DZIECKO

Macierzyństwo dzisiaj vs macierzyństwo 30 lat temu. Wywiad…z moją Mamą!

Macierzyństwo dzisiaj vs macierzyństwo 30 lat temu. Pamiętam swoje dzieciństwo dosyć dokładnie, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Pierwsze wspomnienie sięga trzeciego roku życia, placu zabaw za budynkiem w małym miasteczku. Na karuzeli kręcę koleżankę, ona spada i…może pominę, było drastycznie, ale zwróć uwagę na coś innego: jesteśmy tam same, rodzice są w domu. Nawet gdyby stali dwa kroki od nas, scenariusz wyglądałby tak samo.

Drugie wspomnienie to ja i siostra nad rzeką. Ja mam 3 lata, ona 10. Nie mamy rękawków, nie jesteśmy też owinięte folią bąbelkową, która ewentualnie uniosłaby nas na wodzie. Nie mamy pontonów, gwizdków, telefonów komórkowych. Ja trzymam moją nową lalkę Barbie, którą tata przywiózł z pracy za granicą, a siostra…drugą. Wiemy, że woda jest niebezpieczna i nie pchamy się do niej na siłę.

Trzecia sytuacja to kiedy siedzę na tak zwanym rzygaczu – taki balkon ale bez balkonu, sama barierka wsadzona w miejscu gdzie powinny znajdować się drzwi na balkon. No więc siedzę sobie na tym rzygaczu i wyrzucam zadowolona zabawki z pierwszego czy drugiego piętra na dół, a mama prosi koleżankę Anię, żeby mi te zabawki przyniosła. Trochę mnie upomina, ale chyba bez przesady, bo pamiętam, że rzucam dalej, a biedna Ania co chwilę zaiwania po schodach w górę i w dół i nosi te zabawki jak Syzyf pchający kamień pod górę. Mamo, why?

macierzyństwo

macierzyństwo

Zadałam Mamie kilka pytań, mam nadzieję, że nie zdradzi wielu sekretów ;).

JA: Mamuś, często piszę tu o tym, jak wygląda macierzyństwo XXI wieku, a dokładniej jak wyglądają moje zmagania z dziećmi. Gdybyś miała w kilku słowach opisać jak wyglądało bycie mamą 30 lat temu, co byś powiedziała?

MAMA: Było zapracowane i mniej skoncentrowane na dzieciach. Bywało ciężko, zwłaszcza wtedy gdy zostawałam sama z waszą trójką.  Wydaje mi się, że do wielu rzeczy przywiązywało się mniejszą wagę, dzieci nie żyły w szklanej bańce, jak teraz. 30 lat temu nie było możliwości posadzenia was przed telewizorem na pół dnia, puszczali tylko jedną bajkę na dobranoc ;).

J: Między mną, a moim rodzeństwem jest spory rozstrzał wiekowy. Jestem 12 lat młodsza od brata i 7 lat młodsza od siostry. Jak sobie radziłaś z różnorodnością obowiązków? Grześ kończył podstawówkę, Marta zaczynała, a tu w domu noworodek.

M: To było na swój sposób proste. Z każdym dzieckiem doświadczenie było większe, a stres ustępował. Kiedy starsze były już bardzo samodzielne, mogłam z większym spokojem zająć się najmniejszym, to znaczy tobą. Myślałam, że będą chętniej pomagali, ale nastolatek nie interesował się młodszą siostrą.

J: Kiedy patrzysz jak dzisiaj matki zajmują się swoimi dziećmi, co myślisz?

M: Mają większą wiedzę i większy dostęp do niej, ale konsekwencją tego jest, że za dużo czytają. Diagnozują choroby przez Internet, często niepotrzebnie stresują. Dziś nie usłyszy się na placu zabaw krzyku ani nie zobaczy klapsa – to są zmiany na plus.

J: Czy są jakieś rzeczy, których zazdrościsz dzisiejszym mamom?

M: Pieluchy jednorazowe (śmiech). A poza tym niczego, każdy każdemu patrzy na ręce i wytyka najmniejsze potknięcie, a przecież żadna z nas nie urodziła się z trójką dzieci i bagażem doświadczeń!

J: Jak to się stało, że jako trzylatka chodziłam samopas po dworze. Co robiłaś w tym czasie?

M: Lepiej spytaj czego nie robiłam. Mieszkaliśmy w małym miasteczku, znałaś całą okolicę jak własną kieszeń no i zazwyczaj była z tobą siostra.

J: Tego nie pamiętam!

M: I wielu innych rzeczy pewnie też.

J: Może to i lepiej. Gdybyś mogła coś zmienić, co by to było?

M: Poczekaj, muszę się zastanowić. Jestem mamą od 42 lat, chciałabym się mniej martwić o dzieci, a na początku nie przejmować radami innych. Ty też pamiętaj, że dobrymi radami…

J: Wiem, nie musisz kończyć. Mam nadzieję, że tu żadnej rady nikomu nie udzieliłyśmy. Dziękuję za rozmowę.

M: Ja również.

macierzyństwo macierzyństwo macierzyństwo

A jak wygląda macierzyństwo dziś? Cóż, na pewno wiesz sama, a mój syn twierdzi, że całkiem na luzie…

macierzyństwo

Share:
  • Kiedyś czytałam świetny tekst pod tytukem: „Jakim cudem przeżyliśmy lata dziewięćdziesiąte”. No bo jak? Nikt się tak nie przejmował;)