O tak, u nas auta też na topie 🙂 najlepiej wydające odgłosy jazdy.

  • Też uważam, że pchacz fajny ale zrezygnowaliśmy bo Budzik lubi fotele przesuwać, krzesła, koszyki, nie wiem czy by skorzystał.

    • Magda – dobrze zorganizowana

      Na tym autku można również jeździć odpychając się nogami oraz zabrać je ze sobą na spacer – co jest raczej niewykonalne w przypadku krzesła czy koszyka 😉

  • Daj przepis, mam sprawdzony, już robiłam lukier ale porównam, może coś warto zmienić. Miałam robić lukier z pianek, ale trudniej się go wałkuje i zrezygnowałam.

    • Marta

      Proszę bardzo 🙂 przepis na domowy gum-past: 350 gram cukru pudru, 35 ml wody, 2 łyżeczki żelatyny, 50 gram glukozy, olejek zapachowy. Przygotowanie: Żelatynę namoczyć w wodzie i rozpuścić w miseczce na parze. Dodać glukozę i olejek zapachowy, podgrzać jeszcze raz na parze. Wsypać połowę cukru pudru i znów podgrzać. Dodać resztę cukru i wyrobić ręcznie. Zawinąć w folię spożywczą, najlepiej podzielić na małe fragmenty, bo do formowania musi być maksymalnie schłodzona. Wałkować przez folię spożywczą. Aby uzyskać kolorowy gum-past najlepiej barwnik rozpuścić najpierw w wodzie i dopiero dodać do masy (dotyczy barwnika w proszku). Jeśli barwnik jest w płynie nie trzeba go rozcieńczać. Barwnik dodawać po wyrobieniu masy a przed schłodzeniem. A z ciekawości Aniu możesz podać przepis, ten z którego już korzystałaś?

      • Ooo widzę zupełnie inne proporcje! Ja korzystałam z tego przepisu: http://kotlet.tv/lukier-plastyczny-do-tortow/, możesz mi napisać skąd taka różnica?

        W samym wykonaniu też widzę, że są różne.

      • Marta, zrobiłam właśnie lukier wg Twojego przepisu, chłodzi się. Chce też uformować małe kulki, nadaje się? Mega szybki w wykonaniu, mogłabym zrobić w piątek i w sobotę tylko nałożyć i powycinać ozdoby.

        • Marta

          Aniu, nie wiem skąd taka różnica. Ja dostałam ten przepis w gastronomiku, jak na praktykach dekorowałam tort weselny, napomknęłam, że chętnie bym sama takie coś zrobiła w domu. Dostałam ten przepis od nauczycielki od praktyk. Wiem, że możesz zrobić nawet kilka dni wcześniej i trzymać w lodówce, nic mu się nie stanie, pod warunkiem, że będzie zawinięty w folię spożywczą, by nie wysechł i nie wchłonął zapachów z lodówki. Ja robiłam z tego przepisu kwiatki i listeczki, myślę że kuleczki wyjdą. Jak się schłodzi spróbuj zrobić na próbę i daj znać jak wyszło 🙂

  • Myśmy dali Uli książkę „powiastki: Beatrx Potter, ile było radości przy czytaniu i oglądaniu obrazków. A od dziadków dostała duplo – zoo. Też się sprawdziło, najpierw bawiła się zwierzakami, a potem szybko zaczęła składać klocki.

    • Książki są dobre na każdą okazję, mam nadzieję ze jakąś dostanę ;).