CZYTAM

Lektura na wakacje.


Jest tyle fantastycznych książek, na które nie mam czasu. Zawsze obiecuję sobie, że wieczór zamiast z komputerem spędzę z dobrą lekturą i, co  tu dużo mówić, rzadko dotrzymuję słowa. Dlatego w dzisiejszym wpisie zebrałam dla Was polecane przeze mnie do tej pory książki plus kilka nowych pozycji.

1. Wakacyjna książka musi dla mnie spełniać kilka podstawowych kryteriów. Mianowicie:

– jeśli w podróż zabieram jedną, fajnie żeby była gruba i wystarczyła na całe wczasy.

– Lekka, co nie oznacza gramatury, a tematykę. Nie żeby od razu jakiś Harlequin, ale książki psychologiczne, zawiłe odpadają w przedbiegach.

– Super, jeśli będzie pasowała do otoczenia. Co to oznacza? Możemy znaleźć lekturę, której akcja dzieje się w miejscu naszego pobytu np. nad jeziorem Garda we Włoszech albo w Toskanii.

– Ulubiona tematyka. Jeśli lubisz kryminał, nie zabieraj romansu. Jeśli wolisz książki historyczne, będziesz zmęczona czytając science fiction. Od tej  reguły są jednak wyjątki, bo chociaż nie lubię fantasy (albo lubię i nie zdaję sobie z tego sprawy), zafascynowała mnie seria książek Scotta Lyncha: Kłamstwa Locke’a Lamory, Na szkarłatnych morzach i Republika złodziei. Po przeczytaniu pierwszej części, nie mogłam się doczekać kolejnych! Równie dobrze czytało mi się dzieło duetu Mariny i Siergieja Diaczenko, Miedziany król.

2. Spośród polecanych do tej pory, na wakacjach idealnie sprawdzi się pozycja Artura Andrusa i Marii Czubaszek, Każdy szczyt ma swój Czubaszek i druga część Boks na ptaku. Pozostałe, trochę cięższe w odbiorze znajdziecie w poście dotyczącym 5 świetnych książek na ferie.

3. Marek Krajewski sprawdza się zawsze i wszędzie. Żałuję, że prawie wszystko przeczytałam a pozostałej części jeszcze nie mam. Nie mniej – warto: W otchłani mroku.

4. Książka, przy której dużo kombinowałam i zdecydowanie za dużo myślałam, ale może dla Ciebie okaże się lekka jak piórko:Szczególna przypadłość.

5. A może 10 najlepszych kryminałów? Tym bardziej, że poleciłam tam aż 17.

Chcąc być zupełnie szczerą ze sobą i z Wami: potrzebuję przewietrzyć bibliotekę. Wprowadzić do niej odrobinę świeżości. Może trochę wyłamać się z własnego schematu, popuścić łańcuch, jeśli wiecie o co mi chodzi? Dorzucam kilka pozycji, które mają zająć honorowe miejsce na półce „do przeczytania”:

ksiazki

1. Herbich Anna, Dziewczyny z powstania.

Ciężko z tym łamaniem schematu, bo takie historie uwielbiam. Co robiły kobiety, kiedy wybiła godzina „W”? Czego żałują, co się z nimi stało, jak sobie poradziły? Na pewno sprawdzę.

2. Wojciech Cejrowski, Wyspa na prerii.

Nie muszę z nim dzielić wszystkich poglądów, żeby wielbić sposób w jaki pisze. Bawi do łez, a jednocześnie zapiera dech. Idealna na wakacje!

3. Monika Szwaja, Zupa z ryby Fugu.

4. Corasanti Michelle Cohen, Drzewo migdałowe.

Ta książka powinna być numerem 1 listy. Już sam tytuł kojarzy mi się ze świetną Tysiąc drzewek pomarańczowych, Kathryn Harrison. Ma być o miłości, rodzinie, przyjaźni z konfliktem w tle i akcją w Palestynie. Nawet nie biorę pod uwagę, że może być do bani.

5. Katarzyna Grochola, Trochę większy poniedziałek.

Nie czytałam nawet recenzji. To kolejny romans? Może być.

Teraz kolej na Ciebie. Dopisz do listy następną fajną lekturę, którą polecasz innym na wakacje….i nie tylko :).


  • Aleksandra

    Ostatnio zaczytuję się w Alice Munro, nie bez kozery okrzykniętą mistrzynią opowiadania. Short stories chyba dobrze wpisują się w kanon wakacyjny. Nie są to ciężkie psychologiczne historie, aczkolwiek po przeczytaniu zostają ze mną. Jako wakacyjną lekturę pan z księgarni polecił mi „Trucicielkę” E.E. Schmitta. Książka zawiera kilka opowiadań, których wspólnym motywem jest obsesja. Wprawdzie spodziewałam się czegoś mocniejszego, ale to w sumie filozof Schmitt (vide „Oskar i pani Róża”) nie King 😉 W każdym razie na wakacyjny wieczór się nadaje.

  • kozbajaruda

    Carlos Ruiz Zafón i jego trylogia: Cień wiatru, Gra Anioła i Więzień Nieba. Uwielbiam :))

    • To fantasy? Zapomniałam jeszcze Sapkowskiego dopisać.

    • Cały Zafon jest magiczny. Nawet te książki dla młodzieży, szkoda, że nie miałam szans czytać ich jako nastolatka.

  • Drzewo migdałowe to jest to! Takiej książki szukałam na wyjazd.

    • Polecam też Kroniki Abisyńskie Mosesa Isegawy.