Wstyd przyznać, że do tej pory, do tego pamiętnego dnia, pizzę na mieście jedliśmy w pośpiechu, zazwyczaj w sieciowej pizzerii. Na szczęście kilka lat temu opamiętaliśmy się na tyle, żeby zamawiać na cienkim cieście. Tylko wtedy można się nią delektować, a nie zapchać. Pizza we Wrocławiu? Właśnie tam!

DSC_0266

Spotkanie ze znajomymi skończone, piękna pogoda i godzina 14:00. Sobota. Dziecko nie śpi i dosyć głośno i dosadnie komunikuje, że głodne. My też, ale przecież nie będziemy płakać. No, może uroniłam kilka łez. Przyjmijmy, że to od wiatru. Gdzie iść? Co zjeść? Blisko domu, ładna okolica. A potem te natrętne myśli „czemu to nasz pierwszy raz?”, „dlaczego nie chodzimy tu częściej” i „którą zamówić???”. Właśnie. Którą pizzę zamówić w Happy Little Truck?

DSC_0238

Bierzcie którą chcecie, wszystkie są pyszne. Równie dobrą pizzę jadłam ostatni raz w Wenecji, blisko 10 lat temu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że anchois to sardele, a nie grzyby jak wtedy mi się wydawało. I, że muszę w knajpie oprócz napiwku zapłacić za to, że posadziłam tyłek przy stoliku. Pierwszy raz za więcej niż przystępną cenę zjadłam więcej niż przyzwoitą pizzę. Pierwszy raz nie brakowało mi mięsa, bo ciasto i to, co na nim, było obłędnie smaczne. Dobrze wypieczona (wracała do pieca dwa razy na krótki moment, bo właściciel uważał, że ‚jeszcze nie’, geniusz!), ze świeżymi składnikami i pochłonięta (dosłownie!) w doborowym towarzystwie.

DSC_0271

Jedzenie na kółkach przywędrowało do nas z zachodu. Tam jest bardzo popularne. Bardzo się cieszę, że i u nas pomysł się przyjął i w wielu miastach Polski stają nowe food trucki. Pamiętam, że codziennie w drodze na Politechnikę Wrocławską kupowałam bułki z takiego wozu. Świetna lokalizacja to podstawa. Podobnie jest z Happy Little Truck. W końcu Wyspa Słodowa zaoferowała nam coś więcej niż plac zabaw i ławkę, na której można (a raczej nie można) napić się piwa. TB od razu zainteresował się piecem (tak, na wozie znajduje się piec i to opalany drewnem, nie żadne tam puszczanie gazów).

DSC_0268

I chociaż to jest pizza, dla mnie będzie kwintesencją slowfood. Wrocław jest Wenecją Północy. To dlatego pizza smakuje u nas rewelacyjnie. Bo jak inaczej to wytłumaczyć?

Share:
  • Drop

    Uwielbiam cieniutką włoską pizzę. Ta też wygląda przepysznie (mniam!)

    A przy okazji – masz może jakiś sprawdzony przepis na ciasto do pizzy? Wypróbowałam już kilka, również z książek kucharskich poświęconych włoskiej kuchni i niestety – żadne nie smakowało tak jak to, które pamiętam z Italii. Ostatnio w zwątpieniu zaczęłam się zastanawiać czy w zwykłym piekarniku (a nie w piecu) osiągnięcie takiej chrupkości i w ogóle – takiego efektu jest możliwe 🙁

    • Niestety, domowa pizza zawsze będzie smakowala inaczej niż z pieca opalanego drewnem. W piekarniku piekę na kafelku. Przepisu poszukam acz cienka i chrupiaca to nie u mnie :(.

  • Marta

    pizza <3 jadłam wczoraj w jednej z ulubionych pizzerii i rozczarowałam się. Właściciel się zmienił i kompletnie inny smak. Będę pamiętać, jakbym miała zawitać do Wrocławia 😀