OPINIE

Empatia? To taka zupa z Azji!


Najpierw zobacz:

Może przeczytaliście tytuł tego filmu, a może nie. Albo na przykład nie znacie języka. Chętnie przetłumaczę: CZY POMÓGŁBYŚ ZMARZNIĘTEMU DZIECKU? Prawdopodobnie, matka natura w swej dobroci tak mnie stworzyła, że oczy mam w mokrym miejscu. Okrycie kurtką zmarzniętego chłopca zwyczajnie mnie wzruszyło. Wiesz dlaczego?

Film jest eksperymentem społecznym. Oglądam. Najpierw myślę sobie tak: starsi ludzie reagują, młodzi mają dziecko w tyle. Ale nie! Patrzę dalej, a tam prawie każdy oddaje coś ze swojej garderoby, żeby małemu nie było zimno (nawet jeśli go tam posadzili w ogrzewanych spodniach ;), wiarygodnie pokazuje że odczuwa dyskomfort związany z temperaturą). Kurtka, rękawiczki, sweter. Niby nic, ale trzeba to docenić, nie jest łatwo dzielić się czymkolwiek z obcym, nawet jeśli jest dzieckiem. Trzeba też przyznać, że dziecko kruszy lód w sercu, więc reakcje ludzi nie dziwią. Tylko jedno ale. Eksperyment przeprowadzono w Norwegii. To bardzo ważne, bo tam mentalność ludzi diametralnie różni się od naszej, polskiej. A gdyby tak przeprowadzić to badanie u nas, na ojczystej ziemi i sfilmować reakcję ludzi? Czy byłaby taka sama?

Na pytanie postawione w filmie, jestem o tym przekonana, większość odpowiedziałaby „oczywiście, że bym pomógł”, „bez zastanowienia”, „no pewnie, że oddałbym kurtkę”, „głupie pytanie, to oczywiste!”. A jednak. Nie jest to takie oczywiste, bo szczerze w to wątpię. Widać, nie mam dużych pokładów wiary w bezinteresowność innych.  Nawet zaryzykowałabym opis, jak potencjalnie i z dużym prawdopodobieństwem, mogłoby to wyglądać.

Na wrocławskim (bo to jednak własne i dobrze znane podwórko) przystanku linii 128, przy ulicy Długiej (tam zawsze kręci się sporo ludzi), siedzi chłopiec. Żeby go odróżnić od norweskiego, dajmy mu lat dziesięć i krótkie blond włosy. Jest październik, pada deszcz ze śniegiem, temperatura bliska zeru, wieje. Jednym słowem zimno przenika do szpiku kości, a wiadomo że dziecku bliżej do tej kości niż dorosłemu grubasowi. Mały pociera ręce, bo mu drętwieją. I tak pociera, pociera, pociera….i nic. NIC. Zapomniałam dodać, że ludzi wokół pełno, ale lubimy zbiorową odpowiedzialność pt. „nie pomogę, bo na pewno zrobi to kto inny”. Starsi ludzie, przynajmniej część, pomyślałaby, że to pewnie jakiś chuligan, dziecko z nie wiadomo jakiej patologii skoro bez kurtki z domu puścili. Albo może fleja zwykła, bo tego okrycia zapomniała ze szkoły. Młodzi są zajęci swoimi smartfonami, tabletami i innymi -ami, co się będą gówniarzem przejmować. Jak mu zimno, to niech się schowa w budynku. Z resztą, zaraz wsiądzie do autobusu, więc się ogrzeje. Kurtka? Pewnie by ukradł!

Bo u nas wciąż empatia to taka zupa z Azji. Jak w Lejdis. I – tak, wiem – Ty i Ty byście pomogli. Tutaj mowa o innych. Przecież to zawsze jest o innych.


  • Marta

    Wzruszający filmik, dobrze że to tylko eksperyment społeczny, choć wiem że gdzieś tam w świecie co chwile dzieje się podobna sytuacja lub innego rodzaju krzywda dla dziecka. Nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji, ale nie sądzę żebym nie zareagowała w ogóle. Zawsze w zimie jak widzę biedne zwierzę muszę mu coś dać do jedzenia, kiełbasę, bułkę cokolwiek, takie mam już serce. Dokarmiam ptaki bo serce mi się kraja gdy na nie patrzę. Myślę, że w takiej sytuacji na pewno bym znalazła sklep i kupiła jakąś gorącą herbatę dla takiego dziecka. Moja mama zawsze mnie uczyła że nie wolno zachowywać się obojętnie w obliczu jakiegokolwiek nieszczęścia innego człowieka. Myślę że tak bym się zachowała, ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji, pewnie jeszcze wiele zależałoby od innych okoliczności. Kiedyś oglądałam eksperyment społeczny w Polsce gdzie podstawiono kobietę ze sztucznym brzuchem i kamerę. Kobieta paliła papierosy i sprawdzali czy ludzie na przystankach będą reagować, zwracać uwagę. ok 40 % osób reagowało i zwracało uwagę że nie powinna palić. A swoją drogą ciekawa jestem czy gdyby zamiast zmarźniętego dziecka podstawili zmarźniętego dorosłego czy ktoś by zareagował?

    • Nie wiem czy to samo widziałam, ale w DDTVN zrobili taką prowokację. Kobieta z brzuchem piła duże ilości wina w knajpach. Z tego, co pamiętam reakcji w zasadzie nie było. Ludzie PATRZYLI, ale nie reagowali. Podejrzewam, że z dzieckiem byłoby podobnie.

      Właśnie o to chodzi, że nie wiemy jak zareagujemy, póki nie znajdziemy się w danej sytuacji. Możemy tylko zakładać.

      • Drop

        Może jestem naiwna, ale ja wierzę w Polaków 🙂 Gdyby to był dorosły, faktycznie – moja wizualizacja sytuacji byłaby podobna do Twojego opisu. Dorosłych ocenia się inaczej – że patologia, że pewnie sam jest sobie winien, że ukradnie, przepije, albo zareaguje agresywnie. Dziecko jednak kojarzy nam się z bezbronnością, niewinnością, a jeśli do tego samo o nic nie prosi, nie chce pieniędzy, nie narzuca się, myślę, że chwyciłoby za serce wielu z nas. Może tylko moje najbliższe środowisko jest takie, nie mieszkam w wielkim mieście, nie wiem jak to tam wygląda, ale mam wrażenie, że w ludziach (nawet młodych) nadal jest wrażliwość na krzywdę. Że mimo widocznej często na co dzień podejrzliwości, niechęci do siebie nawzajem, w kryzysowych sytuacjach umiemy się jednoczyć.

        Nie twierdzę, że sama na stówę bym zareagowała. Nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji, a dopóki sama czegoś nie doświadczę, staram się nie zarzekać, że ‚ja nigdy’ albo ‚ja na pewno’. Wierzę jednak, że nie byłoby tak, że NIKT nie zainteresowałby się dzieckiem.

        Dla pozytywnego przykładu – pod okoliczną Biedronką często widuję starszą panią. Chudziutka, wątła, o lasce. Prosi o parę groszy albo o jedzenie. Forsę ludzie dają niechętnie (wiadomo – włącza się narodowa podejrzliwość), ale zawsze się znajdzie przynajmniej parę osób, które kupi dla niej chleb, masło, ser – cokolwiek. I wcale nie jest tak, że spędza tam biedna cały dzień. Kiedyś weszłam do sklepu, a kiedy wyszłam stała już z kilkoma produktami 🙂

  • Kasia

    a ja może i jestem naiwna, ale myślę, że by się znalazł ktoś kto by pomógł.
    mi kilkakrotnie obcy ludzie też pomogli jak np byłam w ciąży (nie były to tłumy, ale zawsze),
    mi się też zdarzyło pomóc w sytuacji gdy ktoś zemdlał na ulicy a obcym dzieciom też kilka razy.
    nie wiem co mnie jeszcze czeka, ale od kiedy jestem matka stałam się jakaś bardziej przewrażliwiona i zaraz mi się rzucają w oczy takie różne sytuacje.

    • Chcę w to wierzyć – że takich ludzi jest więcej.