DZIECKO

10 gadżetów, bez których możesz ale nie musisz żyć.

Niemal każdy gadżet dla niemowlaków i małych dzieci bywa określany jako zbędny. Tak naprawdę dziecko można odchować bez większości rzeczy, których mimo wszystko używamy: pieluchy jednorazowe, wanienka, ładne kocyki, sryki, pierdyki. Też uważam, że nie ma co przesadzać, ale…skoro czasem możemy ułatwić sobie życie to dlaczego nie? Nawet jeśli dzieć nie będzie tego pamiętał, co z tego? Przygotowałam listę 10 rzeczy, których nie miałam przy pierwszym dziecku, ale zdecydowałam się na nie lub zastanawiam nad zakupem, przy dziecku numer dwa.

1. Kosz mojżesza.

Nigdy nie korzystałam i zobaczymy jak się sprawdzi. Udało mi się kupić za grosze, dokupiłam materac, uszyję ładne wdzianko i sprawdzimy czy to rozwiązanie dla nas, niewiele ryzykując, oprócz zadowolenia obu stron. W domu w Polsce mieliśmy na początku dwa łóżeczka. Na górze w sypialni (praktycznie nieużywane) i na dole (służyło do drzemek i przewijania). Kosz można łatwo i bezpiecznie przenieść, zajmuje niewiele miejsca i przynajmniej do tego trzeciego miesiąca powinien posłużyć. Przetestuję na własnej skórze, a jeśli się nie sprawdzi, przekażę dalej. To takie proste :).

ld3867_1

2. Szumiś.

Koleżanka napisała mi dziś, że w życiu nie widziała tak brzydkiego misia. Na dodatek kompletnie nie rozumie po cholerę to coś szumi, bo ją wszelkie hałasy okropnie denerwują. A ja sobie pomyślałam: to przecież must have! Z Antkiem nie miałam takiego gadżetu i musiałam wyglądać co najmniej zabawnie podczas wymachiwania włączonym laktatorem w pobliżu dziecka. I nie, nie ściągałam nim mleka. Miał właściwości uspokajające. Nie przemawia do mnie puszczanie dziecku szumów z youtube. Bo niby co: mam sobie zblokować komputer i siebie? A może koło tej maleńkiej głowy położyć telefon? Bez sensu, skoro ktoś wymyślił ładnego i funkcjonalnego misia. Kiedy jego szum nie będzie już potrzebny, ma idealne mocne kolory i wzory, dobrze widoczne dla małego dziecka. Dla mnie? Rewelacja. Szumisia możecie kupić i poczytać o jego misji tutaj: whisbear.com

Whisbear_mat.Whisbear.com (7)

3. Otulacz.

Woombie pierwszy raz zobaczyłam na którymś z blogów parentingowych. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że takie cudo istnieje. Zastanawiam się tylko na ile to coś byłoby przydatne? Nasz syn od urodzenia stanowczo prostestował, kiedy położne próbowały go owinąć w pieluchę tetrową, później włożony np. do rożka, zawsze wyjmował rączki na wierzch. Odruch moro nie wybudzał go ze snu i nie jestem przekonana czy taki otulacz to faktycznie niezbędnik (niezbyt) młodej mamy? Czy któraś z Was korzysta i sobie chwali, a może wręcz przeciwnie? Myślę, że się można bez niego obejść.

summer convertible love_400

4. Długa poducha do karmienia.

Nie wyobrażam sobie karmienia bez poduchy. Bardzo ułatwiała nam życie na początku mlecznej drogi. Nasz rogal jest firmy Motherhood, ale należy do tych krótszych, które można sobie założyć na brzuch lub biodro. Wiele mam poleca dłuższe poduchy, te wielkie, dzięki którym ciężarna może wygodnie ułożyć się do snu, potem karmić malucha albo zabezpieczyć go podczas drzemki. Nie jest to jakaś wybitnie droga impreza i myślę, że kupię możliwie największą. Będzie potem fajną zabawką ;). Chyba są różne rodzaje wypełnienia do wyboru, jeszcze na konkret się nie zdecydowałam, fajne, neutralne wzory znajdziecie m.in. na cebuszka.pl

Cebuszka_Niebiesko-szara_multi

5. Monitor oddechu.

Swojego czasu monitory oddechu były krytykowane. Najczęściej przez mamy, które tych monitorów nie potrzebowały. Niania sprawdziła się w naszym domu rewelacyjnie, a wszystkie teksty o tym, że matka zawsze usłyszy swoje dziecko, można włożyć między bajki. Nieprawdą jest, że niania sprawia, że matki na gwałt lecą gdy dziecko zakwili. W moim przypadku było odwrotnie. Kiedy niania nie była włączona, non stop biegałam po schodach na górę sprawdzać czy wszystko ok, bo ciągle wydawało mi się, że dziecko płacze. Dzięki niani uniknęłam tego stresu, choć pojawiał się kolejny – związany z oddechem i bardzo mocnym (momentami) snem. Pierwszy stres przeżyłam w szpitalu, nie mogąc dobudzić dziecka, które na dodatek wydawało mi się sine i było zimne w dotyku. Nie muszę chyba opisywać, w jaką panikę wpadłam. Dlatego poważnie zastanawiam się nad monitorem.

monitor-oddechu-angelcare

6. Chusta.

Powinna być na pierwszym miejscu. Jeszcze nie zdecydowałam się na konkretną, ale jest jednym z wyborów, co do których nie mam żadnych wątpliwości. Nie udało mi się chustować Antka, za późno zaczęłam i stanowczo zbyt szybko zrezygnowałam. Do tego moja pożyczona chusta (chyba Womar) pozostawiała wieeele do życzenia. Przy dwójce dzieciaków, zachustowanie jednego wydaje mi się spoko opcją, dającą wiele możliwości zabawy ze starszakiem, bez oddzielania od siebie młodszego dziecka. Minusów chusty nie znam :). Zakochałam się w niektórych wzorach natibaby.pl

big_s1

7. Składana wanienka.

Macie? Używacie? Co sądzicie? Dopiero niedawno dowiedziałam się, że takie coś istnieje (i nie tylko to, żyłam w jakiejś błogiej nieświadomości, co do ilości rzeczy dla dzieci!). Chyba fajna sprawa, jeśli nie mamy za dużo miejsca, planujemy kąpać w różnych. Z Antosiem używaliśmy tradycyjnej, standardowej wanienki z naklejką kaczuszki :D. Była wywrotna, nie miała zaworu do spuszczania wody i używanie jej to mordęga. Pytanie czy w ogóle wanienka jest nam potrzebna?

stokke-flexi-bath-wanienka-skladana-white-3886-51382

8. Leżaczek.

Znalazł się na liście, ale po długich, a nawet bardzo długich namysłach stwierdziliśmy, że sprawdzimy w praniu jaki ten numer dwa w ogóle będzie, bo może obędziemy się bez leżaczka lub czymś go zastąpimy. Przyznam, że Antek korzystał i to gdzieś do siódmego miesiąca, trochę go w nim bujałam a poza tym mogłam spokojnie postawić np. na blacie w kuchni, podłodze, bez przesuwania maty edukacyjnej i tak dalej. Biorąc pod uwagę, że cały czas będę spędzać z dwójką dzieci non stop, może się okazać przydatny. Mimo to nie chcę go kupować na wszelki wypadek, a dopiero jeśli okaże się niezbędny (w co wątpię :D). Na zdjęciu Tiny Love.

Tiny-Love-Lezaczek-bujaczek-lozeczko-3-w-1-niebieskie_Tiny-Love,images_zdjecia,30,TL1801206830R_2

9. Pieluchy wielorazowe.

Temat rzeka. Ale jaki ładny i ekologiczny, prawda? Ilość jednorazówek, szczególnie na początku jest…przerażająca! 15-18 sztuk na dzień o.O. Ale jednocześnie jest to mega wygodne rozwiązanie, nie wymagające dużo zachodu i pewnie łatwiej z nim przy jednym dziecku niż przy dwójce. Ale jednocześnie liczę na to, że będę lepiej zorganizowana (hahaha) i może dam radę bawić się w pranie? Zobaczymy. Na fot. pieluchy Simed.

simed-pieluchy-kieszonki

10. Łóżeczko do co-sleepingu.

Młody nie korzystał ze swojego łóżeczka, a póki korzystał (czyli kilka miesięcy, sporadycznie) wstawanie na karmienie sto razy na dobę było dla mnie jedną wielką udręką. Odkrycie, że spanie razem jest przyjemne i wygodne zupełnie zmieniło moje nastawienie do karmienia, bliskości i wielu związanymi z nimi aspektów. Ostatnio przypadkiem znalazłam na stronie internetowej łóżeczko do co-sleepingu. Czyli takie pół-łóżeczko bez jednej ścianki, które można przypiąć do łóżka rodziców. Biorąc pod uwagę niewiele miejsca, a jednocześnie rozszerzenie naszej strefy spania, bez wyrzucania numeru dwa z gniazda, to genialne rozwiązanie! Na zdjęciu łóżeczko Chicco.

lozeczko-dla-dziecka-lozko-co-sleeping-ARTICLE_V-39728

Na blogu pojawi się jeszcze wpis o tym, z czego rezygnujemy. Myślę, że może być zaskakująco, a przynajmniej nietypowo! A może są gadżety, bez których byście sobie poradziły, ale zdecydowałyście się dla ładnego wyglądu albo ciekawej funkcji?

Share:
  • Monitor to moj niezbędnik. Uzywalismy tez poduchy i lezaczka, ale całą resztę też bym chętnie wypróbowała.

    • Dzięki za opinię odnośnie monitora, przy Antku przynajmniej na początku byłby przydatny i żałuję, że nie miałam.

  • zdecydowanie monitor oddechu przy drugim dziecku będzie na liście zakupów. Do wielorazowych pieluch i chustonoszenia też bym się przymierzała. Łóżeczko-dostawka również na mojej liście – myślę, że dla mnie to optymalne rozwiązanie na nie-spanie z dzieckiem i jednocześnie nie-wstawanie do niego w nocy. Natomiast jeśli zastanawiasz się nad wanienką to ta Stokke jest faktycznie ciekawą propozycją w ciasnym mieszkaniu, jeśli jednak wanna standardowych gabarytów znalazłaby dla siebie miejsce w Waszym domu to gorąco polecam zainteresowanie się firmą OK BABY. Produkują niesamowicie praktyczne rozwiązania wanienkowo-łazienkowe dla bobasów. Mieliśmy używaną wannę z tej firmy, początkowo zniechęcił mnie jej gabaryt i nie używałam (dostałam również drugą, z innej firmy, taką malutką), ale jak przenieśliśmy się z kąpielą do Ok Baby to zyskaliśmy zajebisty komfort kąpieli – nie musieliśmy trzymać dziecka. Wanienki są tak wyprofilowane, że wkładasz do nich dziecko, nawet zupełnie malutkie, niesiedzące i bez przytrzymywania możesz spokojnie myć. Dla kręgosłupa to zbawienie! Genialne!

    • O, super! Chętnie sprawdzę, chociaż baardzo ciężko będzie u nas wstawić coś pełnogabarytowego, czego nie musielibyśmy omijać kiedy nie korzystamy :D.

    • Drop

      Też zapisuję sobie namiar na wanienkę 🙂

      • ja miałam tę wanienkę, dodatkowo miała takie mocowania na wannę, dlatego nie musieliśmy kupować stojaka. Widzę, że są też mniejsze i są też fajne wkładki do wanienek działające na tej samej zasadzie, więc może wanienka stokke + ten wkład „zrobiłby robotę” 😉

        • Też kąpaliśmy bez stojaka. Zaraz zobaczę wanienkę :).

  • Wanienka tylko do małych pomieszczeń, gdzie przyda się składanie. My nie musieliśmy składać i szczerze – nie chciało nam się. Zwłaszcza, że przed złożeniem powinno się ją wysuszyć. Cały wpis o niej zrobiłam, no mnie mimo wszystko zawiodła. Przeszliśmy ma Fisher Price Rain Forrest, sprawdzona z Antkiem.

    • Sprawdzę z ciekawości. Nasza łazienka jest mikroskopijna, ale numeru jeden nie kąpaliśmy w łazience tylko w sypialni i teraz też tak będzie. Muszę pooglądać wanienki, mam nadzieję że mają i FP gdzieś stacjonarnie.

  • Wózek muszę składać, nie ma miejsca. Nowe mieszkanie, inny klimat, inny termin porodu jednak determinują niektóre nasze wybory.

    Niani nie potrzebowałam, kiedy byliśmy blisko ale zostawialiśmy też młodego śpiącego i schodziliśmy na dół, teraz jest ta sama sytuacja.

    Fartuszki są super, masz rację 😀 a wiesz, że od niedawna używam dopiero? Nieodzowny przy malowaniu farbami i jedzeniu. Antek nie pozwalał sobie nic zakładać na szyję ani na siebie i miał po prostu ubrania do wybrudzenia :/.

  • ja teraz jakbym miała sobie wybrać jakiś gadżet to chusta i otulacz 😉 ale nie planuję na razie nr 3 😛

    • Masz jakieś doświadczenia z otulaczem? Bo ja kompletnie nie, zastanawiam się czy to nie byłaby kasa w błoto.

  • Joanna Szołczyńska

    My mamy otulacze podobne jak na zdjęciu. Korzystałam dwa razy i zawsze był wrzask bo Franek nie lubi być krepowany i nadal tak ma, ale to chyba zależy od dziecka i warto spróbować. Jeśli chcesz mogę ci przesłać te które mam 🙂 przetestuje i jak się sprawdzą to twoje 🙂

    • Asiu, nie nastawiam się. Zobaczymy, bo może być tak jak z Antosiem – on także nie cierpiał być w jakikolwiek sposób skrępowany (między innymi dlatego chustowanie, które zaczęłam po 4 miesiącu życia, średnio nam wyszło). Dzięki za propozycję :*

  • Ja osobiście też nastawiam się napewno na kupno Szumisia. Mam nadzieje, że pomoże mi odstawić córcie od piersi, no a jak w styczniu pojawi się rodzeństwo to myśle, że tym bardziej sie przyda. Co do otulaczy, kupiłam, są śliczne i prawie w ogóle nie używane. Coś wątpie w to bym przy drugim dziecku używała ich więcej. Jednak jestem wygodnicka 😀

    • Właśnie gdzieś na fejsie któraś dziewczyna napisała, że otulacze źle robią na bioderka, więc już im notuję minus. Szumiś jest na liście zakupów :).

  • Magda N.

    Kosze modne i znane są właśnie w Anglii-pierwszy raz spotkałam się z nim u mojego brata. Świetna sprawa 🙂 Co do monitora oddechu to żałuję,że nie mam,bo w nocy latam jak głupia do łóżeczka i słucham, czy Adaś oddycha-nie dość,że człowiek nie śpi,to biega non stop,czy w nocy, czy też w dzień. Nad chustą nadal się zastanawiam i coraz bardziej jestem za 😀 Poduche mam i dziękuje temu,kto ją wymyślił-cudowne odciążenie kręgosłupa. Jeśli chodzi o wanienkę to mam,ale frańca duża i ciężka i żałuję,że nie kupiłam wiaderka do kąpieli,z tym że na długo ono nie posłuży. Mam nadzieję,że wszystko Wam się przyda i będzie pomocne 🙂

    • Na pewno nie wszystko kupimy :D. Na szczycie listy jest chusta, szumiś i monitor oddechu. Kosz mam, więc siłą rzeczy 😀 tylko czy dziecko polubi?

      Największy zgryz mam z łóżeczkiem i w ogóle spaniem , bo numer jeden jeszcze stacjonuje u nas, a dla numeru dwa nie mam krzty miejsca na coś do spania :v chyba położę pod łóżkiem!

  • uBubinka

    Hehe, na wszystkie te gadżety miałam ochotę. Ale zaopatrzyliśmy się tylko w kilka z nich – fasolka do karmienia – u nas zupełnie nie zdała egzaminu (można było nie kupować:). Leżaczek – niby niezdrowy i niezalecany przez fizjoterapeutów, ale…. daje nam kilka minut na ogarnięcie mieszkania w ciągu dnia, więc prędzej oddałabym męża niż leżaczek (żarcik oczywiście ;P, choć może…) Teraz zastanawiam się nad składaną wanienką… Jedziemy na wakacje, do miejsca gdzie nie ma wanny, tylko prysznic…. A targać zwykłą wanienkę ciężko, przy ilości innych gadżetów. Minusem jest jej koszt. Za tą cenę można kupić z 5 zwykłych wanienek… I odwieczne pytanie.. .czy skórka jest warta wyprawki.

    • Poducha musi być 😀 do spania no i jednak pocc była boska do karmienia. Miałam dzięki niej wolne ręce :D, ale jak to mówią: każdemu wg potrzeb.

  • Już kilka źródeł mi podaje, że otulacze źle robią na bioderka, więc pas. Śpiworka nie chcę, bo ciężko było mi złapać dziecko do karmienia,jakiś taki nieporeczny sie robił :D.

    Lozeczko sporo kosztuje i tez sie nad tym zas r anawiam, nie jest za duze, moze nie warto :).

    Z wanienka generalnie nie byloby klopotu, ale z duzym prawdopodobienstwem na poczatku noe bedziemy kapac w lazience i tak czy siak gdzies to dziadostwo trzeba trzymac. Jednym z kryteriow przy wyborze czegokolwiek jest ilosc miejsca (zupełnie odwrotnie niz w pl, tam miejsca duzo ale pot e zeby nieznane :)).

  • Kasia

    Co do punktu 7. Kupiłam przy 2 dziecku. Uważam za zbędne.na poczatku skladalam i chowalam w maly kącik. Wode wypuszczalam wentylem itd. W praktyce jednak z 2 dzieci liczy sie Czas 🙂 wanienke używam ale w sposób jak tradycyjna czyli stoi ciagle rozlozona, a wode wylewam tak jak ze zwyklej. Moim zdaniem zbędny wydatek

    • No tak, tylko gdzie ja bym miała tą wanienkę trzymać, o to jest pytanie :*

      • Kasia

        A starszego w czym kapiesz? My mamy mala łazienkę. Starszak kapie sie nadal w wannie z czasów bycia maluchem. Druga wanienke wsadzamy w pierwsza i to wszystko trzymamy w kabinie prysznicowej.

        • Starszy normalnie w wannie sam się kąpie 🙂 ale to będzie kłopotliwe z nr2.

  • kasia

    Ps. Co do pieluch wielokrotnego użytku i prania i dwójki dzieci, to u mnie kazda chwila jest na wagę złota 🙂 wiec to zdecydowanie odrzucilam. Jestem ciekawa jak to będzie u Was 🙂

    • Obawiam się, że to mój słomiany zapał ;).

      • Maria

        Ja dopiero mum-to-be i badam internet namiętnie w różnych kwestiach. Nie wiem, czy wszędzie dostępne, ale możesz komuś zlecić pranie: http://thenappylaundry.com/index.php?main_page=page&id=11 Zgaduje, że do minusów należy koszt oraz gromadzenie brudnych pieluch przez tydzień :/

        • Haha ciekawe rozwiązanie, ale raczej nie dla nas 🙂

  • A słyszałaś o wiaderku do kąpieli dziecka zamiast wanienki? 🙂

    • Oczywiście, ale kompletnie mnie nie przekonuje :).

  • Mamy szumisia, służy jako zwykły miś, ale przez pewien czas usypianie bez niego było bardzo trudne.

    • O widzisz, a przecież Ula już spora :)). Funkcja zwykłego misia też jest ok :).

  • Kasia

    Jeszcze taka mi sie refleksja nasunela 🙂 dzieci są różne i np nasz 1 uwaga nie lubił szumow tj suszarek i innych. Czyli Szumis bylby jak kula w plot. Przy drugim za to taki mis by mi się przydal. Dlatego może czasem warto poczekać aż sie latorosl pojawi na świecie, żeby zobaczyć jaki to typ i wtedy kupic niektóre rzeczy. Z tych gadżetów o których piszesz fajne tez mi sie wydaje doczepiane łóżeczko. Co to ludzie nie wymyślą 😀

    • Taki mamy zamiar odnośnie części rzeczy :). Szumis jest jeszcze fajny dotykowo/wzrokowo i będzie ok dla jednego i drugiego. Poza tym jeszcze chusta o v obowiązkowo, bo chcę nosić od początku.

  • Mi się marzyło łóżeczko do co-sleepingu. Ale przerastają mnie ceny takich wynalazków 😉

    • Powinno być minimum dwa razy tańsze! Biorąc pod uwagę, że nowe drewniane łóżeczko można kupić od 150 zł plus materac.

  • O widzisz, mieliśmy dla Antka ale się zupełnie nie sprawdziła, a w końcu i tak zaczęliśmy spać razem, musiałabym w zębach trzymać :v – matka choinka!

  • Powiem Ci, że ja korzystałam z mojżesza, bo w Irlandii jest popularny i u nas się sprawdził

  • Marta

    1 – nie miałam, nie używałam, miałam leżaczek Tiny love i się sprawdzał- można wykorzystać jako łóżeczko na krótkie drzemki.
    2. nie znałam – przy pierwszym dziecku płyta z białym szumem plus suszarka, na drugie działała muzykia poważna (Yupi!)
    3. otulacz – nie miałam – podobno fajna sprawa – moje dzieci zbytnio krępowane nie lubiły być:(
    4. średnio się przydała.
    5. przy pierwszym dziecku – uspokaja bardzo, przy drugim – niezbędny (skrajny wcześniak) polecam dla znerwicowanych mam i niech inni gadają co sobie chcą:)
    6. chustę mam – pierwszego dziecka nie zdążyłam zachustować. Drugie miało być na 100% -bo mała różnica wieku, będzie łatwiej na spacerach itp. Nie udało się ani pierwszego ani drugiego. niestety:(
    7. Mam – świetna dla starszego dziecka (u nas 2,5 roku) gdy nie ma wanny a lubi się pluskać (jak u nas). Wydaje mi się że dla noworodka trochę niewygodna – za głęboka i za duża. Ja w każdym razie jestem bardzo zadowolona – świetna alternatywa dla małych łazienek
    8. Jak wyżej – polecam
    9. niestety nie jestem bardziej wydajna przy drugim dziecku – dziękuję za nadmiar prania – mam go wystarczająco – zależy kto co lubi:)
    10. Super sprawa – szkoda że wcześniej nie znałam. Teraz już trochę za późno (dzieci2,5 roku i 1,5 roku), ale wydaje się super:)

  • Marta

    aaaa i u nas niania elektroniczna – dla 1 i dla drugiego dziecka osobno. Super rzecz. Jedno śpi, a ja z drugim na podwórku – a wszystko pod kontrolą:)

  • Monika

    Wanienka składana, dokładnie STOKKE u mnie niewypał, bo trafił się nam wyjątkowo duży egzemplarz:). Sprawdza się niezawodna ikeowa. Nosidełko tula z wkładką dla noworodka. Synek noszony od 3 miesiąca życia po uprzedniej konsultacj z fizjoteraupeutą, specem od chust i pediatrą. Chłopak ważył już wtedy 8 kg ( tylko karmienie piersią) i naprawdę w chuście nie dawałam rady. Jeszcze dorzuciłabym żyrafę sophie i piłeczkę z „oczek”. Za to żałuję, że nie kupiliśmy poduszki do karmienia.

  • pionka

    Polecam monitorek ruchu zamiast oddechu np. Snuza;) my uzywamy i jest super i można z nim podróżować 😉
    Łóżeczko ze sciaganym bokiem super sprawa, chociaż rzeczywiście spanie z Dzidziem też przyjemne 😉
    Woombie zastepujemy bambusowa chusta i tez daje radę 😉
    A wanienke polecam z Ikei – niedroga i niewielka 😉

    • Ale tochyba tylko nazwa bo moitory oddechy de facto rejestrują właśnie ruch m.in. podczas oddychania :).

      Właśnie myślę nad wanienka z ikea, składana póki co będzie i tak nieporeczna. Dzięki za opinię!

  • Chusty Nati polecam bardzo, polska produkcja i dobra jakość za niedużą cenę. Używane można upolować naprawdę za grosze w porównaniu do cen ze sklepu, a chusty się przecież nie zużywają.
    Składana wanienka spoko do kompaktowej łazienki. Mamy Stokke Flexi Bath, bo mieliśmy mieć łazienkę z prysznicem, ale udało się jednak, że mamy wannę i na chwilę obecną nie jest już w ogóle potrzebna, ewnetualnie na pranie 😉 Tylko ja jestem amatorką wspólnych kąpieli z dzidziolem już od początku, dlatego u mnie tematy wanienkowe są bardzo wątpliwe. Tak czy siak, jeśli ktoś lubi wanienki i uważa, że potrzebuje – składana jest naprawdę dobrym pomysłem. Ja swoją kupiłam używaną za 40 zł, więc nawet nie trzeba nie wiadomo jakiej kwoty na to wydawać 🙂

    • Kupilismy wanienke w ikei i pewnie sie skończy na wspólnych kapielach, z Antkiem praktykowanych tak od 3 miesiąca.

      Co sadzisz ochustach Yaro?
      Mam jedna na oku i sie zastanawiam :).

  • Ewelina Kaszkowiak

    Jesli bujaczek to tylko babybjorn! Zdecydowanie! Dla mojej pierworodnej idealny. Gdy zaczynala sie ruszac sam sie zaczynal bujac i to bez baterii;) wanienke mielismy z ikea i fajnie wpasowuje sie na wanne do teraz;) (jako kosz na pranie/prasowanie);p do drugiego bedzie jak znalazl;) my mielismy czujnik oddechu taki przypinany na pielusze. Duzo lepszy niz zwykly bo mozna zabrac na spacer np, albo na chwilowy wyjazd gdzies… Wybralismy taki bo znajomi mieli srednia sytuacje wlasnie na spacerze;)

  • Ewelina Kaszkowiak

    No tak… Bb teraz nie bardzo cieszy sie slawa, ale podobno bujaki sa ok;) u nas cala rodzina w nich sie wychowuje;) a chuste jaka kupujecie? Ja tez o tym mysle ale nie umiem wiazac… A na kurs nie mam jak isc bo babcie pracuja, maz wraca pozno… A ja mam lezec jak najwiecej. Bez kursu dam rade sama?

    • Dasz, bo ja też bez kursu będę motać :). Na początek kupiłam jedną firmy Yaro i jedną Natibaby plus mam jakiś stary Womar do ćwiczeń. Zobaczymy jak pójdzie, z pierwszym za późno zaczęłam i klapa.

      • Ewelina Kaszkowiak

        A to sa elastyczne czy te drugie?

  • Dany74PL

    NIc. Nie mieliśmy nic z tej listy. Czyli można bez problemu dać sobie radę bez.

  • em

    Szumiś polskiej produkcji to odpowiednik Wishbear’a. Może nie jest dużo ładniejszy ale trochę tańszy. Mam, korzystam, czasem pozwala przedłużyć spanie nocne do 8:00 rano 🙂

  • Pingback: Absolutne hity wyprawkowe pierwszych 6 miesięcy. - boodzik()