DZIECKO

Jak się przygotować na dziecko?


Czy zadaliście sobie kiedykolwiek to pytanie? Co zrobić, żeby prawidłowo przygotować się na nadejście dziecka? Na końcu zdradzę Wam tajemnicę ale nie omijajcie proszę wpisu, bo jest równie ważny.

Wszędzie przeczytasz o niezbędnej tonie pieluch, chusteczek i kremów. Odbijaniu, karmieniu i wychowaniu. Ciąży, porodzie, połogu. Można zwariować w natłoku informacji, najczęściej sprzecznych. Bo butelka fajna i cycek dobry, ale z kolei cycek uzależnia, a butelka powoduje próchnicę. Smoczek jest do bani, tylko że nie możesz się bez niego obejść. Kaszki z cukrem są be, a czy podawać je po 4 czy 6 miesiącu nie wiedzą nawet lekarze, niby specjaliści. Dlatego właśnie macie mnie, ja Wam powiem o co w tym wszystkim chodzi, na kim kto chce zarobić i dlaczego tak mało. Ok, z tym ostatnim przesadziłam. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że teorie spiskowe są bardzo na czasie.

Jeśli zatem planujesz potomstwo, jako doświadczona matka jedynego syna, powiadam Ci co następuje.

1. Opatentuj pieluchy większe niż dostępne ale na tyle małe, żeby wlazły na tyłek dziecka. Prędzej czy później dowiesz się dlaczego.

2. Zrób sobie manicure, pedicure. Trwały, żeby cieszyć się nim jak najdłużej, bo będzie prawdopodobnie ostatni na kilka najbliższych miesięcy. Albo lat.

3. Nie oglądaj filmów z porodów. Twój i tak będzie wyglądał inaczej. A nawet jakby wyglądał tak samo, nie przygotujesz się na poród. Musisz to przeżyć i tyle.

4. Nastaw sobie budzik codziennie na 1 w nocy. A potem co 2h. Minimum. Wstawaj i tańcz przez 30 minut, po czym kładź się spać. Rób to przez rok, jeśli jeszcze masz tyle czasu. Jeśli nie dasz rady – dziecko sobie odpuść. Ewentualnie możesz spróbować zaangażować do tych tańców partnera.

5. Zaprzyjaźnij się z telefonem. Od tej pory będzie Twoim oknem na świat. Podczas karmienia, spacerów, machania grzechotką. Na telewizję nie ma czasu patrzeć (nie mówiąc o słuchaniu, kiedy wtóruje mu płacz niemowlaka).

6. Spróbuj choć przez tydzień nie spożywać alergenów. Zadanie o tyle trudne, że alergenne może być dosłownie wszystko. Jeśli przytrafi Ci się (tak jak mi) dziecko z alergią lub nietolerancją pokarmową, a Ty się zaprzesz na amen, że chcesz karmić piersią, będzie naprawdę ciężko. Na szczęście DA SIĘ i to powinno Cię pocieszyć.

7. Mów do wszystkich w rodzinie prostymi, krótkimi zdaniami. Żadne „taki tam, tamten, ten, jakiś” nie wchodzą w grę. Nie zdrabniaj, bo nie wolno. Nie krzycz, bo nie wolno. Nie mów za cicho, bo nie wolno.

8. Przyzwyczaj się do tylnego miejsca w samochodzie. Ja wróciłam na przednie po roku. Warto o tym pamiętać kupując rodzinne auto 😀 wypróbuj siedzenie nie tylko obok kierowcy. Na Twoją korzyść działa posiadanie prawa jazdy – co jak co, ale samochodu z tylnego siedzenia prowadzić się nie da.

9. Spróbuj zamienić się w człowieka orkiestrę. Śpiewanie, machanie grzechotką przy jednoczesnym bujaniu i udawaniu psa to chleb powszedni. Do tego pamiętaj, że musisz ogarnąć kuwetę, czyli posprzątać dom, ugotować obiad i korzystać z toalety (jeśli starczy czasu).

10. Przygotuj się na zmienianie pieluch w biegu, na stojąco, leżąco a najlepiej uciekającemu niemowlakowi (dzięki Bogu, że im to uciekanie przechodzi!).

11. Zapytaj znajomą mamę, jak najszybciej wiązać koka na czubku głowy. To jedyna fryzura, która nadaje się do „noszenia” przy dziecku. Nie daje rady wyrwać włosów, można ją zrobić szybko i trzyma się przez cały dzień.

A tak zupełnie poważnie. Całkiem i do cna. Możesz robić wszystko. Czytać, próbować, testować, zastanawiać się, podpytywać, marzyć, rozmyślać, doinformowywać, dyskutować, oglądać i podziwiać a i tak w dniu narodzin dziecka zmieni się wszystko. Nie przygotujesz się na nic, bo każda rzecz zyska nową, inną jakość. Po 1,5 roku spędzonych dzień w dzień z własnym dzieckiem mówię to z pełną odpowiedzialnością…i uśmiechem na twarzy, bo to najlepsze zmiany jakie zaszły w moim życiu.


  • Ja miałam zaplanowane wszystko, łącznie z porodem i co? Już na etapie porodu plan się posypał, bo jegomość sobie pobyt o 2 tygodnie przedłużył. ;D A potem to już pełna improwizacja, postanowienia niedotrzymane (np. śpi czasem z nami) i dotrzymane (np. karmienie piersią, nieużywanie smoczka) i ich niezaplanowane konsekwencje (traktowanie piersi jak smoczka). Ale jest super, choć ok. 2 tygodni potrzebowałam na ogarnięcie. ;D

  • Kasia A

    A według mnie przygotowanie powinno polegać na nieprzygotowywaniu się.
    Bo i tak się nie da na to przygotować 🙂

  • Magda N.

    Super wpis 😉 uwielbiam czytać tego typu posty,bo i mozna się pośmiać i jest tez na powaznie. Jestem w 3 miesiącu ciązy 😉 jak na razie nie nastawiam się na nic,bo tak jak piszesz wszystko wyjdzie w praniu;)

    • Gratulacje! Prawda jest taka, że wiele rzeczy jest zaskakujących, także to że niektóre z nich mamy we krwi i działamy instynktownie, zwłaszcza w nagłych wypadkach :). Teraz jestem taka mądra 😉 na początku nie byłam.

  • Spodobałabyś się mojej mamie, odkąd pamiętam namawiała mnie i siostrę na dredy! Nie dałyśmy się skusić :D.

  • Odkąd urodził się młody, budził się o 23, potem jakoś o 3-4h, bardzo regularnie. Cały trzeci miesiąc życia przesypiał noce. Później przy ząbkowaniu pobudka co godzinę, a teraz to już nawet nie wiem :D.

  • No niestety. Mamy z mężem obawy, że po pierwszym super grzecznym synku, trafi nam się prawdziwe wyzwanie :D.

  • To Twój dom nie sprząta się sam? Kurde, mój tez nie chce!

    Poradniki kłamią. Albo nie mówią całej prawdy. Znam wiele osób, co to myślały, że dziecko tylko śpi, je i brudzi pieluszki. Są takie przypadki, no pewnie, ale gro innych to większe wyzwanie.

    I też śpimy razem, już 1,5 roku. Niedługo pewnie powoli zaczniemy to zmieniać, chcemy żeby 2-latek spał już osobno ale jakoś nie mam ciśnienia ;).

    • jasnagoora

      no patrz Aniu moj dom tez sie nie chce sam sprzatac i remont tez sie nie chce sam robic kurcze chyba jakiego Pottera trzeba wezwac 😀 a Natan spi hmmm… troche w lozeczku troche w lozku z nami (od 10 miesiaca jak nauczyl sie sam zasypiac… a moze troche pozniej juz nie pamietam) 😀

  • To prawda. Wiedziałam, że dziecko zmieni moje życie, ale nie wiedziałam, że aż tak. Najtrudniejsze były 2-3 pierwsze miesiące. Totalny kosmos. Teraz, gdy Lenka ma 4,5 miesiąca, jest łatwiej, ale zaczyna mi doskwierać syndrom zmęczonej_matki_spędzającej_24_godziny_na_dobę_z_dzieckiem 😉