ŻYCIE

Co przyniesie wrzesień?


Wiem, pominęłam jakieś…dwa miesiące w tych moich wyliczankach, ale prawda jest taka, że wakacje miały być tylko wakacjami. W planach mieliśmy odwiedzenie tak zwanych starych śmieci. Przyjechaliśmy do naszego wiejskiego domu i…Ciężko opisać to uczucie. Pełnia lata, ogród w rozkwicie, otoczenie kochającej rodziny i dom, w który włożyło się kawał serca. Miejsce, gdzie znasz wszystko i wszystkich, a każda rysa na podłodze ma swoją historię. Sentymenty, sentymenty. Zaczęliśmy od odwiedzenia miejsc, na których nam najbardziej zależało. Później mąż wrócił do UK.

Tak wyglądał lipiec. 

Sierpień ma się ku końcowi, ale cały wyglądał mniej więcej podobnie. Pracujemy w ogrodzie, dzieci odkrywają prawdziwe wiejskie życie, a ja czekam aż przyjedzie wybawiciel ogarniający dzieciaki, żebym mogła wrócić do swoich normalnych zajęć ;).

Co się zmieniło?

Mogłabym napisać, że Nikodem zaczyna mówić i można z nim się całkiem nieźle dogadać. Komunikuje swoje potrzeby i jest kochanym, małym szkrabem. Mogłabym powiedzieć, że Antoś świetnie się czuje w naszym domu, jakby pamiętał swoje pierwsze chwile w nim. Mogłabym w końcu zakomunikować, że Polska nic a nic się nie zmieniła.

Ale nie to jest najważniejsze.

Bo prawdziwym newsem miesiąca jest to, że WRACAMY DO POLSKI. Serwujemy prztyczka w nos wszystkim tym, którzy sugerowali, że to najgorszy pomysł świata. Wszystkim, którzy nam wmawiali, że nie lubimy Polski, bo Wielka Brytania zawróciła nam w głowie. Mają trochę racji, życie w UK wygląda inaczej, pod wieloma względami lepiej. Zarabia się więcej, ludzie są życzliwsi, a standard życia w wielu przypadkach wyższy. Ale czy o to w życiu chodzi? Na ile wyceniasz urwanie kontaktu z rodziną? Ile warte są przepłakane wieczory? Jak dużo jesteś w stanie znieść, żeby za 10 lub 20 lat było lepiej, o ile dożyjesz do tego czasu?

Nie chciałam stracić ani minuty.

Bolało mnie serce widząc jak bardzo starszakowi nie podoba się jego nowa szkoła. Z dnia na dzień zaczęły się historie, których nawet nie chcę pamiętać – tak mocno przeżywał poważną w stosunku do swojego wieku zmianę.

Wiele razy myślałam o swoim dzieciństwie, gdzie dziadkowie odgrywali ważną rolę. Opowiadali o świecie, którego nie znałam, pokazywali nowe rzeczy i dawali coś procentującego przez całe życie – miłość, akceptację i wartość więzów rodzinnych. Chciałam tego samego dla moich dzieci i uważam, że podjęliśmy bardzo dobrą decyzję.

Życie można zmienić w jednej chwili.

Jeśli będziemy chcieli znów się przeprowadzić lub wyemigrować, nic nie stoi na przeszkodzie. Nie ma w tym żadnej filozofii. Wiem, że poradzimy sobie wszędzie i może jeszcze spróbujemy życia w innym kraju, bo ciągnie nas na dłużej w pewne rejony ;). Na dodatek tego typu zmiany przecież są odwracalne, a największym hamulcem jest strach przed nimi. Pozostaje kwestia wyboru najlepszej opcji ze względu na dzieci, ale…

Możliwości.

Wiele osób mi mówiło, że w UK dzieci będą szczęśliwsze, będą miały więcej możliwości i szans rozwoju. I wiecie, to jest ten moment, w którym najmocniej się zastanawialiśmy nad słusznością podjętej decyzji. Jestem w stu procentach przekonana, że słusznie postąpiliśmy.

Więc. Tak. Właśnie. Wracamy. Witaj, Polsko!


  • Aniu, powodzenia! Sami wielokrotnie przeżywamy i ważymy nasze emocje, żeby sprawdzić czy Kanada się nada czy jednak wracamy do Polski. Cały czas szukam odpowiedzi ma pytanie czy da się żyć na dwa kraje. Bo tak by się chciało… serdeczności! ☀

    • Albo się nie da, albo ja nie umiałam. Wiem, że każdego dnia myślałam o Polsce, każdego dnia myślałam o powrocie nawet, jeśli miałby się wydarzyć później niż się stało. <3

  • Uważam, że w Polsce dzieci będą miały zbliżone możliwości do tych w UK. Poza tym zawsze mogą same wyjechać, np. na studia. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za udany i pomyślny powrót.