DZIECKO

„Pełnoetatowa mamusia” – serio, chcesz mnie tym obrazić?

mama na pełny etat

Bywa, że moje wpisy pojawiają się na dużo większych od mojego fanpage’ach. Cieszę się, bo nie ukrywam, że dzięki temu docieram do większej ilości osób. Wiesz, co mnie tam często dyskredytuje i dlaczego podważa się moją wiedzę i wartość? Bo zajmuję się dziećmi i jestem mamą NA PEŁNY ETAT. Dlaczego wciąż mnie to dziwi?

Spełniać się w roli mamy? To takie nieambitne!

Każda kobieta powinna pracować na etacie w korpo, w ciasnej garsonce. Słodkim buziakiem żegnać niemowlęta, zostawiając je w żłobku kochanym „ciociom” i jadać lunche na mieście. Kto by pomyślał, że tego oczekują od nas inne kobiety. Jeśli jesteś w obozie, który spełnia się w roli mamy, będziesz uważana za nieambitną kurę domową, która dzień zaczyna i kończy w podkoszulce umazanej ketchupem z wczorajszego śniadania i mlekiem z dzisiejszego.

 

Nie mieścisz się w kanonach.

Kiedy nosisz rozmiar większy niż 40, masz mniej niż 170 cm wzrostu, miseczkę biustonosza gdzieś za piątą literką alfabetu i gdy jesteś szczęśliwa tam, gdzie inni by nie byli. Bo to takie ludzkie: mierzyć innych swoją miarą. Problem z matkami, które zostają w domu z dziećmi jest taki, że czas mija a one są postrzegane jak tkwiące w jednym miejscu kamienie przy polnej drodze.

 

Mama na pełny etat.

Ktoś próbował mnie tym stwierdzeniem obrazić i nawet trochę mnie rozbawił, ale postanowiłam że muszę go – a właściwie ją – bardzo zmartwić. W imieniu moim i kobiet podobnych do mnie. Otóż… Jestem dumna z tego, że jestem mamą. Cieszę się, że mogę być mamą na pełen etat, bo wiele kobiet tylko o tym marzy i niestety pomimo olbrzymich chęci, nie mogą na tak długo porzucić swojej ścieżki zawodowej. Taki pejoratywny epitet na dodatek pada z ust innej kobiety. Kobiety bez dzieci oczywiście, bo przecież najłatwiej się ocenia nie mając doświadczenia w temacie.

Takich kobiet jest więcej!

Tych oceniających, ale i takich jak ja lub ty. Mam, które zapierdzielają cały dzień w domowym zaciszu, wykonując pracę, której i tak nikt nie doceni, bo jej zwyczajnie nie widać. Przecież nie będziemy trąbić na lewo i prawo, że wstałyśmy o 5 rano i zapieprzałyśmy jak na polu, tylko że trochę gorzej, bo na polu to chociaż człowiek ma względną  ciszę i spokój.

XXI wiek, a do niektórych istot homo debilus ciągle nie dociera, że mama na pełny etat z dziećmi w domu, to:

  1. Praczka. Niby nastawić pranie to nic takiego, ale rób to kobieto codziennie! Potem i tak większość z nas zapomina pranie wyjąć albo rozwiesić i płuczemy na programie „trochę skiśnięte” aż do momentu, kiedy dzieciaki podrosną i nie rozrzucą prania po całym domu.
  2. Sprzątaczka. Podłogi pozmywa, okna umyje, kibel wyszoruje, a większość rzeczy mimochodem podczas zabawy. Jedną ręką układam klocki, a drugą wyjmuję mokrą chusteczkę i przecieram wszystko, co w jej zasięgu. W drodze do toalety (w której towarzyszy nam dziecko lub dzieci lub level hard bardzo dużo dzieci) zbieramy rzeczy z podłogi, brudy wrzucamy do kosza. Na spacer wychodzimy z dziećmi, wózkami, tobołkami i workami śmieci.
  3. Kuchara. Ale jaka! Śniadania, obiady, podwieczorki, kolacje. Mama jest mistrzem w mieszaniu łychą w garach przy jednoczesnym karmieniu, bujaniu i skakaniu na jednej nodze.
  4. Animator. Koniecznie zrobię o tym osobny wpis. Po prawie pięciu latach obracania zabawkami czas przyznać, że nie lubię się bawić z moimi dziećmi i zaczynam rozumieć moją mamę. Jednak gdy trzeba, potrafimy z mąki wyczarować plastelinę, z lodu zrobić wykopaliska a z poduszek prawdziwy statek.
  5. Przewodnik. Mama zna odpowiedzi na wszystkie pytania, a jak nie zna to szuka odpowiedzi, żeby się nie skompromitować przed czterolatkiem.

My – matki – jesteśmy dumne ze swojej roli. Nie dajemy sobie w kaszę dmuchać, nie dawajmy się obrażać, a im więcej mamy dzieci, tym bardziej miejmy w dupie każdego, kto chce nam dokopać. W tej chwili energię dajemy dzieciom, a doświadczenia jakie zdobywamy dzięki nim, nikt nam nie odbierze głupim gadaniem <3.

 

Jeśli podobał Ci się ten wpis, będę wdzięczna jeśli:

 


  • Maggie Kreatywna

    O to to! W punkt! 😉 Pozdrawiam, ja też kocham być mamą, pomimo trudów, nieprzespanych nocy i codziennych trosk, bo przynajmniej widzę że to co robię ma sens, daje ogromną satysfakcję i zmieniło moje życie na lepsze.

    Dobrze to ujęłaś 😉 Nie każdy to rozumie.
    Przerwa w pracy, w karierze – cóż coś za coś.
    Ja też ją chwilowo mam, ale nie żałuję, jeszcze zdążę sie napracować. A tych chwil z dzieckiem, jego pierwsze uśmiechy, kroki, słowa, sukcesy…. nikt mi nie zabierze już tych cudownych chwil. To magia rodzicielstwa.