ŻYCIE

Czego nie robić w Walentynki i jak zepsuć randkę?

czego nie robić w walentynki

Walentynki? Wszyscy tylko te prezenty i prezenty, a przecież żyjemy w świecie, gdzie ideałem jest mieć mniej. Powinniśmy mieć mniej przedmiotów, ubrań, biżuterii, kosmetyków. Idę trochę w zgodzie z tym nurtem i każdego dnia mam mniej cierpliwości, a pewnie i włosów. Mój mąż za to ma minimalistyczne zapędy w temacie kwiatów, zwłaszcza Walentynkowych, więc wspólne oglądanie fajnego serialu powinno załatwić sprawę ;).

Tak wiele mówi się o tym co powinniśmy, a tak mało o tym, czego nie robić w Walentynki. Ostrzeżenie wystosowane w odpowiedniej chwili to podstawa w zapobieganiu katastrofom. Przed Tobą rzeczy, których nie powinnaś robić w Walentynki. Bo szkoda psuć fajny czas, dobrze zapowiadający się wieczór i wrażenie, które zrobiłaś tą czarną kiecką.

1. Odpuść sobie fryzjera.

Umówmy się – włosy niewiele zmienią. Mam oczywiście na myśli, że jesteś dziś tak samo piękna jak wczoraj więc lepiej nie decydować się na drastyczne kroki typu nowa fryzura albo kolor. Istnieje poważne ryzyko, że coś pójdzie nie tak i partner cię nie pozna.

2. Nie umawiaj się na telefon z mamusią.

A już najgorzej to nie tylko się umówić, ale nie umówić! Mamy uwielbiają dzwonić w najmniej oczekiwanych momentach, drążyć najbardziej nieodpowiednie tematy i zadawać najmniej wygodne pytania. Zasada wyłączonego telefonu dotyczy także twojego partnera! Jeśli naprawdę świętujecie takie dni, jak 14 lutego, najbezpieczniej jest pozbyć się w tym czasie telefonu, komputera i wszystkiego tego, co na co dzień odciąga naszą uwagę od otoczenia.

My nie celebrujemy tego dnia (choć łyka prosecco nie odmówię), ale tak sobie myślę, że generalnie idea Walentynek jest całkiem przyjemna i irytuje mnie to oklepane „powinniśmy okazywać sobie uczucia codziennie, a nie tylko jednego dnia w roku”- przecież to oczywiste i nie przeczy jedno drugiemu!

3. Nie oczekuj.

Znasz ten mem, gdzie w pobliżu wieży Eiffela koleś schyla się, żeby zawiązać sznurowadło, a jego kobieta niemal mdleje, myśląc, że to oświadczyny? Panowie, nie klękajcie bez powodu, a Wy drogie panie nie oczekujcie zbyt wiele. Mem mnie bawi, ale jednocześnie trochę rozumiem laskę ze zdjęcia. Bo ja też tak sobie ubzdurałam i wymyśliłam, potem trochę czekałam, bo czułam, że to już niedługo. Tymczasem mój wtedy jeszcze chłopak miał zupełnie inne plany i oświadczył się dzień później w zupełnie innych okolicznościach przyrody.

Nie mniej: nie oczekuj, nie nastawiaj się i pomyśl, że bardziej oryginalne będą oświadczyny 29 lutego. Kolejna taka okazja już niedługo…w 2020 roku!

4. Nie spóźnij się.

Co prawda randka w kinie 14 lutego to jak strzał sobie w kolano albo samobój w ważnym meczu, ale niektórzy lubią tłumy i trzeba im to wybaczyć. Anglicy powinni udzielać korepetycji z punktualności: zdecydowana większość przychodzi odrobinę przed czasem i o umówionej godzinie stawia się jak na apelu u Macierewicza. Nie ma marudzenia, że późno, że wcześnie, że korki albo biegunka – umawiając się trzeba takie rzeczy przewidzieć. Nie pozwól na siebie czekać, bądź punktualna.

I wybacz mi ten moralizatorski ton. Tłumaczy mnie tylko to, że sama notorycznie się spóźniam i bardzo z tym walczę.

5. Kartki wysyłaj na Boże Narodzenie.

Pamiętam te przyjemne motylki w brzuchu, kiedy dostawało się dużo Walentynek w szkole. To było naprawdę sympatyczne, a wysyłaliśmy je wszyscy i dyżurni roznosili w czasie lekcji – fajna fucha, prawda? Poza szkołą też niejedna Walentynka trafiła do mojej skrzynki. Może właśnie dlatego w dorosłym życiu kartki wysyłamy na Boże Narodzenie, a w Walentynki dajemy sobie spokój.

Najgorsze są te z samotnym podpisem pod gotowymi życzeniami. Brytyjczycy uwielbiają pocztówki i znajdziecie je wszędzie, na każdą okazję. Na takie Walentynki jest cały szereg: dla żony, dla męża, dla chłopaka, dziewczyny, narzeczonej, narzeczonego, kochanka, listonosza i sprzedawcy jajek za rogiem.

6. Uważaj na kosmetyczki!

Zrobienie paznokci jeszcze podchodzi pod bezpieczne zabiegi. Do tych mniej bezpiecznych zaliczam wszystko, co związane z medycyną estetyczną (chyba, że idziecie na bal przebierańców i koniecznie chcesz założyć strój glonojada). Oprócz tego maseczki oczyszczające i peelingi złuszczające zostaw sobie na później. Jeśli masz wrażliwą cerę, musisz uważać też na wszystko, co zrobisz sobie w domu.

W zeszłym roku w marcu mieliśmy z Michałem zaplanowaną randkę w jednej z moich ulubionych restauracji we Wrocławiu. Lubię dobre jedzenie i odpowiednio dobrane wino, krewetki, przepiórki i wszystko to, co nie gości na naszym stole każdego innego dnia. Lubię też się odpowiednio na randkę przygotować. Z ubraniem poszło łatwo, makijaż zaplanowany, więc rano po przebudzeniu zrobiłam sobie maseczkę nawilżającą którejś popularnej filmy, kupioną w sklepie na R.

W życiu nie czułam się tak nawilżona! Bowiem po zdjęciu maseczki oblały mnie zimne poty – moja twarz była czerwona i zaczęła niebezpiecznie puchnąć, jakby faktycznie nabierała wody. Na szczęście do wieczora uczulenie (witajcie reakcje alergiczne na niesprawdzone produkty!) wszystko zeszło, ale przez chwilę było naprawdę niemiło.

7. Po siódme: nie narzekaj.

Kochamy to i zawsze znajdziemy powód, dla którego coś nam nie odpowiada. Celowo piszę w liczbie mnogiej, bo ja też narzekam. W końcu nic co ludzkie nie jest mi obce.

Zakładam taką potencjalną sytuację: mój facet kupuje na wieczór białe wino, serwuje mi małże Św. Jakuba i wręcza bukiet czerwonych róż. Krótko mówiąc: próbuje zepsuć randkę, bo właśnie pokazał, że zupełnie nie wie co lubię. Bo ja czerwonych róż nie cierpię, za białym winem nie przepadam, a małże mi zwyczajnie nie smakują i po 14 latach mogłabym przypuszczać, że on to wie.

Ale jestem realistką, w końcu kiedyś jedliśmy te cholerne małże, popijając białym winem i nie krzywiłam się jak kot na cytrynę, kiedy czerwone róże dostawałam. Widać niezbyt dobrze gestykuluję oczami :D. W takiej sytuacji trzeba zebrać wszystkie swoje zszargane nerwy i rozbite na tysiąc kawałków emocje i…

NO BEZ JAJ! Facet kupił kwiatki, polał wino i zrobił wypas kolację. Nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby narzekać. I to jest najlepsza odpowiedź na pytanie: czego nie robić w Walentynki.

 

Jak skutecznie zepsuć randkę i dobre wrażenie? Jakie są twoje pomysły?