DZIECKO

Dziecko u dentysty. Bez strachu, bólu i obaw.

dziecko u dentysty

Jesteś mamą i szukasz porad na temat wizyty u dentysty? Tak, tak, dziecko u dentysty to właśnie temat tego wpisu. Mamy za sobą wizytę z naszym czterolatkiem i choć sama wielokrotnie byłam u stomatologa i zaprowadzałam do niego dzieci, to była pierwsza TAKA wizyta. Jak wybrać odpowiedni gabinet? Na którego lekarza się zdecydować? Czy warto stosować znieczulenie i kiedy tego nie robić? Jak oswoić strach, który nie powinien w ogóle występować podczas takiej wizyty? Właśnie tego dowiesz się z dzisiejszego wpisu.

Pierwsza wizyta u dentysty. I pierwsze kłopoty z zębami.

Moje dziecko u dentysty było kilka razy. Najpierw gdy zaczęły mu rosnąć ząbki. Nie mieliśmy większych problemów, więc nie skupiałam się aż tak mocno nad wyborem odpowiedniego gabinetu i zaprowadziłam syna do pani stomatolog, która leczyła wtedy moje uzębienie. Później, pomimo tego, że mój syn był bezbutelkowy, bezsmoczkowy, bezcukrowy (naprawdę do drugiego roku życia w  zasadzie nie jadł słodyczy) zaczęła się u niego rozwijać próchnica. Swoje dołożyły lekarstwa, jakie przyjmował gdy miał mniej więcej roczek.

Obwiniałam się bardzo za tę sytuację, synkowi współczułam bo przednie zęby nie wyglądały najlepiej, a wszystkie magazyny i portale dla mam pogłębiały moje poczucie winy. Wszędzie było napisane jasno: jeśli twoje dziecko ma próchnicę, to twoja wina. Nigdy nie pił w nocy nic słodkiego, a i w dzień w 90% przypadków wybierał wodę. I co z tego? Dziś już wiem, bo u starszaka zdiagnozowano coś, co nazywa się hipoplazja szkliwa. Krótko mówiąc szkliwo nie jest prawidłowo rozwinięte i nawet przy prawidłowej higienie jamy ustnej, wszystkie bakterie mają ułatwione zadanie. Przyczyny mogą być różne, w tym wypadku to najprawdopodobniej niewielka wada zgryzu i kłopoty z przewodem pokarmowym w wieku niemowlęcym.

Pierwsza dentystka, do której wybraliśmy się „z polecenia” stwierdziła, że wystarczy fluoryzacja ząbków, ponieważ lapisowanie (pokrycie zębów azotanem srebra) będzie bardzo brzydko wyglądało. Plusem lapisowania jest zatrzymanie próchnicy. Nie zdecydowaliśmy się ze względów estetycznych z założeniem, że będziemy obserwować rozwój sytuacji. I do pewnego czasu było całkiem nieźle, zatrzymało się na stanie, który już znaliśmy i wiedzieliśmy jak postępować… Do czasu aż starszak poczuł coś, przez co zaczęłam mu mocno współczuć.

Ból zęba u dziecka.

Konkretnie bolała go czwórka podczas jedzenia i picia. Zaglądam, oho, dziurka. Na szczęście jesteśmy w Polsce – kraju słynącego z uzdolnionych stomatologów, którzy krzywo powsadzane ziarna kukurydzy potrafią zmienić w piękny uśmiech. W tej chwili nie w głowie mi był bolący ząb, a znalezienie osoby, która swoim podejściem nie zrazi rezolutnego malucha do wizyt kontrolnych co pół roku.

Tak czy inaczej: jeśli wcześniej dziecko u dentysty nie było wam w głowie, nie czekajcie i nie zwlekajcie. Ból zęba oznacza bezwzględną konieczność szybkiego znalezenia odpowiedniego stomatologa.

Podejście jest bardzo ważne. Tak mówi mi doświadczenie. I rozsądek.

Miałam w szkole podstawowej (i, ku mojej rozpaczy wtedy widziałam po raz pierwszy) stomatologa. Borowała na potęgę, o znieczuleniach dla dzieci nikt nie słyszał lub nie myślał. Poza tym miała wąsik i każda wizyta budziła we mnie przerażenie. Od tamtej pory bałam się chodzić do dentysty, który kojarzył mi się z bólem i cierpieniem.

Jak wybrałam gabinet?

Zanim zaczęłam szukać, wybrałam kilka najważniejszych dla mnie kwestii:

  1. Stomatolog z udokumentowanym doświadczeniem i sukcesami w leczeniu dzieci.
  2. Potwierdzenie wszystkich zalet i sprawdzenie opinii w dostępnych serwisach (m.in. ZnanyLekarz) oraz w miarę możliwości posiłkowanie się opinią znajomych i/lub rodziny.
  3. Gabinet dostosowany do małych pacjentów (kolorystyka, sprzęt, strefa do zabawy przed wizytą).
  4. Możliwość wizyty adaptacyjnej (nie skorzystaliśmy).

Borowanie mleczaków.

Tak, mleczaki również się boruje. W przypadku naszego synka borowanie trwało godzinę, ponieważ dentystka robiła przerwy w wierceniu, odliczała za każdym razem przy wszystkich czynnościach (dzięki czemu nie było standardowego „jeszcze chwileczkę”, „proszę jeszcze wytrzymać”).

Po co leczyć mleczaki? Z dwóch powodów. A nawet trzech. Po pierwsze żeby mieć zdrowe zęby i uniknąć bólu. Po drugie dlatego, że próchnica może przenieść się na zęby stałe. Po trzecie zepsuty ząb, który wypadnie (albo się go wyrwie, jak w UK gdzie rzadko leczy się zęby mleczne) zaburzy prawidłowe wyżynanie zębów stałych.

Bardzo ważną kwestią jest znieczulenie. Jeśli Twoje dziecko dobrze reaguje, nie ma przeciwwskazań, warto rozważyć podanie znieczulenia w rodzaju i dawce zaproponowanej przez lekarza. Bardzo intensywnie myślałam o znieczuleniu przed wizytą starszaka, ale na miejscu okazało się, że w przypadku silnej alergii, astmy i wszystkiego, na co cierpi moje dziecko, lepiej nie ryzykować i sprawdzić jak młody będzie współpracował. Było bardzo znośnie dla niego i lekarzy, więc obyło się bez zastrzyku.

O czym jeszcze pamiętać?

O, być może, najważniejszej kwestii. Jeśli kiedykolwiek bałaś się lub nadal boisz wizyt u dentysty, nie możesz przenieść tego strachu na dziecko. Dentysta to lekarz jak każdy inny, a dziecko u dentysty powinno być tak samo normalnym widokiem jak podczas kontroli u pediatry. Owszem, trzeba trzymać otwartą buzię, co może powodować dyskomfort. Czasem trzeba maluchowi długo tłumaczyć co się wydarzy u dentysty i co aktualnie się dzieje w jego buzi. Zdarza się, że coś zaboli (witajcie znieczulenia!), ale trzeba tłumaczyć, że unikanie takich wizyt może się bardzo źle skończyć. Na pewno nie okłamywać, w przypadku starszych dzieci darować opowiadanie bajek ;).

– Antoś, poczekaj, otwórz buzię, teraz będę z zęba wyjmowała czekoladowe robaczki.
– Wiem, wiem, to próchnica!

– Powiedz, czy twoja buzia się dobrze zamyka, czy plastelinka nie przeszkadza?
– Może pani spiłować tą plombę, jest za wysoka!

dziecko u dentysty

Tak, że tak. Mamy to za sobą, jeszcze dwie wizyty przed nami, ale na nie pójdę już bez obaw. Wiem, że Antoś jest w dobrych rękach i sam nie może się doczekać kolejnego spotkania. Moje dziecko u dentysty czuje się jak ryba w wodzie!

Jeśli macie do dodania coś, o czym zapomniałam, koniecznie podzielcie się z innymi swoimi uwagami!

Lajkujcie i szerujcie ten post na FB SIMPLYANNA i zostańcie tam ze mną na dłużej!