Zapytałam Was na facebooku, czy mam podążać za modą i zamieszczać raz w miesiącu wybrane zdjęcia publikowane na instagramie. Nieśmiało, bo nieśmiało ale wyraziliście chęć. Myślę, że będzie to miłe urozmaicenie. Tym bardziej, że na insta wrzucam zdjęcia z życia codziennego. Instagram jest ciekawym narzędziem obserwacyjnym. Wyrażanie emocji, pokazywanie sztuki, wymiana poglądów a wszystko to za pomocą zdjęć. Pomysłowe, prawda?

insta1

1. Lola zwiedza. Trochę jak nowa sztuczka tylko zamiast królika z kapelusza….

2. Byłam spokojna. Byłam spokojna. Byłam spokojna. A potem pozbierałam i już nigdy więcej nie kupię zakręconych kukurydzianych.

3. Rodzicielstwo na luzie. Chce się taplać w kałuży? Ok! Chce polizać kamień? Ok! Chce jeść piasek? No nie, piasku jeść nie wolno.

4. Lodziarnia przy pl. Bema we Wrocławiu. Polecam!

5. Zachód słońca w moim mieście. Niebo usłane liniami a-trakcyjnymi.

6. Piaskownica. Prawie jak nad morzem.

insta1vol1

7. Moje ulubione miejsce zakupów. Hala Targowa. Polecam stoisko ze zdrową żywnością. Znajdziecie tu wszystko i nic jednocześnie. Można tylko patrzeć i też jest fajnie.

8. Pierwsza gazeta kupiona od porodu. I, co ważne, przeczytana od deski do deski (zwłaszcza felietony).

9. #rainbowflashmob czy coś takiego 😉 zestawienie z granatem.

10. Nowa odsłona wiatrołapu. Minimalizm, trochę scandi (lustro). Przestrzennie, jasno, tak jak lubię.

11. Wieczorami muzykujemy. TB odkurzył Casio z lat 80. Jest w idealnym stanie, świetne do poznawania nowych dźwięków.

12. Selfie! To ponoć jakieś zaburzenia, ale kto by się tym przejmował, przecież normalna nie jestem :).

Dopiero na komputerze widzę jakiej jakości są te zdjęcia, ale co tam! Wszystko widać, prawda?


  • Hahaha też lubię Halę Targową. Kupujemy tam dobre ryby i jakieś bakalie, owoce suszone, a na stoiska ze zdrową żywnością też lubię tylko patrzeć bo nigdy nie wiem co bym mogła tam kupić,

  • Jakość zdjęć na kompie zawsze jest trochę gorsza, ale to głównie przez filtry.

    Aniu, czy mi się wydaje, czy jeszcze niedawno twierdziłaś, że zdjęcia nie niosą żadnego przekazu, tylko treść słowna? 😉

    • Nie do końca . Na Pisałam że nie lubię blogow które opierają się na zdjęciach a autor nie ma nic do powiedzenia (nie mam na myśli blogow stricte foto). Tu natomiast wszyscy bez wyjątku mają tylko zdjecia więc inaczej niż w przypadku stron czy poczciwego facebooka. Zmienilam za to zdanie co do telefonu i pracy na nim. Do tej pory służył telefonowaniu i wysyłaniu smsów.Od niedawna jest w zasadzie niezbedny :o.

      • Tak, telefon w pracy blogera jest niezbędny! Przestrzegałam kilka miesięcy temu ;). Że niepotrzebny, może mówić ktoś, kto punkt 16/17 opuszcza biuro i nic związanego z pracą go nie obchodzi.

        Ja np. bardzo rzadko mogę sobie pozwolić na siedzenie przed kompem, jak jest ładna pogoda, to w ogóle (pewnie rozumiesz, bo też masz małe dziecko). W sumie tylko teksty piszę przed komputerem, a wszystko poza tym w telefonie. Ale i tak ciągle się zastanawiam, jak to robią inne blogerki, że wszędzie ich pełno (na blogach, w social mediach), bo mi ledwo starcza czasu na napisanie notki/obrobienie zdjęć/odpisanie na komentarze (a to też nie zawsze ;))/prowadzenie własnego fb (kuleje ;)). Nie wiem, może mam jakieś wybitnie absorbujące dziecko (nie wydaje mi się) albo kompletnie nie potrafię organizować czasu (nie wydaje mi się).

        • Aleksandra

          Jeśli mogę wtrącić, to biorę to za dobry omen, że nie masz czasu siedzieć przed kompem 🙂 Prowadzisz bogate życie „w realu” po prostu, są rzeczy ważne i ważniejsze. Zresztą lepiej pisać rzadziej, ale „treściwiej”, aniżeli wypluwać jałowe teksty. Pozdrawiam:)

          • Masz rację. Z tym, że można też pisać często i dużo po to żeby doszlifować to i owo. Teksty z głębszymi przemyśleniami pojawiają u mnie trochę rzadziej a dorzucam posty fotograficzne czy kulinarne, które stanowią treść samą w sobie, bez filozofii :).

        • Konieczność korzystania z telefonu dostrzegłam, kiedy zaczęliśmy znacznie częściej korzystać z wrocławskich uroków. Nawet posty coraz częściej powstają na papierze.

          • A ja na papierze już nie umiem. Migający kursor pobudza mnie do myślenia. Pusta kartka zniechęca. Dziwne.

            Chociaż nie mam zamiaru tego zmieniać ;). Nie mam czasu na przepisywanie, itp. Często mam już gotowy tekst w głowie (powstał w czasie spaceru czy biegania – osobiście przy bieganiu myśli mi się najlepiej), wtedy siadam i raz dwa.